Pole minowe

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Marszałek Sejmu, dopuszczając – jak usłyszeliśmy w kilku źródłach, bez konsultacji z partnerami koalicyjnymi, na pewno bez konsultacji z KO – pierwsze czytanie złożonego przez pielęgniarki projektu nowelizacji ustawy regulującej podwyżki w ochronie zdrowia, wsadził na minę nie tylko przyszłe kierownictwo MZ, ale i cały rząd.

Podczas posiedzenia Sejmu przemawia przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok, 29 listopada 2023 r. Fot. Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu

  • W krajach OECD pielęgniarki średnio zarabiają 1,2 przeciętnego wynagrodzenia. W Polsce – 1,4
  • Nie kwestionując racji pielęgniarek i położnych, Koalicja Obywatelska postrzega uruchomienie procesu legislacyjnego tego projektu w kategorii miny, potencjalnie niebezpiecznej dla powstającego rządu
  • Już z samych wypowiedzi polityków KO wynika, że prace nad projektem będą dłuższe niż krótsze. Że nie ma mowy o procedowaniu tak szybkim, jak sprawy in vitro
  • 1 lipca 2024 r. podmioty lecznicze znów będą musiały podnieść płace, a posłowie wiedzą, że jeśli nie poprawią ustawy, problemy pojawią się ponownie
  • Nie wiedzą, lub raczej udają, że nie wiedzą, że samo poprawienie ustawy nic nie da, jeśli w NFZ nie będzie pieniędzy na sfinansowanie podwyżek
  • O skutkach finansowych podwyżek w ochronie zdrowia – również w kontekście projektu pielęgniarek i położnych – trzeba myśleć i mówić podczas prac nad budżetem państwa, a nie po ich zakończeniu

Według wstępnych szacunków, zrealizowanie zapisów projektu kosztowałoby 10 mld zł rocznie. Zakładając, że wszedłby w życie bez zmian – a wiadomo, że podniesienie współczynników, według których obliczane są minimalne wynagrodzenia tylko w czterech grupach nie wchodzi w grę. De facto koszty mogą być więc znacząco większe, nawet jeśli wiadomo, że pielęgniarki stanowią największą grupę zawodową w ochronie zdrowia, zaś zdecydowana większość lekarzy pracuje na kontraktach, więc zmiany w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych dotyczą ich tylko pośrednio.

Tu zresztą pojawia się dość istotne pytanie, czy aby na pewno to pielęgniarki są grupą, która została przez ustawę o wynagrodzeniach najbardziej poszkodowana (pomijając oczywisty fakt, że poszkodowana została, choćby przez ogromne rozwarstwienie i regulacje, potęgujące konflikty wewnątrz zawodu). Z najnowszego raportu OECD „Health at a Glance 2023” wynika, że w Polsce roczne wynagrodzenie pielęgniarek wynosi 45 tys. USD PPP (z uwzględnieniem siły nabywczej) – o 7 tys. mniej niż średnia dla krajów OECD. Za nami są, wśród krajów UE (porównania z innymi nie mają sensu choćby ze względu na wymagania, jakie są stawiane w zawodzie), nie tylko kraje bałtyckie, ale też Włochy (40 tys.), Węgry (34 tys.) czy Portugalia (30 tys., ale tu dane dotyczą tylko publicznych szpitali). Nieco inaczej sytuacja wygląda, gdy spojrzymy na to, jak kształtują się wynagrodzenia tej grupy zawodowej względem średniego wynagrodzenia ogółem. W krajach OECD pielęgniarki średnio zarabiają 1,2 przeciętnego wynagrodzenia. W Polsce – 1,4. W większości zamożnych krajów ten wskaźnik jest niższy niż średnia OECD. W Wielkiej Brytanii, Finlandii i Szwajcarii w 2021 roku wynosił 0,9.

Śledząc w środę poranną debatę nad projektem, zaprezentowanym przez przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych można było zauważyć, jak wychodzący na mównicę posłowie Koalicji Obywatelskiej ważą słowa. Gdyby streścić większość wystąpień, zwłaszcza bardziej rozpoznawalnych posłów, te wystąpienia brzmiałyby tak: – Przez osiem ostatnich lat pielęgniarki i położne były ignorowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, zwracaliśmy uwagę na niesprawiedliwe rozwiązania, jakie znalazły się w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych. Jesteście wspaniałe, że przygotowałyście ten projekt i go przedstawiłyście, a teraz my się pochylimy nad nim, bo przecież nie chodzi tylko o pieniądze, ale o godność zawodu pielęgniarki i położnej, o to, co dzieje się w systemie ochrony zdrowia, a dzieje się źle. No i o to, że w czasie pandemii zwalniano z pracy pielęgniarki za mówienie prawdy o nieprzygotowaniu państwa i szpitali na zagrożenie epidemiczne.

Trudno uwierzyć? Garść cytatów.

„Tak, to prawda, na posiedzeniach Komisji Zdrowia zawsze podnosiłam i mój klub zawsze podnosił sprawę wynagrodzeń pielęgniarek. Same panie, kiedy uczestniczyły w posiedzeniu komisji, mogły tego wysłuchać. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, jak poprawić ochronę zdrowia, jak poprawić finansowanie i jak zrealizować ten projekt, z którymi przyszliście. Mam nadzieję, że rozmawiając w Komisji Zdrowia, w Komisji Finansów Publicznych, znajdziemy dobre rozwiązanie” (Krystyna Skowrońska).

„Chcę bardzo wyraźnie jeszcze raz powiedzieć, że w tym projekcie nie chodzi o finansowanie, tu chodzi o elementarną przyzwoitość i przywrócenie pielęgniarkom, położnym należnej im godności, szacunku dla ich pracy. Mam nadzieję, że dzisiejsza dyskusja będzie początkiem debaty o całym systemie naboru, kształcenia, dokształcania, zatrudniania, awansowania pielęgniarek i całego personelu medycznego. I jestem święcie przekonany, że w pełnej zgodzie, w pełnym konsensusie i w porozumieniu z paniami do takiego systemu w końcu dojdziemy” (Marek Rząsa).

„Chcę zwrócić uwagę na brak waszego szacunku do tej grupy zawodowej. On się wyraża nie tylko tym, że zlikwidowaliście państwo Departament Pielęgniarek i Położonych w Ministerstwie Zdrowia. To było za państwa czasów. Przypomnę sprawę pielęgniarki pani Renaty Piżanowskiej ze szpitala w Nowym Targu. W czasie pierwszej fali koronawirusa została dyscyplinarnie wyrzucona na bruk przez dyrektora szpitala w Nowym Targu. Za co? Za to, że powiedziała, że brakuje maseczek. Powiedziała to publicznie. Dyrektorem, jak się okazało, był radny wojewódzki PiS-u” (Dariusz Joński).

„Jestem lekarzem, który przepracował w szpitalu kołobrzeskim ponad 35 lat. Nie ma żadnej czynności medycznej, nie ma żadnej procedury, która nie byłaby wykonana dzięki pomocy i wsparciu położnej i pielęgniarki. Jestem lekarzem położnikiem. Tysiące porodów nie odbyłoby się, gdyby nie pomoc i wsparcie położnej, pielęgniarki i całego personelu medycznego. Dlatego też będziemy robili wszystko, aby w Komisji Zdrowia rozmawiać na temat tego projektu ustawy. Myślę, że dojdziemy do porozumienia i na pewno nad tym projektem będziemy procedowali” (Marek Hok).

Jeśli nałożyć na to przedstawione przez Elżbietę Gelert stanowisko klubu KO, w którym oprócz zrozumiałego poparcia dla dalszych prac w komisjach nad projektem posłanka i wiceprzewodnicząca Komisji Zdrowia zwróciła uwagę na kilka problemów – m.in. brak konsultacji projektu z innymi zawodami medycznymi, wyłania się pełny obraz: nie kwestionując racji pielęgniarek i położnych, zwłaszcza w zakresie jednoznacznego kwalifikowania do poszczególnych grup (to ustawodawca, a nie dyrektor szpitala powinien przesądzić, czy podstawą są kwalifikacje posiadane czy wymagane, nie pozostawiając marginesu na interpretację, a jeśli przesądzi, że posiadane – rząd musi zagwarantować odpowiednie finansowanie), Koalicja Obywatelska postrzega uruchomienie procesu legislacyjnego tego projektu w kategorii miny, potencjalnie niebezpiecznej dla powstającego rządu. I nie ma żadnej wątpliwości, że zrobi wszystko, by ostateczne decyzje odłożyć – już z samych wypowiedzi polityków KO wynika, że prace nad projektem będą dłuższe niż krótsze. Że nie ma mowy o procedowaniu tak szybkim, jak sprawy in vitro.

Najprawdopodobniej zostanie powołana podkomisja. Najprawdopodobniej projekt zostanie skierowany do konsultacji – do organizacji innych zawodów medycznych (tu warto wspomnieć, że samorząd lekarski już „przypomniał” politykom o decyzji Senatu, który podczas prac nad nowelizacją ustawy podwyżkowej podniósł wszystkie współczynniki o 0,2 punktu procentowego), ale też do Rady Dialogu Społecznego, by wypowiedzieć się mogła nie tylko strona pracownicza, ale też pracodawcy. Jaki będzie scenariusz, gdy okaże się, że porozumienie trudno osiągnąć? Bo – na przykład – nie zgodzą się na propozycje, zawarte w projekcie pielęgniarek i położnych, reprezentatywne organizacje związkowe?

Jedno jest pewne: prac, ale też decyzji odkładać w nieskończoność się nie da. – Mowa o dwóch, góra trzech miesiącach, potrzebnych na start rządu, zakończenie prac nad budżetem – można usłyszeć od polityków. 1 lipca 2024 roku podmioty lecznicze znów będą musiały podnieść płace, a posłowie wiedzą – deklarowali to zresztą nie raz – że jeśli nie poprawią ustawy, problemy pojawią się ponownie. Nie wiedzą, lub raczej udają, że nie wiedzą, że samo poprawienie ustawy nic nie da, jeśli w NFZ nie będzie pieniędzy na sfinansowanie podwyżek. A w 2024 roku Fundusz nie będzie już miał, jak pisaliśmy nie raz, możliwości wewnętrznego zadłużania się, bo wszystkie rezerwy są praktycznie wyzerowane. W tym kontekście strategia bohaterki „Przeminęło z wiatrem” („Pomyślę o tym jutro”) jest drogą donikąd, a o skutkach finansowych podwyżek w ochronie zdrowia – również w kontekście projektu pielęgniarek i położnych – trzeba myśleć i mówić podczas prac nad budżetem państwa, a nie po ich zakończeniu.

Być może zresztą tego właśnie dotyczyła decyzja marszałka Sejmu (choć polityków trudno posądzać o aż taką przenikliwość, Szymon Hołownia zawodowym politykiem nie jest). W trakcie rozmów koalicyjnych Trzecia Droga i Lewica boleśnie zderzyły się z realiami, czyli brakiem gwarancji zwiększania finansowania ochrony zdrowia do obiecanych przez te ugrupowania poziomów. Zapisy w umowie koalicyjnej o zwiększaniu nakładów na zdrowie są bardzo ogólne. A bez zwiększenia finansowania zdrowia ze środków publicznych rozwiązanie problemów jest niemożliwe (co nie wyklucza prawdziwości twierdzenia, że same pieniądze nie wystarczą). Dlatego Koalicji Obywatelskiej nie udało się skusić mniejszych koalicjantów do wzięcia odpowiedzialności za obszar ochrony zdrowia. Dlatego Ministerstwo Zdrowia długo leżało na stole. Ani Lewica, ani Trzecia Droga wchodzić na pole minowe nie zamierzały. Musiała więc – Koalicja Obywatelska, licząc się z tym, że prędzej czy później na minę nadepnie.

01.12.2023
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.