Rząd przyjął we wtorek projekt budżetu na 2024 rok. Premier zapowiedział, że wydatki na zdrowie w przyszłym roku będą o 27 mld zł wyższe, niż w obecnym.
Fot. Adobe Stock
- Ustawa musi trafić na biurko prezydenta do końca stycznia, w przeciwnym wypadku Andrzej Duda będzie mógł zarządzić przedterminowe wybory
- Z budżetu państwa zostanie sfinansowany program in vitro oraz funkcjonowanie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży
- Wśród wydatków zdrowotnych premier wskazał też finansowanie programu leczenia SMA – na ten cel ma trafić 50 mln zł
- Ochrona zdrowia ma zyskać – w formie składek zdrowotnych i dotacji budżetowej – 27 mld zł więcej, niż w tym roku
Prace nad ustawą budżetową będą przebiegać w szaleńczym, dosłownie, tempie: w czwartek zaplanowano pierwsze czytanie, zaś komisje sejmowe będą opiniować poszczególne fragmenty budżetu między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem.
Ustawa musi trafić na biurko prezydenta do końca stycznia, w przeciwnym wypadku Andrzej Duda będzie mógł zarządzić przedterminowe wybory. Koalicja 15 Października jest zdeterminowana jednak nie tylko, by zdążyć w terminie, ale również – by nie były potrzebne istotne nowelizacje (prezydent nie może budżetu zawetować, ale jego nowelizacje już tak).
Będzie to budżet z duzym deficytem, jak mówił Andrzej Domański, minister finansów, sięgnie on 184 mld zł, a może okazać się o kilka miliardów złotych większy. Budżet opiera się na założeniu, że inflacja wyniesie 6,6 proc., zaś gospodarka będzie się rozwijać w tempie 3 proc.
Zostaną utrzymane kluczowe programy socjalne – 800 plus, trzynasta i czternasta emerytura. Świadczenia emerytalne będą waloryzowane dwukrotnie (jest to wymóg ustawowy, gdy inflacja przekracza 5 proc.). Z budżetu państwa zostanie sfinansowany program in vitro (pół miliarda złotych) oraz – jak mówił premier Donald Tusk, symbolicznie – funkcjonowanie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży (Izabela Leszczyna w świetle kamer w poniedziałek zabiegała u ministra finansów przed roboczym posiedzeniem rządu o 7 mln zł na ten cel). Wśród wydatków zdrowotnych Tusk wskazał też finansowanie programu leczenia SMA – na ten cel ma trafić 50 mln zł.
Z wypowiedzi premiera wynikało, że środki te mają pochodzić z rezerwy ministerialnej i służyć temu, „by żadne dziecko już nie umarło dlatego, że rodzice nie zdążyli zebrać pieniędzy na lek”. Takie sformułowanie wydaje się wyjątkowo nieszczęśliwe – w Polsce wszystkie dzieci, u których zdiagnozowano SMA, mają zapewnione leczenie, program lekowy jest wręcz wzorcowy. Zapewne chodzi o możliwość sfinansowania (dofinansowania?) terapii genowej dla dzieci, które nie spełniły kryteriów ogłoszonych jesienią 2022 roku – politycy ówczesnej opozycji krytykowali resort zdrowia za zawężenie grupy pacjentów, którzy mogą korzystać z tego leczenia.
Najważniejsza zapowiedź premiera przeszła w natłoku pytań dziennikarzy niemal niezauważona. Odpowiadając na plany dotyczące finansowania mediów publicznych Tusk stwierdził, że żadnych dotacji TVP i inne media nie otrzymają, a pieniądze trafią na inne cele, m.in. na ochronę zdrowia, która ma zyskać – w formie składek zdrowotnych i dotacji budżetowej – 27 mld zł więcej, niż w tym roku. Wcześniej wzrost rok do roku (plan do planu) miał wynieść niespełna 5 mld zł. Skąd ta różnica? Być może na to pytanie będzie potrafiła odpowiedzieć minister zdrowia Izabela Leszczyna, która w środę ma zaplanowaną konferencję prasową poświęconą tematowi finansowania in vitro.