W środę marszałek Sejmu skierował do pierwszego czytania dwa projekty ustaw, złożone przez posłów Lewicy w pierwszych dniach obecnej kadencji, dotyczące przepisów antyaborcyjnych. Również w środę do Sejmu wpłynął projekt złożony przez posłów Koalicji Obywatelskiej, przewidujący legalizację przerywania ciąży do 12. tygodnia.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
- Nie będzie żadnego mrożenia projektów aborcyjnych – zapowiedział marszałek Sejmu
- Pierwsze czytanie projektów odbędzie się najprawdopodobniej w lutym
- Z arytmetyki sejmowej wynika, że szans na uchwalenie najdalej idących projektów – czyli legalizacji przerywania ciąży do 12. tygodnia – w tej chwili nie ma
- Większe szanse na poparcie – choć tu żadne decyzje jeszcze nie zapadły – ma projekt zmian w Kodeksie karnym, jaki zaproponowała Lewica
– Nie będzie żadnego mrożenia projektów aborcyjnych – zapowiedział marszałek Szymon Hołownia. Pierwsze czytanie projektów odbędzie się najprawdopodobniej w lutym – projekt KO nie ma jeszcze numeru druku sejmowego, został też skierowany do zaopiniowania przez Biuro Legislacyjne oraz Biuro Analiz Sejmowych.
Liberalizacja przepisów antyaborcyjnych to jedna z obietnic, jaką w trakcie kampanii złożyły wyborcom Koalicja Obywatelska oraz Lewica. Również Trzecia Droga wskazywała, że zmiany są konieczne, ale w bardziej konserwatywnym tonie: obietnicą składaną przez Szymona Hołownię i Władysława Kosiniaka-Kamysza było „odwrócenie” werdyktu TK z października 2020 roku i powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego, a w dalszej perspektywie – przeprowadzenie referendum na temat legalizacji aborcji. Liderzy Polski 2050 oraz PSL wykluczyli jednocześnie poparcie dla projektów ustaw, jakie zapowiadali przyszli koalicjanci – zarówno w kampanii wyborczej, jak i bezpośrednio po wyborach, na etapie tworzenia koalicji. Brak większości sejmowej to pierwszy problem, kolejny – pewne weto prezydenta Andrzeja Dudy (lub skierowanie przez prezydenta ustawy do TK Julii Przyłębskiej, co w praktyce oznacza to samo).
Choć z arytmetyki sejmowej wynika, że szans na uchwalenie najdalej idących projektów – czyli legalizacji przerywania ciąży do 12. tygodnia jej trwania – w tej chwili nie ma, premier Donald Tusk w połowie stycznia zapowiedział, że posłowie KO taki projekt do Sejmu prześlą, co właśnie się stało. W Sejmie zaś „czeka” już od ponad dwóch miesięcy bliźniaczy projekt Lewicy. Obydwa przewidują – ramowo – możliwość przerwania ciąży do 12. tygodnia na podstawie oświadczenia ciężarnej (oczywiście, są przypadki – takie jak ubezwłasnowolnienie czy wiek – które mają wymagać dodatkowych formalności, ale co do zasady, oświadczenie ciężarnej ma być wystarczającą przesłanką albo do wystawienia recepty na środek poronny [aborcja farmakologiczna], albo – do przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego, jeśli jest konieczny).
Obydwa projekty przewidują również, że przerwanie ciąży na dalszych etapach jej rozwoju będzie możliwe w okolicznościach, w jakich dopuszczał to tzw. kompromis aborcyjny: wady genetyczne płodu, jego ciężkie uszkodzenie, wady letalne, zagrożenie zdrowia i życia kobiety i gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego.
Zarówno projekt KO, jak i Lewicy zakładają, że zabiegi przerywania ciąży mają być wykonywane (dostępne) we wszystkich placówkach, posiadających kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Projekty nie wykluczają możliwości powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia, jednak – jak zwracają uwagę w opinii dołączonej do projektu Lewicy sejmowi eksperci – niektóre zapisy są sprzeczne w tym zakresie z europejskim prawem: Lewica chce, by NFZ zrywał kontrakt również z praktykami lekarskimi, gdy lekarz, powołując się na klauzulę sumienia, odmówi – na przykład – wystawienia recepty na środek wczesnoporonny.
Większe szanse na poparcie – choć tu żadne decyzje jeszcze nie zapadły – ma projekt zmian w Kodeksie karnym, jaki zaproponowała, równolegle, Lewica. Od listopada liderzy i liderki partii tworzących lewicową koalicję zapowiadają, że dla nich depenalizacja i dekryminalizacja przerywania ciąży są granicami nowego kompromisu, do którego chcą przekonywać posłów innych ugrupowań, jeśli okaże się, że wokół projektów liberalizacji przepisów antyaborcyjnych nie da się zbudować większości. – Proponowany projekt zmiany art. 152 Kodeksu karnego zakłada częściową dekryminalizację i depenalizację przerywania ciąży za zgodą ciężarnej, w tym: wyłączenie przestępności w przypadku wykonania zabiegu terminacji ciąży za zgodą kobiety, jeśli był on wykonywany nie później niż w 12. tygodniu ciąży; wyłączenie karalności w przypadku wykonania zabiegu terminacji ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu; dekryminalizację sprawstwa pomocniczego; oraz obniżenie maksymalnego wymiaru kary – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Autorzy projektu zwracają uwagę, że w obecnym porządku prawnym czyn zabroniony w art. 152 § 1 jest powszechny. – Może popełnić go każda osoba, również osoba niewykonująca zawodu medycznego – podkreślają. Warto w tym kontekście przywołać również wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego sprzed kilku miesięcy. Odpierając zarzuty, że Polska ma wyjątkowo opresyjne prawo antyaborcyjne, lider partii wówczas rządzącej stwierdził, że przerwania ciąży można dokonać niemal na każdym rogu w Warszawie i w innych miejscach też. – I nikt za to nie ściga – dodał.