Głodowe aneksy?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Frustracja tych, którzy prowadzą poradnie POZ, jest dziś ogromna – zaznacza prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski i dodaje, że podmioty, które bazują głównie na stawce kapitacyjnej, na pewno odczuwają dyskomfort związany z niewielkim, symbolicznym wręcz, przyrostem środków.


Prezes FPZ Jacek Krajewski. Fot. mat. pras.

  • Tych podmiotów, które nie włączyły się w opiekę koordynowaną i nie mają osobnego strumienia finansowania, jest większość
  • Widać wyraźnie, że podmioty, które bardzo ostrożnie, można powiedzieć zachowawczo, rozpoczynały wdrażanie opieki koordynowanej, z miesiąca na miesiąc wykonują coraz więcej świadczeń
  • Jeśli poradnia wchodzi w model opieki koordynowanej, to jest to droga jednokierunkowa. Niezwykle trudno jest z niej zawrócić czy zrezygnować, bo sami pacjenci „wymuszają” kontynuację
  • Frustracja tych, którzy prowadzą poradnie POZ, jest dziś ogromna
  • Gdy „Moje Zdrowie” ruszy pełną parą, program będzie dosłowne chłonął środki – mam wręcz wątpliwość, czy przewidziane wstępnie pieniądze nie okażą się za małe
  • Wizyty podsumowujące to jest sedno programu. To one będą decydować, czy „Moje Zdrowie” będzie miało sens

Małgorzata Solecka: Narodowy Fundusz Zdrowia przekazał świadczeniodawcom aneksy do umów, związane z realizacją rekomendacji AOTMiT. Ze środowiska lekarzy POZ dochodzą głosy, że są one „głodowe”, a w każdym razie daleko niewystarczające. Że nie pokryją kosztów podwyżek.

Jacek Krajewski: Trwają pierwsze analizy aneksów. To, co trzeba zastrzec – podwyżki dotyczą wynagrodzeń minimalnych, przynajmniej te wynikające z ustawy, które mają odzwierciedlenie w rekomendacjach AOTMiT. Dlatego podwyżka stawki kapitacyjnej, wynikająca z rekomendacji, jest rzeczywiście dość skromna. I trzeba przyznać, że te podmioty, które bazują głównie na stawce kapitacyjnej, bo nie realizują opieki koordynowanej, jeszcze nie weszły też dynamicznie w program „Moje Zdrowie”, na pewno odczuwają dyskomfort związany z niewielkim, symbolicznym wręcz, przyrostem środków, niewielkim w stosunku do wzrostu kosztów.

Pamiętajmy, że tych podmiotów, które nie włączyły się w opiekę koordynowaną i nie mają osobnego strumienia finansowania, jest większość – to ok. 60 proc. placówek podstawowej opieki zdrowotnej. „Moje Zdrowie” dopiero startuje, choć lada moment – zapewne po wakacjach, w perspektywie kilku tygodni – ruszy pełną parą. Na pewno w przypadku świadczeniodawców, którzy przynajmniej mają już rozpędzoną opiekę koordynowaną, ta sytuacja wygląda inaczej.

Czy małe podmioty POZ mają się czego obawiać?

Wzrost finansowania tych placówek, które bazują na stawce kapitacyjnej, jest niewielki, co może skutkować również tym, że ich pracownicy nie będą wystarczająco zmotywowani, by w nich zostać. Może się zdarzyć, że będą szukać innej, lepiej płatnej pracy. Oczywiście, nie jest przesądzone, że ją znajdą, bo sytuacja w publicznym systemie jest trudna i cały czas się komplikuje. Dodatkowo, wrócę do początku mojej wypowiedzi, na te środki na podwyżki mogą liczyć tylko pracownicy mający umowy etatowe i zarabiający mniej niż wynosi – od 1 lipca – płaca minimalna. Tymczasem większość lekarzy, ale też spora część innych pracowników, nie ma w POZ etatów, pracują na podstawie umów cywilnoprawnych. I zapewniam, że również oni przyjdą do pracodawców po podwyżki, mimo że ustawa o wynagrodzeniach minimalnych ich przecież nie dotyczy.

Frustracja tych, którzy prowadzą poradnie POZ, jest dziś ogromna. Skąd wziąć na podwyżki dla tych, którym trzeba byłoby dać nieco więcej niż płaca minimalna, żeby chcieli dalej pracować, by zmotywować ich do pozostania? Skąd brać na podwyższenie kontraktów, bo oczekiwania tej grupy pracowników też są zrozumiałe. To przecież bardzo ludzka reakcja, skoro jedni otrzymują podwyżkę, dlaczego mieliby nie dostać pozostali? Wszyscy przychodzą, wszyscy chcą zarabiać więcej.

Opieka koordynowana i program „Moje Zdrowie” to dwa duże programy, generujące niezależne od stawki kapitacyjnej strumienie finansowania POZ. Widać to w projekcie planu finansowego na 2026 roku, w którym nakłady na POZ rosną zauważalnie więcej niż wynosi średni wzrost nakładów na świadczenia. Wiceprezes NFZ Jakub Szulc mówił w opublikowanej ostatnio w portalu MP.PL rozmowie, że to właśnie środki na opiekę koordynowaną i populacyjny program profilaktyczny warunkują ten wzrost. Można się zastanawiać, czy to nie wzmocni zjawiska POZ dwóch prędkości, o którym nie raz już rozmawialiśmy? Jak FPZ ocenia perspektywę 2026 roku?

Rzeczywiście, w kontekście opieki koordynowanej mówiliśmy już o dwóch prędkościach. W niektórych regionach Polski poradniom POZ jest wyjątkowo trudno realizować ten model, dlatego zwracaliśmy uwagę na konieczność zapewnienia lepszego finansowania, by w ogóle można było myśleć przede wszystkim o zapewnieniu współpracy specjalistów, bez których przecież nie ma mowy o żadnej koordynacji opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, u których niezbędne – co jakiś czas – jest nie tylko wykonanie pakietu badań, ale też możliwość skonsultowania ich stanu ze specjalistą.

Modelowo lwia część pacjentów, przynajmniej z najważniejszymi chorobami przewlekłymi, będących w stabilnym stanie, powinna mieć zapewnioną opiekę na poziomie POZ. I obserwujemy, że rzeczywiście grupa tych pacjentów rośnie w ramach tych 40 proc. poradni, które zaadaptowały się już do modelu koordynacji. Rośnie również, choć nie tak szybko, liczba samych poradni zapewniających opiekę koordynowaną.

Trudno się więc dziwić, że NFZ zabezpiecza większe środki na koordynację, licząc się z przyrostem i poradni, i przede wszystkim pacjentów. Bo ta grupa rośne bardzo szybko, jeśli porównamy pierwszy rok czy osiemnaście miesięcy funkcjonowania modelu opieki koordynowanej do stanu obecnego. Widać wyraźnie, że podmioty, które bardzo ostrożnie, można powiedzieć zachowawczo, rozpoczynały wdrażanie opieki koordynowanej, z miesiąca na miesiąc wykonują coraz więcej świadczeń. Fundusz też to obserwuje, choćby dlatego, że rosną limity stosowane przy rozliczeniach. Jeszcze w zeszłym roku średnia dla wszystkich poradni, która stanowiła podstawę limitu, była niewielka – to już jest jednak przeszłość. Zwiększenie finansowania opieki koordynowanej jest więc wręcz koniecznością. I mówię tylko o tych poradniach, które już ją zapewniają. To zresztą pokrywa się z naszą obserwacją – jeśli poradnia wchodzi w model opieki koordynowanej, to jest to droga jednokierunkowa. Niezwykle trudno jest z niej zawrócić czy zrezygnować, bo sami pacjenci „wymuszają” kontynuację.

Drugi obszar, który również musi się rozwijać, to profilaktyka i „Moje Zdrowie”. Pamiętajmy, że ten program został wprowadzony niezwykle szybko, można powiedzieć, że z marszu, stąd są i mogą się ciągle pojawiać kłopoty związane z rozliczeniami, kwestiami technicznymi. W tej chwili są one korygowane, a program jest udoskonalany. Nie mam żadnych wątpliwości, że gdy korekty będziemy mieć za sobą, „Moje Zdrowie” ruszy pełną parą, a program będzie dosłowne chłonął środki – mam wręcz wątpliwość, czy przewidziane wstępnie pieniądze nie okażą się za małe, to okaże się w ciągu kolejnych miesięcy.

Wspominał Pan, że nie wszystkie poradnie „weszły” w program „Moje Zdrowie”. Ale w przeciwieństwie do opieki koordynowanej jest on przecież obligatoryjny, poradnie muszą go realizować?

To skrót myślowy. Jeśli poradnia otrzymuje ankietę, wypełnioną przez pacjenta, ma obowiązek przygotować, w ciągu 30 dni, zakres badań do wykonania. Gdy pacjent wykona badania, powinna się odbyć wizyta podsumowująca, ale w programie nie określono, kiedy ma się ona odbyć. I w tej chwili jesteśmy w takim momencie, że otrzymujemy ankiety, zlecamy badania, pacjenci je wykonują, ale prawdopodobnie dopiero po wakacjach będziemy obserwować falę wizyt podsumowujących, domykających ścieżkę pacjenta. Z jednej strony będą się zapewne zgłaszać sami pacjenci, z drugiej – poradnie będą monitować, by ci, którzy poddali się badaniom, stawili się na wizytę, która zaowocuje indywidualnym planem zdrowia, w którym znajdą się wskazówki, jakie ryzyka występują u pacjenta, jakie ewentualnie badania powinien – i jak często – wykonywać. Te wizyty podsumowujące to jest sedno programu. To one będą decydować, czy „Moje Zdrowie” będzie miało sens, będzie efektywne.

Rozumiem, że bez wizyty podsumowującej NFZ nie rozliczy pacjenta…

Oczywiście, przy czym trzeba pamiętać, że badania są wykonywane na koszt poradni. Jesteśmy bardzo zainteresowani w przeprowadzaniu wizyt podsumowujących również od strony finansowej. Być może dlatego regulator nie określił terminu jej przeprowadzenia, zakładając, że będzie ona realizowana tak szybko, jak to możliwe.

Być może, jak program już wyjdzie z tego początkowego stadium, tak będzie.

W mojej ocenie wakacje to nie jest dobry czas na ściąganie pacjentów i ocena, jak funkcjonuje „Moje Zdrowie” będzie możliwa dopiero po wrześniu. Najwcześniej w październiku.

Tylko żeby zdążyć przed sezonem infekcyjnym…

Tak, w październiku mamy już dużo pacjentów zakatarzonych, ale ruch w poradniach jest duży już we wrześniu, bo przecież zaczynamy szczepić.

To może połączyć jedno z drugim, wizytę podsumowującą ze szczepieniami przeciw grypie?

Tak byłoby najlepiej. Z jednej strony we wrześniu przyjdą seniorzy, żeby się zaszczepić – będziemy mogli im zaproponować udział w „Moim Zdrowiu” i jednocześnie pomóc wypełnić ankietę, bo lwia część tych pacjentów nie robi tego przez internet, z drugiej – młodszym, przy okazji wizyty podsumowującej, zaproponować szczepienie sezonowe. Dwa w jednym, jeśli chodzi o profilaktykę.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

21.07.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.