Część środowiska lekarskiego, mimo że były to jedynie nieoficjalne informacje, zdążyła krytycznie odnieść się do propozycji zastąpienia na receptach nazw handlowych nazwami międzynarodowymi.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. twitter.com/MZ_GOV_PL
Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że pracujący nad zmianami dotyczącymi zasad – szeroko rozumianych – określania refundacji zespół ministerialny ma w agendzie nie tylko postulat samorządu lekarskiego, by zdjąć z lekarzy obowiązek określania poziomu odpłatności za lek dla pacjenta, ale też – nieoczekiwanie – w planach jest rewolucyjna zmiana dotycząca przepisywania leków: zamiast nazw handlowych lekarz miałby wpisywać na receptę nazwę międzynarodową substancji. Prace nad tą propozycją miały by być dość zaawansowane, ale dziennik nie przywołał ani projektu, ani nie uzyskał nawet pośredniego potwierdzenia, że taka zamiana jest przygotowywana. W pierwszych reakcjach płynących ze środowiska lekarskiego widać było niedowierzanie – ta kwestia w ogóle nie była poruszana podczas spotkań przedstawicieli samorządu lekarskiego z minister Izabelą Leszczyną, a nie ma żadnej wątpliwości, że oznaczałoby to poważną ingerencję w kompetencje zawodowe lekarzy.
Jednoznacznie negatywnie, zwłaszcza ze względu na sam tryb pracy nad ewentualnymi zmianami, zareagowali we wtorek przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Prof. Robert Gil, prezes PTK podkreślał, jak ważna jest merytoryczna współpraca między instytucjami zarządzającymi ochroną zdrowia – w domyśle, przede wszystkim Ministerstwem Zdrowia – z tymi, którzy w ochronie zdrowia pracują, z ekspertami. Jak ważne jest długofalowe konsultowanie projektowanych zmian. I zaznaczył, że lekarze nie zgadzają się na wprowadzanie tylnymi drzwiami rozwiązań, które mają bezpośredni wpływ na ich pracę.
Nie ulega wątpliwości, że ta reakcja jest w dużym stopniu uzasadniona doświadczeniami ostatnich lat – nawet dłuższych niż dwie minione kadencje – w których konsultacje społeczne (publiczne) istotnych projektów były praktycznie fasadowe, czasu na zgłaszanie uwag środowisko otrzymywało niewiele a zgłoszone uwagi były – najczęściej, choć nie zawsze – ignorowane. Jest to też pokłosie zmian, jakie już w ostatnich czterech latach zaszły w sposobie organizacji pracy zespołów ministerialnych: wcześniej (jeszcze za czasów Konstantego Radziwiłła i Łukasza Szumowskiego) do zespołów powoływanych przez ministra byli zapraszani eksperci, przedstawiciele szeroko rozumianego środowiska medycznego. Gdy ministerstwem kierował Adam Niedzielski, zespoły ministerialne stały się dużo bardziej hermetyczne, zdominowane przez pracowników MZ i NFZ, dopraszano ewentualnie, według potrzeby, konsultantów krajowych i innych ekspertów powiązanych jednak mniej lub bardziej formalnie z ministerstwem.
W środę nadeszła reakcja. Minister zdrowia Izabela Leszczyna na antenie TOK FM oświadczyła, że „nie ma tematu”. – Nie mówmy o tym, co jakaś gazeta gdzieś tam napisała. To, co mówią media i to, co piszą, że się dzieje w resorcie, dopóki nie stanie się – nie mówię: obowiązującym prawem, ale dopóki nie wyjdzie w formie jakiegokolwiek aktu prawnego, rozporządzenia – nie przyjmuję aktów prawnych, jak nasi poprzednicy, bez konsultacji, skrótową ścieżką. Nie ma tematu i nie ma na razie o czym mówić – podkreśliła.
Jednocześnie słów Leszczyny nie można traktować jako prostego dementi i zaprzeczenia, że takie prace zostały podjęte, a pomysł rzeczywiście w zespole Macieja Miłkowskiego powstał. – Ministrem zdrowia jest Izabela Leszczyna, a nie pan Miłkowski. Jak będą takie prace i będą miały szansę wyjść – powtórzę – w formie decyzji obowiązującego prawa, obiecuję, że państwo wszyscy usłyszycie o tym pierwsi, na pewno nie od pana Miłkowskiego, tylko ode mnie – stwierdziła.
Leszczyna była również pytana, czy potwierdza doniesienia, że Maciej Miłkowski zawiadomił o wycieku informacji z prac zespołu Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Stwierdziła, że nic jej na ten temat nie wiadomo, choć dopiero w środę będzie miała okazję porozmawiać na ten temat podczas spotkania kierownictwa resortu.