Wygasa część kontraktów POZ

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Degresja i ograniczenia na poziomie AOS i szpitali przełożą się na większe obciążenie w podstawowej opiece zdrowotnej – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.


Prezes FPZ Jacek Krajewski. Fot. mat. pras.

  • Szacujemy, że ok. 18 proc. pacjentów może mieć problem z uzyskaniem świadczeń
  • Stawka kapitacyjna tak naprawdę nie wzrosła od 2020 r. Nie ma przestrzeni na zatrudnianie nowych pracowników
  • Poradnie POZ przestają być konkurencyjne płacowo. Coraz trudniej znaleźć lekarzy nawet na kilka godzin pracy
  • Pomysł, by lekarzem POZ mógł być każdy lekarz bez specjalizacji, to zły kierunek myślenia
  • Będziemy świecić oczami z powodu niewydolności systemu i próbować pomagać pacjentom mimo ograniczeń
  • Pacjentów w POZ będzie więcej, pracy będzie więcej – ale bez zmian finansowania system tego nie udźwignie

Małgorzata Solecka: Nieubłaganie zbliża się koniec marca. A z nim – koniec kontraktów części lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Co dzieje się na linii FPZ-NFZ?

Jacek Krajewski: Jesteśmy w okresie negocjacyjnym, precyzyjniej mówiąc na etapie przedstawiania swoich stanowisk.

To chyba dobra informacja, bo pojawiały się informacje, że żadnych negocjacji nie ma.

Rozmowy są, choć rzeczywiście były problemy ze znalezieniem terminu. Nie ma żadnych wątpliwości, że Narodowy Fundusz Zdrowia przeżywa w tej chwili bardzo trudne momenty, jest poddawany presji, również – a może przede wszystkim – ze strony szpitali. Mowa o segmencie, który pochłania połowę budżetu płatnika, trudno więc się dziwić, że skupia też znaczącą część uwagi decydentów.

Fundusz stoi przed decyzjami, które pozwolą spiąć plan finansowy. Szuka oszczędności, jak rozumiemy, w taki sposób, by w jak najmniejszym stopniu dotknęły pacjentów. To sytuacja nie do pozazdroszczenia. No i są wreszcie lekarze POZ, których kontrakt kończy się 31 marca. Z nami też trzeba usiąść do stołu i rozmawiać. Również w kontekście tego, o czym wspomniałem – jakkolwiek NFZ nie starałby się oszczędzić pacjentów, rzeczywistość jest taka, że spora część świadczeń nie zostanie zrealizowana. Pacjenci, w każdym razie ich część, będą szukać pomocy w POZ. Degresja i ograniczenia na poziomie AOS i szpitali przełożą się na większe obciążenie w podstawowej opiece zdrowotnej. Musimy to wziąć pod uwagę w naszych rozmowach i postarać się znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli zabezpieczyć potrzeby pacjentów, którzy nie otrzymają pomocy na wyższych poziomach systemu.

Na pewno jako FPZ macie zdiagnozowaną sytuację, scenariusze rozwoju sytuacji, a więc również – zapewne – oczekiwania. Skoro przybędzie pacjentów, będzie więcej pracy, co z finansowaniem?

Już wcześniej zwracaliśmy uwagę na dwa podstawowe problemy. POZ podzieliła się na dwa nurty i ten podział się powiększa. Mamy poradnie POZ realizujące opiekę koordynowaną i część, wciąż bardzo dużą, która opieki koordynowanej nie realizuje. Najczęściej nie dlatego, że nie chce, tylko nie widzi możliwości, nie ma warunków. Wskazujemy już od dłuższego czasu, że różnica w możliwościach zapewnienia właściwego standardu opieki w obu segmentach POZ nie powinna się pogłębiać.

Drugi problem to stawka kapitacyjna. Ona tak naprawdę nie wzrosła od 2020 roku. Owszem, mieliśmy korekty stawki w związku z tzw. ustawą podwyżkową, ale te pieniądze w całości były przeznaczane na wzrost wynagrodzeń obecnych pracowników. Nie ma przestrzeni finansowej na zatrudnianie nowych, którzy są niezbędni, by poradnie POZ mogły realizować więcej obowiązków.

Poradnie POZ jeszcze kilka lat temu były może atrakcyjnym pracodawcą dla lekarzy i pielęgniarek, ale w tej chwili stawki u nas nie są wcale konkurencyjne wobec tych, jakie oferują inne podmioty, zwłaszcza szpitale. Znaleźć chętnych na pracę w wymiarze choćby kilku godzin nie jest wcale łatwo.

O tym też chcemy rozmawiać. Jeśli wiemy – a to akurat nie podlega żadnej dyskusji, wszyscy zdają sobie sprawę, że tak będzie – do POZ trafi większa liczba pacjentów, musimy się przygotować od strony organizacyjnej, kadrowej. Musimy mieć możliwość przyciągnięcia pracowników. To część naszych argumentów w rozmowie o stawce kapitacyjnej, nie ukrywam. Chcemy też rozmawiać o zwiększeniu możliwości wykonywania większej liczby świadczeń – choćby zlecania badań – na poziomie POZ, również w tych podmiotach, które nie mają umów na opiekę koordynowaną.

Z drugiej strony, jeśli plany NFZ dotyczące ograniczeń w AOS wejdą w fazę realizacji, może poradniom POZ łatwiej będzie pozyskać pracowników? Już pojawiają się głosy, że w poradniach AOS szykują się redukcje personelu i odejścia, bo w związku z limitowaniem świadczeń nie będzie się opłacało ani zatrudniać, ani pracować.

W POZ praca zdecydowanie jest, będzie i będzie jej jeszcze więcej. To jest praca wręcz taśmowa, bez przestojów, pacjenci są w poradniach zawsze. Liczba świadczeń nie spada, tylko stale rośnie. Wielu lekarzy może wykorzystywać swoje kompetencje na poziomie POZ. I mamy też świadomość, że w naszych poradniach pacjenta możemy zabezpieczyć – w ramach posiadanych możliwości – znacząco taniej niż na tych wyższych poziomach, do których dostanie się będzie w tej chwili utrudnione. Chodzi o to, by płatnik umożliwił to finansowo, przeznaczając część oszczędności na wzmocnienie potencjału podstawowej opieki zdrowotnej, przede wszystkim potencjału kadrowego, tak by zmiany w systemie, w finansowaniu świadczeń w jak najmniejszym stopniu przełożyły się na ograniczenie dostępności opieki zdrowotnej dla pacjentów. Obecne zasoby podstawowej opieki zdrowotnej nie wystarczą do zatrudniania nowych profesjonalistów, nie mówię tylko o lekarzach, choć również o nich.

W tym miejscu chciałabym nieco odejść od głównego tematu i poruszyć temat zawarty w interpelacji, jaką do Ministerstwa Zdrowia skierowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy zaproponowali, by lekarzem POZ w mniejszych miejscowościach mógł zostać lekarz bez specjalizacji. Może przywołam, żeby nie było wątpliwości: autorzy – w tym poseł Czesław Hoc – apelują „o zmianę artykułu 6 ustawy o POZ poprzez wprowadzenie wyłączenia dla miejscowości do 30 tysięcy mieszkańców z obowiązku posiadania przez lekarza POZ specjalizacji wymaganych ustawą, tak aby lekarzem POZ uprawnionym do zbierania deklaracji wyboru pacjentów mógł być również lekarz bez specjalizacji lub lekarz posiadający inną dowolną specjalizację”.

W POZ w tej chwili już pracują lekarze bez specjalizacji, ale oczywiście nie samodzielnie. Trudno uwierzyć, że pod taką deklaracją podpisał się poseł Czesław Hoc, który jest przecież doświadczonym lekarzem. To pokazuje sposób myślenia, według którego POZ nie ma większego znaczenia. Nieważne, kto tam pracuje, byleby pacjent miał udzielone świadczenie zdrowotne. Jeżeli my w ten sposób będziemy myśleć o systemie, szczególnie o podstawowej opiece zdrowotnej, to nigdy ten system nie stanie na nogi. To przecież na poziomie POZ odbywa się zasadniczy przesiew pacjentów, lekarz POZ musi mieć kompetencje, by wychwycić przypadki, które muszą pilnie zostać skierowane na wyższe poziomy systemu i musi umieć leczyć wszystkich pozostałych. Tam właśnie w POZ odbywa się podstawowa selekcja pacjentów. Jest oczywiste, że ten lekarz musi być bardzo dobrze wykształcony i musi mieć duże doświadczenie. Im większe, tym lepiej dla pacjenta. Ten pomysł oceniam bardzo źle, myślę, że nie został do końca przemyślany.

Z drugiej strony, choćby podczas ostatniego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych bardzo mocno wybrzmiewał wątek narastających problemów z zabezpieczeniem opieki POZ zwłaszcza na terenach wiejskich.

To jest kwestia zarówno kształcenia, jak i motywowania lekarzy. Lekarz rodzinny, bo to przecież jest ta kluczowa dla POZ specjalizacja, ma za sobą jedenaście lat nauki, licząc studia i specjalizację. Cztery lata naprawdę trudnej specjalizacji. Na pewno są zasoby lekarzy, które można byłoby uwolnić: są osoby, które mają za sobą specjalizację, ale z jakichś powodów nie przystąpiły na czas do egzaminu specjalizacyjnego lub go nie zdały w ciągu pięciu lat, choć cały czas pracują z pacjentami – można byłoby rozważyć umożliwienie im przystąpienie do egzaminu. Są lekarze, którzy mają za sobą dwadzieścia i więcej lat praktyki, choć nie mają specjalizacji. Oni też mogliby dostać większe uprawnienia i być traktowani jak lekarze POZ, bo za nimi przemawiają lata pracy. Natomiast pomysł tak szerokiego otwarcia, jak w tej interpelacji, byłby dużym błędem, byłoby to szkodliwe zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu. To jest myślenie…

… to jest myślenie, że lepszy jakikolwiek lekarz niż żaden.

Byle by był. Naprawdę nie tędy droga. To zły kierunek myślenia.

Wróćmy do negocjacji, bo czasu nie zostało wiele. W ostatnich tygodniach FPZ co najmniej dwa razy ostrzegała, że część pacjentów może zostać bez opieki POZ, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia. O jakim odsetku mówimy?

Szacujemy, że ok. 18 proc. Część poradni ma kontrakty bezterminowe, część wieloletnie, ich ten termin 31 marca oczywiście nie dotyczy. Ciągle jednak mówimy o dość dużej populacji, która – jeśli sprawy nie ułożą się dobrze – może mieć problem z uzyskaniem świadczeń. I jest duża odpowiedzialność po stronie NFZ, by do tego nie doszło i by była zabezpieczona dostępność świadczeń. To jest dosyć duża populacja, więc rzeczywiście jeżeli my o tym rozmawiamy, to dlatego, że duża część populacji ma szansę mieć problem z uzyskaniem świadczeń.

W tej chwili problem z dostępem do świadczeń będzie chyba wykraczał daleko poza ramy POZ. Jeden z przewidywanych skutków zmian, jakie zamierza wprowadzić płatnik, to zwiększone przepływy pacjentów do sektora prywatnego. Swoją drogą, łatwiej mi chyba wyobrazić sobie, że pacjent, który dowiaduje się, że na termin powiedzmy tomografii komputerowej będzie musiał czekać dłużej niż rekomenduje lekarz, zdecyduje się na wykonanie badania prywatnie, niż to, że pojawi się ze swoim nierozwiązanym problemem w POZ. W jaki sposób POZ może zmienić jego sytuację, zabezpieczyć jego potrzeby?

Pacjenci będą wracać, a my będziemy świecić oczami z powodu niewydolności systemu i próbować szukać rozwiązań, wskazywać drogi, wystawiać kolejne skierowania uzasadniając pilność ich wykonania, podkreślając konieczność potwierdzenia lub wykluczenia określonych diagnoz.

Pacjentów, których stać na to, żeby bez problemu szukać pomocy w sektorze prywatnym, nie jest wcale tak wielu. Na pewno tacy będą, będą się mobilizować bliscy, rodziny, znajomi. My to już przerabialiśmy, przecież z limitami, kolejkami do badań, do diagnozy funkcjonowaliśmy przez całe lata. W ostatnim okresie sytuacja się poprawiła, ale my dobrze wiemy, z czym się wiążą takie ograniczenia. W POZ, co do tego nie mam wątpliwości, wzrośnie problem wypalenia zawodowego, bo bardzo trudno jest obserwować tak trudne sytuacje pacjentów.

Uda się osiągnąć porozumienie przed 31 marca? To, przypominam, już tydzień przedświąteczny…

Liczymy, że uda się rozmowy zakończyć w tym tygodniu. Przecież nie będziemy czekać do Wielkiego Wtorku i siadać wtedy do rozmów ostatniej szansy. Myślę, że po obu stronach jest świadomość, o czym rozmawiamy i jakie opcje znajdują się na stole.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

23.03.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.