Arogancki dyktat NFZ

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Lekarze, którzy znaleźli się na liście beneficjentów, a których kontrakty wygasają 31 marca, otrzymali z Funduszu aneksy: jeśli chcemy otrzymać pieniądze z FEnIKS-a, mamy podpisać umowę na osiem lat – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.


Prezes FPZ Jacek Krajewski. Fot. Marcin Kmieciński / PAP

  • Na początku roku Fundusz zaskoczył nas nałożeniem obowiązku raportowania danych na temat każdego zgłaszającego się pacjenta: waga, wzrost, nałóg tytoniowy
  • Projekt FEnIKS trwa pięć lat, okres trwałości po nim – kolejne trzy, więc NFZ uważa, że na cały ten czas ośmiu lat poradnie, które sięgną po fundusze, muszą mieć podpisany kontrakt
  • W dotychczasowej praktyce nic nie wiązało korzystania z funduszy europejskich z wymogiem posiadania kontraktu na cały czas trwałości projektu
  • Pieniądze z FEnIKS-a nie sfinansują energii elektrycznej, pracy personelu, utrzymania poradni
  • Poradnie AOS, by utrzymać poziom finansowania, będą zmuszone przekierowywać część prowadzonych wcześniej pacjentów do POZ
  • Jeśli ma się zwiększyć zakres odpowiedzialności i ilość pracy, nie możemy przyjąć do wiadomości, że po prostu przedłużamy kontrakty
  • Płatnik znalazł się w sytuacji, w której jest zmuszony do przyjmowania tak usztywnionej, ultymatywnej postawy

Małgorzata Solecka: Z jednej strony negocjacje z NFZ na temat nowych kontraktów, z drugiej – komunikaty płynące z centrali NFZ dotyczące warunków towarzyszących pozyskaniu pieniędzy z programu FEnIKS. W ubiegłym tygodniu FPZ skierowało skargę na działania prezesa Funduszu. Padły poważne zarzuty o nadużyciu prawa i manipulacji warunkami konkursu. Jesteście w ogniu walki?

Jacek Krajewski: Zdecydowanie chciałbym uniknąć takich wojennych skojarzeń. Chcemy usiąść do rozmów i omówić warunki świadczenia przez nas pracy po 31 marca, gdy wygasną nasze kontrakty. Ale rzeczywiście, po drugiej stronie obserwujemy przygotowania do konfrontacji.

Przypomnijmy, że na początku roku Fundusz zaskoczył nas nałożeniem obowiązku raportowania danych na temat każdego zgłaszającego się pacjenta: waga, wzrost, nałóg tytoniowy. Stało się to w środku sezonu infekcyjnego, gdy mamy wielu pacjentów pierwszorazowych, a tak naprawdę jednorazowych, zgłaszających się właśnie z powodu infekcji. Spójrzmy na to zwyczajnie, po ludzku. Źle czujący się człowiek, z wysoką temperaturą, kaszlem, bólem głowy, jest proszony o przejście do gabinetu pielęgniarki, gdzie ma się dodatkowo rozebrać, ściągnąć buty, wejść na wagę, odpowiadać na jakieś pytania… Przecież taka wizyta to nie czas i miejsce, do tej pory niczego takiego nie robiliśmy.

Po naszej interwencji NFZ zawiesił ten obowiązek do końca lutego, choć sezon infekcyjny – w którym naprawdę mamy olbrzymią ilość pracy – w marcu będzie jeszcze trwać w najlepsze. Nawet jeśli teraz zakażeń jest nieco mniej, po zakończeniu ferii będziemy mieć odbicie. Od początku traktowaliśmy tę sprawę jak demonstrację siły ze strony płatnika właśnie z powodu terminu ogłoszenia, czy „przypomnienia”, że poradnie POZ mają taki obowiązek.

No a teraz FEnIKS.

FEnIKS, a tak naprawdę interpretacja, w naszej ocenie kuriozalna, co to znaczy okres trwałości. Projekt trwa pięć lat, okres trwałości po nim – kolejne trzy, więc NFZ uważa, że na cały ten czas ośmiu lat poradnie, które sięgną po fundusze, muszą mieć podpisany kontrakt. Nastąpiło, po raz pierwszy w przypadku funduszy unijnych, z których przecież już korzystaliśmy i korzystamy, utożsamienie okresu trwałości od faktu posiadania kontraktu na cały ten okres. Dlatego lekarze, którzy znaleźli się na liście beneficjentów, a których kontrakty wygasają 31 marca, otrzymali z Funduszu aneksy: jeśli chcemy otrzymać pieniądze z FEnIKS-a, mamy podpisać umowę na osiem lat. Czas na podpisanie umów w programie to jest 30 dni od okresu ogłoszenia listy potencjalnych beneficjentów. 30 dni roboczych, czyli – do 19 marca. Wcześniej jednak trzeba podpisać aneks z NFZ. Zawrzeć umowę na osiem lat. Jeżeli nie podpiszemy, to nie dostaniemy dofinansowania, pieniądze trafią do innych podmiotów.

Nie zgadzamy się na takie podejście. Napisaliśmy skargę do Ministerstwa Zdrowia, do Ministerstwa Rozwoju i Funduszy Europejskich, do Komitetu Sterującego i do Komisji Europejskiej. Te pisma zostały wysłane w ubiegłym tygodniu. Powołujemy się między innymi na fakt, że realizowane są inne projekty, na przykład w ramach POWER, i tam taki wymóg nie występuje. Podpisując umowę, trzeba mieć aktualny kontrakt z NFZ. Tyle. Jest oczywiste, że mamy mieć umowę na świadczenia zdrowotne w trakcie trwania projektu – ale to, czy podpisujemy ją na rok, na trzy lata, osiem czy na czas nieokreślony, dla instytucji zarządzającej nie ma znaczenia. Tymczasem NFZ po prostu wykorzystuje sytuację.

Można się było tego spodziewać?

Nie wiem, ale dla mnie jest oczywiste, że nie bez przyczyny zostało to ogłoszone dopiero tuż przed gorącym okresem negocjowania nowych kontraktów. Chodzi o to, byśmy mieli inne sprawy na głowie niż przygotowanie się do trudnych rozmów z płatnikiem na temat warunków świadczenia usług po 31 marca. Trudnych, bo sytuacja jest trudna. Również sytuacja finansowa NFZ, zdajemy sobie z tego sprawę.

Chcielibyśmy, żeby NFZ się wycofał. Ale wiemy, że tak łatwo nie będzie. To, co będzie dalej, zależy w dużym stopniu od odpowiedzi z instytucji, do których się zwróciliśmy. Oczywiście ci, którzy mają umowy na czas nieokreślony albo zgodzili się podpisać umowę na osiem lat, przygotowują się do formalnej finalizacji umów na dofinansowanie z FEnIKS-a. Pozostali czekają. Czekamy, bo jesteśmy przekonani, że racja jest po naszej stronie.

A czy, zupełnie hipotetycznie, mając wiedzę, jaka jest sytuacja finansowa NFZ, w ogóle bierzecie pod uwagę możliwość podpisania tak długich kontraktów?

Przede wszystkim stoimy na stanowisku, że w sytuacji, gdy Fundusz próbuje aroganckiego dyktatu, trudno to w ogóle rozważać. Sytuacja dotyczy części członków Porozumienia Zielonogórskiego. Cały czas uważamy, że w dotychczasowej praktyce nic nie wiązało korzystania z funduszy europejskich z wymogiem posiadania kontraktu na cały czas trwałości projektu. Jeśli mamy rozmawiać na racje, to – w naszej ocenie – racją NFZ jest wyłącznie to, że Fundusz tak uważa czy chce. My pokazujemy, jaka jest w tej sprawie praktyka. Zbieramy argumenty, by płatnik zmienił stanowisko. W naszej ocenie sprawa FEnIKS-a, dofinansowania z tego programu i kwestia kontraktów od 1 kwietnia 2025 roku to dwie odrębne kwestie i tak powinny być traktowane.

Może przypomnę, że FEnIKS to pieniądze na sprzęt, zwiększenie dostępu do świadczeń lepszej jakości albo w ogóle do niektórych świadczeń – bo na przykład mogły się o środki na sprzęt diagnostyczny dostępny w większych ośrodkach starać poradnie z małych miejscowości. Tak, by na miejscu, w poradni POZ można było wykonać badania dostępne w tej chwili tylko w poradniach specjalistycznych. I to pacjenci z tych małych ośrodków ucierpią, jeśli sprzęt się w nich nie pojawi.

Naprawdę, nie powinniśmy tych dwóch kwestii ze sobą łączyć. Bo zupełnie osobną sprawą są warunki pracy poradni POZ po 31 marca. Pieniądze z FEnIKS-a nie sfinansują energii elektrycznej, pracy personelu, utrzymania poradni. Fundusz powiązał te sprawy w sposób absolutnie sztuczny, dlatego my apelujemy do naszych członków, by wstrzymali się z decyzjami o podpisywaniu umów wieloletnich.

Zwłaszcza że w perspektywie najbliższych miesięcy, kilku, kilkunastu, otoczenie, w jakim funkcjonuje POZ, może się bardzo zmienić. Mam na myśli choćby zmiany w AOS, na którą NFZ będzie wywierać finansową presję w kierunku zwiększenia przyjęć pacjentów pierwszorazowych. Można się spodziewać większego strumienia pacjentów, do tej pory leczących się w AOS, w poradniach POZ. Mówię wyłącznie o spodziewanym efekcie, bez oceny słuszności samego rozwiązania.

Mamy tego świadomość. Poradnie AOS, by utrzymać poziom finansowania, będą zmuszone przekierowywać część prowadzonych wcześniej pacjentów do podstawowej opieki zdrowotnej. Spodziewamy się, że będziemy mieć więcej pracy, więcej odpowiedzialności. Bierzemy pod uwagę, że część tych pacjentów to mogą być pacjenci trudni, a w każdym razie trudniejsi, z nie do końca ustabilizowanym stanem, niż ci, których wcześniej przekazywała specjalistyka, z nie do końca ustawionym, sprawdzonym leczeniem. Tym bardziej musimy mieć kontrolę nad warunkami, na jakich przyjdzie nam pracować. Bo to oznacza przede wszystkim odpowiedź na pytanie, jaką opiekę my tym pacjentom będziemy w stanie zapewnić. Jaka będzie jakość świadczeń.

Musimy mieć możliwość negocjowania, rozmawiania z Funduszem na ten temat. Jeśli ma się zwiększyć zakres odpowiedzialności i ilość pracy, nie możemy przyjąć do wiadomości, że po prostu przedłużamy kontrakty. Nawet jeśli rozumiemy, jak trudna jest w tej chwili sytuacja finansowa płatnika, że w budżecie brakuje około 20 mld zł. Rozumiemy, ale nie godzimy się na pozbawienie nas wpływu na uzgodnienie warunków świadczenia przez nas pracy.

W ostatnich latach, po kryzysie związanym z wprowadzaniem opieki koordynowanej, czyli od jesieni 2022 roku wydawało się, że relacje FPZ z Narodowym Funduszem Zdrowia weszły w fazę konstruktywną. Wiele razy mówił Pan o otwartości Funduszu, zrozumieniu ze strony płatnika, nawet jeśli to się nie przekładało na jakieś duże strumienie finansowe dla POZ. Co się wydarzyło, skąd to zaostrzenie?

Jestem przekonany, że powodem jest bardzo zła sytuacja finansowa Funduszu. Płatnik znalazł się w sytuacji, w której jest zmuszony do przyjmowania tak usztywnionej, ultymatywnej postawy. Tak naprawdę to nie jest przecież nowa sytuacja, tylko myśmy już trochę przez ostatnie lata zapomnieli, jak rozmawiało się z płatnikiem wiele lat temu, gdy na wszystko brakowało pieniędzy.

Opieka koordynowana, wprowadzana w ostatnich dwóch latach, można powiedzieć, rozkwitła. Nikt się chyba nie spodziewał, że na początku 2025 roku co trzeci podmiot POZ będzie świadczył opiekę koordynowaną. Ale nie możemy zapominać, że my rozmawiamy z Funduszem o warunkach świadczenia opieki nie tylko przez podmioty, które weszły w koordynację, ale przez wszystkie poradnie POZ. I na pewno nie możemy się zgodzić na przyjęcie warunków, o których Fundusz w ogóle nie chce rozmawiać. Widzimy, że Fundusz – jeśli chodzi o finanse – jest dosłownie przy ścianie. Ale czy to usprawiedliwia, nie waham się użyć tego słowa, agresję wobec części podmiotów, funkcjonujących w systemie? W tej chwili padło na POZ. Płatnik ćwiczy na nas możliwość narzucania swoich arbitralnych rozwiązań, z pominięciem naszych argumentów. To właśnie tworzy tę kryzysową sytuację czy też ją pogłębia. Mogę powiedzieć, że biorąc pod uwagę trudne położenie finansowe Funduszu jestem w stanie zrozumieć to okopywanie się i wręcz agresję, ale jednocześnie przecież nie muszę się z tym zgadzać. My się z tym zgadzać nie musimy.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

24.02.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.