Za przeprowadzenie zmian w Kodeksie karnym, wprowadzających system no fault czy też klauzulę wyższego dobra, będzie odpowiadać nie Ministerstwo Zdrowia, a Ministerstwo Sprawiedliwości – to jedna z kluczowych informacji, jakie usłyszeli partnerzy społeczni podczas wtorkowego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia.
Wiceminister zdrowia Marek Kos. Fot. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
Informację tę przekazała strona rządowa, którą reprezentował odpowiedzialny za dialog społeczny wiceminister zdrowia Marek Kos.
W poprzedniej kadencji to właśnie resort sprawiedliwości, kierowany przez Zbigniewa Ziobrę, najpierw przez wiele miesięcy blokował niezbyt satysfakcjonujący środowisko lekarskie projekt, by następnie pod sam koniec prac nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta doprowadzić do takiego „kompromisu”, że ostatecznie zapisy dotyczące no fault (nazywane przez samorząd lekarski systemem fault fault lub ustawą o donosicielstwie, ze względu na to, że z potencjalnego złagodzenia kary mogliby skorzystać tylko ci, którzy zgłosiliby zaistnienie błędu medycznego i wskazali osoby, które były zaangażowane w czynności przy pacjencie) z ustawy o jakości zniknęły zupełnie. Teraz sytuacja jest diametralnie inna: Adam Bodnar rozumie istotę zmian, o których wprowadzenie walczą lekarze, i można się spodziewać, że przychyli się do propozycji zdjęcia odpowiedzialności karnej w sytuacjach, w których ewentualny błąd nie wynikał z umyślnego działania lub rażącego zaniedbania.
Jednym z najważniejszych punktów pierwszego posiedzenia Zespołu była dyskusja dotycząca finansowania ochrony zdrowia, choć może bardziej precyzyjna byłaby informacja, że miała być. Strona pracodawców przedstawiła informacje, udostępnione opinii publicznej już w grudniu ubiegłego roku, pokazujące, jak duże są różnice między obecnym poziomem finansowania a potrzebami systemu i zapisami ustawy 7 proc. PKB na zdrowie. Strona rządowa ripostowała, że informacje oparte są wyłącznie na prognozach, a sytuacja nie wygląda tak źle, jak przedstawiają ją eksperci. Pytany, czy rząd rozważa zmianę w ustawie 7 proc. PKB na zdrowie i usunięcie z niej reguły N-2 Marek Kos stwierdził, że jest to przedmiotem uzgodnień wewnątrz rządu – podobnie jak zapowiadane zmiany dotyczące składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Wcześniej minister zdrowia Izabela Leszczyna dwukrotnie publicznie zapewniała jednak, że usunięcia z ustawy zapisu, odnoszącego wydatki bieżące na zdrowie do PKB sprzed dwóch lat nie przewiduje.
Pieniądze to również podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia. Tu konkluzje są dwie: nie ma szans, by AOTMiT przekazał informacje na temat nowych wycen wcześniej, niż wynika to z harmonogramu prac nad operacją waloryzacji wynagrodzeń minimalnych. Dyrektorzy szpitali w maju powinni negocjować w podmiotach leczniczych własne siatki płac, powinni mieć więc wiedzę do końca kwietnia, jak będą wyglądać wyceny. Czy uda się dotrzymać tego terminu? Być może w tym roku tak, ale na to, by wcześniej zapoznali się z wycenami przedstawiciele organizacji pracodawców i pracowników, szans już nie ma.
Z drugiej strony od uczestników posiedzenia usłyszeliśmy, że strona związkowa wyraźnie dała do zrozumienia, że jest zdeterminowana, by walczyć o przywrócenie poprzedniego modelu finansowania podwyżek, czyli „na PESEL”. Nie wydaje się jednak, by to rozwiązanie było możliwe do zaakceptowania przez rząd. Choćby dlatego, że jest to istotny czynnik motywujący podmioty lecznicze do wykonywania większej liczby świadczeń. Strona społeczna chce przy tym uzyskać od przedstawicieli rządu – Ministerstwa Zdrowia i NFZ – informację, w jaki sposób jest realizowane stanowisko Zespołu Trójstronnego z jesieni 2021 roku, gdy uzgodniono, że połowa środków z wynikającego z ustawy wzrostu nakładów jest przeznaczana na podwyżki wynagrodzeń, połowa zaś – na poprawę dostępności świadczeń.