Studium kryzysu

Małgorzata Solecka

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że częścią edukacji zdrowotnej, która trafi do szkół – być może w formie odrębnego przedmiotu, o co postuluje m.in. Rzecznik Praw Pacjenta – będzie również edukacja seksualna.


Fot. Rafał Zambrzycki / Kancelaria Sejmu

  • Presja ma sens – ogłosił na platformie X poseł Janusz Cieszyński zaraz po tym, jak specjalna podkomisja ds. obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia ustaliła termin pierwszego posiedzenia na 21 lutego
  • Niezależnie od tego, jak będą się toczyć prace nad projektem pielęgniarskim, przed rządem i świadczeniodawcami kolejna „próba ognia”, czyli operacja nie tyle podwyżek, co waloryzacji wynagrodzeń w połowie roku
  • Gdy wydaje się, że debata publiczna w Polsce osiągnęła dno, zawsze ktoś musi udowodnić, że jest inaczej
  • Lotnicze Pogotowie Ratunkowe będzie mieć nowego dyrektora. Robert Gałązkowski odchodzi ze stanowiska po szesnastu latach, na własną, zresztą, prośbę

Największy brak zaskoczenia. Podwyżki według pielęgniarek. – Presja ma sens – ogłosił na platformie X poseł Janusz Cieszyński zaraz po tym, jak specjalna podkomisja ds. obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia ustaliła termin pierwszego posiedzenia na 21 lutego. To oczywista sugestia, że poseł – czy też raczej posłowie PiS – wymusili na koalicji rządzącej zrobienie czegoś, przed czym się ona zdecydowanie opierała. Gdyby pokusić się o informację kontekstową, jaką mogą zamieszczać użytkownicy mediów społecznościowych, brzmiałaby ona mniej więcej tak: Posiedzenie zostało wyznaczone w kolejnym tygodniu sejmowym, więc nie ma mowy o żadnym przyspieszeniu i skuteczności rzekomej presji. Składane przez posła Cieszyńskiego od grudnia wnioski o niezwłoczne przystąpienie do procedowania projektu (było ich trzy, może cztery) za każdym razem były odrzucane, odrzucony został też wniosek, by podkomisji wyznaczyć sztywny termin na przedstawienie sprawozdania, co oznacza, że może ona pracować dowolnie długo. Również do końca kadencji.

Oczywiście, ten scenariusz nie jest ani prawdopodobny, ani zakładany. Prawdopodobne jest natomiast to, że albo 21 lutego, albo jeszcze na kolejnym posiedzeniu powołanej w minionym tygodniu podkomisji, dojdzie do wysłuchania i dyskusji przedstawicieli innych zawodów medycznych (być może też niemedycznych). A także przedstawicieli pracodawców oraz – trzeba zakładać – organów założycielskich. I podkomisja po wysłuchaniu głosów przedstawicieli strony społecznej dojdzie do wniosku, że projektu obywatelskiego w prosty sposób poprawić się nie da, bo zgłoszone uwagi całkowicie zmieniają jego sens.

Nie wiadomo, czy będzie to oznaczać rekomendację odrzucenia projektu w drugim czytaniu – choć i takiego wariantu wykluczyć nie można. Być może cios zostanie złagodzony zapowiedzią kolejnej dużej nowelizacji ustawy – na miarę tej, która została wynegocjowana jesienią 2021 roku. To, że „coś” trzeba zrobić z ustawą o wynagrodzeniach jest oczywiste, jeszcze bardziej oczywiste jest to, że „coś” trzeba zrobić z całym systemem wynagradzania pracowników publicznego sektora ochrony zdrowia. Pytanie, czy Ministerstwo Zdrowia wie, po pierwsze, co, po drugie – czy odważy się to wyartykułować.

Jest oczywiste, że na realizację projektu przygotowanego przez pielęgniarki pieniędzy po prostu nie ma. To było wiadome od samego początku, jeszcze w poprzedniej kadencji, choć w lipcu – na jednym z ostatnich posiedzeń Sejmu, gdy projekt był procedowany po raz pierwszy, przedstawiciele ówczesnej opozycji zdecydowanie popierali zapisy w nim proponowane. Katarzyna Lubnauer, w imieniu Koalicji Obywatelskiej, opowiadała się m.in. za jednoznacznym doprecyzowaniem, że podstawą kwalifikowania pracownika do grupy zaszeregowania powinny być kwalifikacje posiadane, a nie – wymagane. – Ustawa, która obecnie obowiązuje, mówi o specjalności wymaganej przez pracodawcę, a nie tej, którą pielęgniarka posiada. W efekcie ten sam szpital, jeżeli stara się o akredytację, przyznaje się do specjalności pielęgniarki, ten sam szpital, jeżeli stara się o kontrakt z NFZ, przyznaje się do specjalności pielęgniarki, w momencie, w którym przypisuje ją do jednej lub drugiej grupy, tej specjalności już nie uznaje. To jest po prostu szczyt hipokryzji. Niestety musi to ustalić ustawodawca, tak żeby to było precyzyjne – nie pozostawiała wątpliwości (13 lipca 2023 roku). To rozwiązanie kosztuje jednak miliardy.

Byłoby jednak niesprawiedliwością nie przypomnieć, że w trakcie tej samej debaty w lipcu 2023 roku posłowie PiS jak lwy bronili obowiązującej ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, podkreślając, że każda jej ewentualna zmiana musi być poprzedzona trójstronnym dialogiem między pracownikami, pracodawcami i rządem.

Największe wyzwanie. Realizacja ustawy podwyżkowej. Niezależnie od tego, jak będą się toczyć prace nad projektem pielęgniarskim, przed rządem i świadczeniodawcami kolejna „próba ognia”, czyli operacja nie tyle podwyżek, co waloryzacji wynagrodzeń w połowie roku. GUS właśnie podał wysokość kwoty bazowej i stawki wynagrodzeń minimalnych są tym samym znane – warto odnotować, że po raz pierwszy wynagrodzenie minimalne w ochronie zdrowia przebija pułap 10 tysięcy złotych, oczywiście tylko w przypadku grupy z najwyższym współczynnikiem, czyli lekarzy specjalistów.

Najbliższe tygodnie będą, jak się można spodziewać, pełne napięcia: prace nad wycenami świadczeń uwzględniającymi wzrost kosztów, nałożone na oczekiwania świadczeniodawców, przeliczanie zasobów Narodowego Funduszu Zdrowia ogołoconego z funduszu zapasowego i nieposiadającego tak dużej poduszki finansowej, jaka w ubiegłym roku amortyzowała operację podwyżkową – to wszystko może się przełożyć na wzrost napięcia na szczytach ochrony zdrowia i skłonność interesariuszy do wyraźnego i stanowczego deklarowania: – Sprawdzam.

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Debata w sprawie pigułki. Gdy wydaje się, że debata publiczna w Polsce osiągnęła dno, zawsze ktoś musi udowodnić, że jest inaczej. Że można zejść poziom niżej. Ewentualnie dziesięć.

Można mieć (liczne) zastrzeżenia do sposobu prowadzenia obrad i tonu publicznych wystąpień Bartosza Arłukowicza. Tak, jego maniera komentowania niemal wszystkich wypowiedzi przeciwników politycznych jest dyskusyjna i budzi wątpliwości. Nie wszystko można usprawiedliwiać temperamentem politycznym. Ale jest też prawdą, że nic, co Bartosz Arłukowicz powiedział z trybuny sejmowej, nie było nadinterpretacją. Podczas obrad Komisji Zdrowia poseł Jacek Bogucki (PiS) naprawdę zasugerował, że przynajmniej część debaty w sprawie pigułki „dzień po” powinna się odbywać po 23.00 i naprawdę wplótł w tę wypowiedź wątek o kinach objazdowych, odwiedzających – dekady temu – wiejskie szkoły. Arłukowicz te wypowiedzi streścił wysokiej izbie. Owszem, złośliwie. Jednak „riposta” posła Boguckiego („z iloma 15-letnimi dziewczynkami chce pan uprawiać seks, że tak panu na tym zależy”) wystawia świadectwo jemu samemu i jego ugrupowaniu. Jest bardzo duża różnica między złośliwością a, trudno znaleźć inne słowo, podłością. Natychmiastowa reakcja prowadzącego obrady wicemarszałka Krzysztofa Bosaka niech będzie najlepszym probierzem skali przekroczenia wszelkich granic przyzwoitości. Można powiedzieć, że ryba psuje się od głowy, skoro na tym samym posiedzeniu, ba – w tym samym dniu – prezes PiS sugerował możliwość zlecania „zabójstw politycznych” przez obecnie rządzących, ale – o czym politycy chyba w ferworze walki zapominają – ostatecznie każdy za wypowiedziane oszczerstwa odpowiada we własnym sumieniu...

Media skupiły się na skandalicznym pytaniu, ale tak naprawdę zasadniczym tematem powinna być sama sugestia toczenia debaty na tematy związane z aktywnością seksualną i jej aspektami zdrowotnymi, do których należy zapobieganie niechcianym ciążom, pod osłoną nocy (nota bene, politycy powinni zapamiętać, że w tej chwili nastolatki nie chodzą spać po wieczorynce, zresztą nigdy nie chodziły). To bardzo dobrze wyjaśnia, dlaczego rząd Prawa i Sprawiedliwości jedną ręką wprowadził program szczepień przeciw HPV, drugą zaś podjął decyzje, które sparaliżowały go, zanim się zdążył rozpędzić. Wbrew stanowisku ekspertów, wbrew doświadczeniom płynącym z innych krajów nie tylko nie wprowadzono akcji szczepień do szkół, ale nawet nie dopuszczono do kampanii informacyjno-edukacyjnej w szkołach. Bo choć miała ona akcentować przede wszystkim korzyści zdrowotne, polegające na ochronie przed onkogennym patogenem, wirusem brodawczaka ludzkiego, musiałaby zawierać przekaz, że wirus ten jest przenoszony drogą płciową, a podanie szczepionki przed rozpoczęciem aktywności seksualnej znacząco zwiększa jej skuteczność. A temat seksu to temat tabu. Dla dorosłych. Po 23.00.

Jest oczywiste, że nie. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że częścią edukacji zdrowotnej, która trafi do szkół – być może w formie odrębnego przedmiotu, co postuluje m.in. Rzecznik Praw Pacjenta – będzie również edukacja seksualna. Bo jest również oczywiste, co tylko częściowo wybrzmiało w ostatniej debacie, że pigułka „dzień po” nie jest nie tylko dla niepełnoletnich dziewczyn, ale również dla dorosłych kobiet, właściwą formą antykoncepcji. Że powinna być traktowana tak, jak podpowiada jedno z jej potocznych określeń, czyli – awaryjnie. Jednak aby była na to szansa, konieczna jest wiedza, w którą trzeba młodych ludzi wyposażyć.

Warte zapamiętania. Zmiana warty w LPR. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe będzie mieć nowego dyrektora. Robert Gałązkowski odchodzi ze stanowiska po szesnastu latach, na własną, zresztą, prośbę. Unikalna sytuacja: przetrwać w sumie trzy zmiany ekip rządzących, w tym dwie takie, z których każda zmiana niosła ze sobą kadrowe trzęsienie ziemi, i zrezygnować.

Ale tak naprawdę nie to jest przecież miarą sukcesu. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, tworzone od podstaw jeszcze za czasów, gdy ministrem zdrowia była śp. Franciszka Cegielska, było i pozostaje praktycznie przezroczyste. W myśl zasady, że media interesują się tylko negatywnymi zjawiskami, że uwagę dziennikarzy przykuwają skandale, nieprawidłowości, problemy – LPR konsekwentnie nikomu nie dawało powodów do zainteresowania, działając niezauważalnie (choć niekiedy – bardzo spektakularnie, ot jeszcze jeden paradoks). Owszem, od czasu do czasu ogłaszano – z mniejszą lub większą pompą – otwarcie kolejnej bazy, zakup nowego sprzętu. Doniesienia, że wezwany śmigłowiec LPR lądował na autostradzie lub w centrum miasta – takie wzmianki to norma. Informacje o zaangażowaniu LPR do transportu pacjentów (lub odwrotnie, zespołów terapeutycznych) w czasie pandemii – tak, to też można znaleźć. I nic, na szczęście, więcej.

Choć w ostatnich tygodniach o LPR rzeczywiście było w mediach głośno. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna wystawiła bowiem na aukcję dla WOŚP lot symulatorem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i zwiedzanie jego bazy. I to chyba najlepsze świadectwo pracy dla odchodzącego dyrektora.

10.02.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.