Co się dzieje ze zdrowiem?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Minister Izabela Leszczyna publicznie uskarża się, że goni czas, choć to raczej czas goni ją. Komisja Zdrowia grzęźnie w tematach rozliczeń, które – choć ważne – nie powinny przesłaniać i wypierać tematów bieżących, których w zdrowiu nie brakuje. Opozycja – takie jej prawo – zaciera ręce i dociska rządzących o realizację złożonych w trakcie kampanii obietnic.


Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu

  • Chaos. Chyba to słowo najlepiej oddaje to, co dzieje się w tej chwili na szczytach systemu ochrony zdrowia.
  • Komisja Zdrowia już na starcie swoich prac notuje potężne opóźnienie
  • W rytmie: jedno posiedzenie KZ w tygodniu, i to tylko w tygodniu sejmowym, planu zrealizować się po prostu nie da. Jednak przede wszystkim należałoby postawić pytanie, czy plan nie jest przeładowany tematami rozliczeniowymi
  • Z planu prac komisji sejmowych na ten tydzień wynika, że tematy „pandemiczne” na posiedzeniu komisji się pojawią – jednak nie będzie to Komisja Zdrowia, a Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej
  • Najbardziej problematyczny, w kontekście niezrealizowania planu styczniowego, jest bez wątpienia projekt „podwyżkowy”, złożony przez środowisko pielęgniarek
  • Ustawa o wynagrodzeniach minimalnych powinna zostać tak czy inaczej poprawiona – lub zarządzający placówkami powinni otrzymać jasną informację, że poprawiona nie będzie
  • Problemów do rozwiązania jest bardzo dużo, ale jeśli minister zdrowia bierze na siebie lwią część zakresu obowiązków, sprzyjać to będzie raczej kumulowaniu spraw, niż ich sukcesywnemu porządkowaniu
  • Gdzie wytyczanie kierunku zmian? Gdzie czas na dyskusje o strategii na kolejne lata?

Na czwartek zaplanowano posiedzenie Komisji Zdrowia. Jedno w tym tygodniu. W planie prac zmiany w składzie Prezydium Komisji oraz rozpatrzenie informacji na temat funkcjonowania Funduszu Medycznego w latach 2020-2023 oraz stanu realizacji inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków publicznych, przedstawionych przez ministra zdrowia, ale przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz w poniedziałek zapowiadał publicznie, że komisja będzie kontynuować również niedokończoną dyskusję na temat Agencji Badań Medycznych i przyjrzy się bardziej szczegółowo niektórym wątkom. Biorąc pod uwagę rozległość wszystkich trzech tematów – posiedzenie mogłoby się spokojnie przeciągnąć do późnych godzin nocnych, choć raczej trzeba założyć, że posłowie nie wyczerpią całości porządku obrad.

Ale nawet gdyby wyczerpali, Komisja Zdrowia już na starcie swoich prac notuje potężne opóźnienie – na styczeń zaplanowano jeszcze posiedzenia poświęcone czterem innym blokom tematycznym (m.in. uczelniom, które otrzymały w ostatnich kilkunastu miesiącach pozwolenie na kształcenie przyszłych lekarzy oraz tematom związanym z wydatkami publicznymi w czasie pandemii) oraz posiedzenie na temat obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o ustalaniu najniższego wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia. W rytmie: jedno posiedzenie w tygodniu, i to tylko w tygodniu sejmowym, takiego planu zrealizować się po prostu nie da. Jednak przede wszystkim należałoby postawić pytanie, czy plan nie jest przeładowany tematami rozliczeniowymi – jak zwracaliśmy uwagę już po pierwszym, ubiegłotygodniowym posiedzeniu poświęconemu Agencji Badań Medycznych, obnażyło ono brak pomysłu (i narzędzi) do badania tak rozległych tematów, które wydają się bardziej odpowiednie dla zespołów śledczych, instytucji kontroli, audytorów czy po prostu – prokuratury.

Co ciekawe, z planu prac komisji sejmowych na ten tydzień wynika, że tematy „pandemiczne” na posiedzeniu komisji się pojawią – jednak nie będzie to Komisja Zdrowia, a Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. W środę posłowie tej komisji zapoznają się m.in. z informacją NIK na temat wyników kontroli przygotowania i działania odpowiedzialnych organów państwa, instytucji i służb w sytuacji zagrożenia i wystąpienia chorób szczególnie niebezpiecznych i wysoce zakaźnych oraz tworzenia i funkcjonowania szpitali tymczasowych powstałych w związku z epidemią COVID-19. To jeden z tematów, które do swojej agendy na styczeń wpisała Komisja Zdrowia.

Najbardziej problematyczny, w kontekście niezrealizowania planu styczniowego, jest bez wątpienia projekt „podwyżkowy”, złożony przez środowisko pielęgniarek. Co prawda po pierwszym czytaniu przewidywaliśmy, że Koalicja Obywatelska zrobi wszystko, by procedowanie projektu odłożyć w czasie, ale pisaliśmy też, że taka strategia może być uzasadniona przez kilka tygodni, a raczej prędzej niż później decyzje kierunkowe muszą być podjęte, choćby dlatego, że ustawa o wynagrodzeniach minimalnych powinna zostać tak czy inaczej poprawiona – lub zarządzający placówkami powinni otrzymać jasną informację, że poprawiona nie będzie. Wtedy wysiłki należałoby skoncentrować na przygotowaniu nowych wycen, by dać podmiotom leczniczym finansową poduszkę, umożliwiającą w miarę bezproblemowe przetrwanie kolejnej operacji podwyżkowej. Czas nie biegnie do 1 lipca. Jeśli rząd nie chce powtórki z chaosu, szpitale muszą wiedzieć, jakimi środkami będą dysponować, najpóźniej w kwietniu lub na początku maja.

Praca Komisji Zdrowia – o ile opóźnienia nie dotyczą rządowych projektów ustaw – nie ma co prawda bezpośredniego przełożenia na prowadzoną przez rząd politykę zdrowotną czy działania Ministerstwa Zdrowia, ale jest bez wątpienia papierkiem lakmusowym i pozwala ocenić, w jakim kierunku sprawy zmierzają. A trudno zaprzeczyć, że w tej chwili trudno ten kierunek nie tylko ocenić, ale nawet dostrzec.

Być może dlatego, że trudno dostrzec coś, czego nie ma. – Ostatnio rozmawiam tylko z lekarzami, bardzo różnymi, od profesorów po rezydentów i innymi pracownikami ochrony zdrowia. Widzę, że jest bardzo dużo do zrobienia, niestety na razie gonię czas, żeby załatwić tysiąc spraw, które powinny być załatwione kilka miesięcy albo kilka lat temu, np.: karta zgonu, zadłużające się w parabankach szpitale, Krajowa Sieć Onkologiczna, wytyczne do terminacji ciąży... a to tylko kilka spraw, naprawdę są ich setki, także bardzo nierównomierny dostęp do lekarzy specjalistów, mieszkańcy wsi często są właściwie wykluczeni – cytował poniedziałkowy „Puls Medycyny” weekendowy wpis minister Izabeli Leszczyny. Trudno nie przyznać racji szefowej resortu zdrowia, ale trudno też nie dostrzec, że przynajmniej częściowo sama ponosi odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Problemów do rozwiązania jest bardzo dużo, ale jeśli minister zdrowia bierze na siebie lwią część – tak na oko cztery piąte – zakresu obowiązków, sprzyjać to będzie raczej kumulowaniu spraw niż ich sukcesywnemu porządkowaniu. A to tylko „pożary” do ugaszenia. Gdzie wytyczanie kierunku zmian? Gdzie czas na dyskusje o strategii na kolejne lata? Kiedy poznamy program, jaki chce realizować Ministerstwo Zdrowia? To zresztą – warto przypomnieć – miało być przedmiotem posiedzenia Komisji Zdrowia (zapowiadanego przez Izabelę Leszczynę na styczeń, niezwłocznie po skompletowaniu kierownictwa resortu).

Opozycja, co jest oczywiste, korzysta z możliwości i już w tej chwili zasypuje rządzących mniej lub bardziej natarczywymi pytaniami w sprawie – przede wszystkim – realizacji obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Ale nie tylko posłowie Prawa i Sprawiedliwości ślą niewygodne interpelacje. W ubiegłym tygodniu do resortu zdrowia pytania dotyczące metody obliczania nakładów na zdrowie skierowała grupa posłów Lewicy (również wiceprzewodnicząca Komisji Zdrowia Marcelina Zawisza) oraz Marcin Porzucek (PiS). Treść interpelacji nie została jeszcze opublikowana na stronach sejmowych (dzieje się to zwykle z przynajmniej tygodniowym opóźnieniem), ale można zakładać, że to pokłosie niedawnych wypowiedzi Izabeli Leszczyny, która krytykując regułę n-2, odnoszącą wydatki bieżące do PKB sprzed dwóch lat, jednocześnie wykluczyła usunięcie tejże reguły z ustawy. Sześć interpelacji o stan realizacji obietnic z obszaru ochrony zdrowia, zapisanych w „Stu konkretach na sto dni” (m.in. w sprawie zapewnienia bezpłatnego znieczulenia przy porodzie dla każdej kobiety czy zwiększenia dostępności geriatrów i opieki długoterminowej) skierował do Izabeli Leszczyny poseł PiS Czesław Hoc, zaś była wiceminister zdrowia i wieloletnia posłanka Józefa Szczurek-Żelazko chce poznać stanowisko Ministerstwa Zdrowia odnośnie do zapowiadanego publicznie przez Wojciecha Koniecznego, wiceministra tego resortu, oddłużenia szpitali.

Fakt, że półmetek stu dni rządu już majaczy na horyzoncie (przyszły tydzień) nie uspokaja nastrojów. Czas ewidentnie goni polityków.

23.01.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.