Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Wyjaśnianie nieprawidłowości i badanie, czy do takowych dochodziło – zwłaszcza gdy w grę wchodzi konieczność analizowania działalności całej instytucji – nie powinno być zadaniem posłów pracujących w komisji stałej. Nie mają oni ani wystarczających narzędzi, ani kompetencji.

Fot. ABM

  • Jeśli ktoś w MZ przygotowuje listę decyzji z ostatnich lat do szybkiego (ale solidnego) audytu, kwestię szczepień sezonowych, przede wszystkim szczepień przeciw grypie, zdecydowanie powinien umieścić na jednym z pierwszych miejsc
  • Nie chodzi o rozliczenia, chodzi o wnioski i błyskawiczną korektę tak, by w kolejnym sezonie organizacja i dostępność szczepień i szczepionek zachęcały, a nie zniechęcały do tej formy profilaktyki
  • Pilne wydaje się posiedzenie z udziałem kierownictwa MZ, na którym zostaną zarysowane priorytety w zakresie ochrony zdrowia. Tymczasem choć w kolejnym tygodniu Sejm zbiera się ponownie, posiedzeń Komisji Zdrowia nie zaplanowano
  • Na razie wymiernym skutkiem „zagęszczenia atmosfery” wokół ABM są zmiany personalne. Ciągle natomiast nie wiadomo, w jakim kierunku będzie się zmieniać sama Agencja

Największa porażka. Szczepienia. W obecnym sezonie infekcyjnym 1,6 mln osób zaszczepiło się przeciwko grypie, a blisko pół miliona przeciw COVID-19 – wynika z najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia. 1,6 miliona to – doliczając populację uchodźców z Ukrainy, którzy są również uprawnieni do szczepień – nawet nie 5 proc. populacji, czyli jest duża „szansa”, że nie powtórzymy ubiegłorocznego wyniku (5 proc.), zaś o zawrotnie wysokim poziomie sprzed dwóch sezonów (7 proc.) możemy tylko pomarzyć.

Jeśli ktoś w Ministerstwie Zdrowia przygotowuje listę decyzji z ostatnich lat do szybkiego (ale solidnego) audytu, kwestię szczepień sezonowych, przede wszystkim szczepień przeciw grypie, zdecydowanie powinien umieścić na jednym z pierwszych miejsc. Bo nie ma żadnej wątpliwości, że obok znanej niechęci Polaków do szczepień przeciw grypie, to właśnie decyzje, jakie w tej sprawie zapadały w resorcie, czy też między resortem zdrowia a NFZ, najbardziej przyczyniły się do tragicznego wręcz wyniku, jakim zakończy się – wszystko na to wskazuje – sezon szczepień przeciw grypie 2023/2024. Nie chodzi o rozliczenia, chodzi o wnioski i błyskawiczną korektę tak, by w kolejnym sezonie organizacja i dostępność szczepień i szczepionek zachęcały, a nie zniechęcały do tej formy profilaktyki.

Z danych MZ wynika, że spośród 1,6 mln zaszczepionych 700 tys. to osoby powyżej 70. roku życia. Zaszczepione przeciw grypie jest tym samym ok. 15 proc. populacji seniorów (WHO zaleca, by odsetek ten wynosił 75 proc., a średnia europejska przekracza 40 proc.). Biorąc pod uwagę, że ta grupa ma (w ogromnej większości, jeśli nie niemal w całości) stały i regularny kontakt z poradniami POZ oraz aptekami, można zaryzykować twierdzenie, że jest to miara klęski programu szczepień w jego obecnej formule.

Osobą sprawą są szczepienia przeciw COVID-19, choć tu również należałoby przeanalizować błędy – są one jednak dużo bardziej oczywiste, bo pierwotnym błędem było wielomiesięczne opóźnienie w dostępie do szczepionek. Kwestie organizacyjne, w tym przede wszystkim mała liczba ogólnodostępnych punktów szczepień (zwłaszcza aptek) wieńczy „dzieło”. I choć resort zdrowia podkreśla, że na chętnych czeka 100 tys. wolnych dawek i terminów, szczepienia wtedy „się dzieją”, gdy są łatwo dostępne. Mogą z nich wówczas korzystać nie tylko ci, którzy są na tyle zdeterminowani (a takie przypadki w ostatniej fali „narodowego polowania na szczepienia” w grudniu 2023 roku też odnotowano), że pokonują kilkadziesiąt czy nawet sto kilometrów, by przyjąć szczepionkę.

Największy brak zaskoczenia. Komisja Zdrowia o ABM. To było do przewidzenia. Pytania uszyte pod (znane pytającym) odpowiedzi. Zadawane z intonacją, sugerującą odkrywanie nieznanych tajemnic, a wręcz – ukrywanych skandali. Ponad dwie godziny nie zamknęło spektaklu, więc będzie on kontynuowany, prawdopodobnie, w nadchodzącym tygodniu. I będzie potęgował poczucie konsternacji i przede wszystkim wątpliwość: – Ale o co chodzi?

Bo jeśli o to, by posłowie mogli się wypowiedzieć i zająć stanowisko, czy były minister zdrowia Łukasz Szumowski znał byłego prezesa ABM Radosława Sierpińskiego i blisko z nim współpracował, jeszcze zanim został ministrem, to może nie warto marnować czasu? Komisja Zdrowia naprawdę ma co robić. W kolejce czeka nie tylko projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach (tu czas biegnie nieubłaganie, w dwóch ostatnich latach samorządy i szpitale stale przypominały, że aby dobrze przygotować operację podwyższania wynagrodzeń od 1 lipca, najpóźniej pod koniec marca powinny znać ostateczny kształt przepisów, a w najpóźniej w kwietniu szczegóły propozycji finansowych – wycen AOTMiT).

Pilne wydaje się – przynajmniej obserwatorom, bo być może prezydium Komisji Zdrowia widzi to inaczej – posiedzenie z udziałem kierownictwa Ministerstwa Zdrowia, na którym zostaną zarysowane priorytety w zakresie ochrony zdrowia. Tymczasem choć w kolejnym tygodniu Sejm zbiera się ponownie (czwartek i piątek), posiedzeń Komisji Zdrowia nie zaplanowano (oczywiście, to może się zmienić, choć zwykle posiedzenia, które da się zaplanować, są anonsowane z wyprzedzeniem).

Wyjaśnianie nieprawidłowości i badanie, czy do takowych dochodziło – zwłaszcza gdy w grę wchodzi konieczność analizowania działalności całej instytucji, ze złożonością procesów rozciągniętych w czasie – nie powinno być zadaniem posłów pracujących w komisji stałej. Nie mają oni ani wystarczających narzędzi, ani kompetencji i nawet najbardziej opasła teczka z dokumentami tego nie zmieni. Dużo słów, dużo sugestywnych znaków zapytania, o konkluzje – trudno. Zwłaszcza takie, z których wynikać będzie coś więcej niż pytanie do Ministerstwa Zdrowia, czy ma nadzieję na uzdrowienie sytuacji. Może posłowie powinni pytać o plan? Może o konkretne rozwiązania – jak choćby likwidację odpisu na ABM wnoszonego z budżetu NFZ i przeniesienie całości finansowania niekomercyjnych badań klinicznych do budżetu państwa.

Na razie wymiernym skutkiem „zagęszczenia atmosfery” wokół Agencji Badań Medycznych są zmiany personalne – oprócz tych, dokonywanych przez minister zdrowia Izabelę Leszczynę, warto odnotować podanie się do dymisji przewodniczącego Rady Agencji Badań Medycznych. Prof. Marcin Moniuszko został wskazany jako jeden z tych członków Rady, którzy jednocześnie byli beneficjentami grantów udzielanych przez Agencję (a raczej instytucje, jakie reprezentują). Sam naukowiec w rozmowie z „Rynkiem Zdrowia” podkreślał w minionym tygodniu, że o żadnym konflikcie interesów mowy być nie może.

Największy sukces/znak zapytania. Ustawa budżetowa. Choć wygląda to wręcz nieprawdopodobnie, PiS nie zdołało zablokować prac nad projektem ustawy budżetowej – niemal na pewno w najbliższym tygodniu Sejm będzie mógł ją przekazać na biurko prezydenta. W scenariuszu bazowym Senat przyjmie uchwaloną przez Sejm ustawę bez poprawek, ale gdyby takie się zdarzyły – Sejm zbiera się pod koniec tygodnia, by ewentualne wnioski Senatu rozpatrzeć i terminowo ustawę do podpisu głowie państwa przekazać.

Co zrobi Andrzej Duda? Nie może zawetować, ale może – skierować do Trybunału Konstytucyjnego, a z Pałacu Prezydenckiego dochodzi wiele głosów, że prezydent przygotowuje „mocny sygnał” dla rządu – sygnał protestu w związku z wkroczeniem policji i zatrzymaniem gości głowy państwa (czyli ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika). Szerzej – protestu przeciw, jak ocenia Andrzej Duda i jego współpracownicy, naruszaniu praworządności. Chodzi o cały „pakiet”, za jaki z jednej strony obecna opozycja uważa zmiany w mediach publicznych, z drugiej – procedowanie w Sejmie ustaw mimo braku dwóch posłów, których mandaty – według Prawa i Sprawiedliwości – zostały wygaszone w sposób niekonstytucyjny. Jeśli prezydent rzeczywiście skieruje ustawę budżetową do TK, to właśnie z takim uzasadnieniem: czy zgodnie z konstytucją Sejm może uchwalać ustawy, pracując w niepełnym składzie (mandaty Wąsika i Kamińskiego pozostają nieobsadzone).

Ewentualne skierowanie ustawy budżetowej do TK Julii Przyłębskiej nie ma wprost żadnych konsekwencji, bo rząd działa na podstawie uchwalonej ustawy budżetowej. Nie daje też podstaw do rozwiązania parlamentu (Andrzej Duda w Davos podkreślał zresztą, że przedterminowe wybory w tej chwili nie wchodzą w grę). Ten gest urealniłby jednak pozostające na razie w sferze dywagacji scenariusze, zgodnie z którymi Andrzej Duda będzie albo wetował „niepraworządnie” uchwalane ustawy, albo – wysyłał je, jedna po drugiej, do TK.

Warte odnotowania. Sprawa pani Joanny. Bulwersująca interwencja policji wobec kobiety, która w rozmowie telefonicznej z lekarką, specjalistką psychiatrii, przekazała informację o przyjęciu tabletki wczesnoporonnej, wzburzyła latem opinię publiczną – i odegrała niepoślednią rolę w kampaniach profrekwencyjnych przed październikowymi wyborami, adresowanymi przede wszystkim do młodych kobiet. Już wówczas zwracaliśmy uwagę, że oprócz postępowania policji wątpliwości budzą również kroki podjęte z jednej strony przez rozmawiającą z pacjentką lekarkę, z drugiej – pogotowie ratunkowe. Rzecznik Praw Pacjenta uznał właśnie, że doszło do naruszenia praw pacjentki przez Krakowskie Pogotowie Ratunkowe oraz tajemnicy lekarskiej przez lekarza.

W opinii rzecznika lekarz psychiatra prawidłowo przekazał informację o miejscu zamieszkania oraz problemach ze zdrowiem psychicznym, w tym o wyrażaniu przez pacjentkę myśli samobójczych. Jednak – jak zauważył Rzecznik Praw Pacjenta – przekazanie policji pozostałych informacji na temat zdrowia pacjentki nie było niezbędne, co jednoznacznie naruszało prawo pacjenta do tajemnicy informacji z nim związanych. Mówiąc w skrócie – lekarka nie miała podstaw (a nawet prawa) do informowania policji o fakcie przyjęcia przez kobietę środka poronnego. Stanowisko zostało poparte opinią konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii.

RPP negatywnie ocenił fakt przewiezienia pacjentki do szpitala niemającego oddziału ginekologiczno-położniczego, ale nie miał żadnych zastrzeżeń do pracy personelu szpitali, które zajmowały się kobietą. Skrytykował też działania policji, która podjęła czynności wobec kobiety, mimo że ani pracownicy zespołu ratownictwa, ani personel szpitali o to się nie zwracali. Bartłomiej Chmielowiec wystąpił w tej sprawie do Komendanta Głównego Policji, przedstawiając ocenę działań funkcjonariuszy policji oraz zadeklarował gotowość pomocy w wypracowaniu dobrych praktyk w trakcie udzielenia świadczeń zdrowotnych osobom, które znajdują się szczególnej sytuacji.

20.01.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.