Wspólnie z NFZ będziemy analizować i szukać jakiegoś rozwiązania. Jestem przekonana, że jakieś kompromisowe rozwiązanie znajdziemy – mówiła na posiedzeniu podkomisji nadzwyczajnej, która we wtorek zajęła się obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia minister Izabela Leszczyna.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. twitter.com/MZ_GOV_PL
- Dyskusja, w której zabrali głos przedstawiciele różnych grup zawodów, pokazała, że projekt budzi ogromne emocje
- OZZL jest w stanie poprzeć projekt, ale pod warunkiem, że lekarze specjaliści będą na etatach zarabiali trzy średnie krajowe
- Część przedstawicieli związków i samorządów zawodowych wyrażała gotowość warunkowego poparcia dla projektu, część argumentowała, że zmiany w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach powinny przejść przez Zespół Trójstronny
- Zdaniem Krystyny Ptok koronny argument dotyczący Zespołu Trójstronnego jako miejsca, w którym procedowane są projekty, nie ma zastosowania do projektów obywatelskich
- Trudno dyskutować nad projektem zmian w ustawie o wynagrodzeniach bez dyskusji na temat finansów ochrony zdrowia
- Przedstawiciele kilku organizacji związkowych przypominali, że problem z brakiem środków na podwyżki zaczął się w 2022 roku, gdy odstąpiono od przekazywania pieniędzy „na PESEL”
- To, czego nie powiedziano: do 2021 roku skala podwyżek wynikających z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach była niewspółmiernie mała w porównaniu do tych, które weszły w życie 1 lipca 2022 roku
Już samo to, że minister zdrowia wzięła udział w posiedzeniu podkomisji, świadczy o wadze problemu, jakim jest dla rządzących procedowany projekt nowelizacji. Zaś przebieg ponad dwugodzinnej dyskusji, w której wzięli udział przede wszystkim przedstawiciele strony społecznej, głównie środowisk pracowników ochrony zdrowia, dostarczył dowodów, że zarówno nowelizacja, jak i sama ustawa – ten argument padł zresztą wprost – mogą doprowadzić do kolejnej fali niepokojów w systemie.
Posiedzenie podkomisji rozpoczęło się od wystąpienia Krystyny Ptok, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Stwierdziła ona, że złożenie przez pielęgniarki projektu nowelizacji było i jest zasadne, bo to środowisko było „wielokrotnie pomijane” w dyskusji nad kształtem nowelizacji wprowadzonej w 2022 roku, a pielęgniarki już wtedy ostrzegały, że zmiany, jakie są wprowadzane w ustawie, będą rodzić konflikty. – To, że nasze obawy i argumenty były uzasadnione, potwierdzają obecne pozwy i wyroki sądowe, dotyczące głównie pielęgniarek i położnych – stwierdziła. – Projekt nie ma na celu zmiany całej tabeli płac. Chcemy ograniczyć i zminimalizować zaistniałe krzywdy nie tylko pielęgniarek i położnych, ale też wielu zawodów wymienionych przede wszystkim w grupie 5. i 6. Ideą jest spłaszczenie różnic między poszczególnymi grupami – podkreślał mecenas Grzegorz Wróbel, który współtworzył projekt OZZPiP.
Już pod koniec listopada, gdy Sejm zaczynał prace nad projektem – choć nie było jeszcze rządu Donalda Tuska – posłowie obecnej koalicji rządowej podkreślali, że nie był on uzgodniony z innymi grupami zawodowymi. Przedstawicielka OZZPiP nie zgodziła się, że jest to argument przeciw jego procedowaniu, przekonując, że inni pracownicy ochrony zdrowia i ich organizacje mogły złożyć własne projekty.
Nie złożyły, ale dyskusja, w której zabrali głos przedstawiciele różnych grup zawodów, pokazała, że projekt budzi ogromne emocje. Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, stwierdziła, że jej organizacja jest w stanie poprzeć projekt, ale pod jednym warunkiem – gdy lekarze specjaliści będą na etatach zarabiali trzy średnie krajowe. Jak mówiła, obecny kształt ustawy i polityka płacowa wobec młodych lekarzy doprowadziły do tego, że po drugim roku rezydenci w dziedzinach priorytetowych mają wynagrodzenia wyższe niż specjaliści. To prowadzi do degradacji i odpływu specjalistów ze szpitali, który może się skończyć tym, że młodych lekarzy nie będzie miał kto uczyć (nie mówiąc o dostępności świadczeń). Przewodnicząca OZZL podniosła też problem norm zatrudnienia lekarzy, wskazując, że nie tylko wynagrodzenia, ale też warunki pracy wypychają ich z publicznego systemu.
W dyskusji zarysowały się dwa główne stanowiska: część przedstawicieli związków i samorządów zawodowych wyrażała gotowość warunkowego poparcia dla projektu (warunkiem byłyby przy tym istotne korekty w samym projekcie), część argumentowała, że zmiany w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach powinny przejść przez Zespół Trójstronny, który jest właściwym miejscem do dyskusji i wypracowywania kompromisu, ponieważ obok strony rządowej i organizacji pracowników zasiadają tam również przedstawiciele organizacji pracodawców, którzy – na końcu – realizują to, co zapisane jest w ustawach.
Jak mówił Wojciech Wiśniewski, który z ramienia organizacji pracodawców zasiada w Zespole Trójstronnym ds. Ochrony Zdrowia, trudno dyskutować nad projektem zmian w ustawie o wynagrodzeniach bez dyskusji na temat finansów ochrony zdrowia, gdyż „można wydawać tylko te pieniądze, które są”. A jak podkreślał, istnieją bardzo duże obawy – które wzmocniła nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, niwelująca korzystny dla budżetu NFZ wpływ zmian w Polskim Ładzie, które przyniosły ok. 7 mld zł dodatkowej składki, ale zmiany Fundusz nie odczuł, bo otrzymał nowe zadania do sfinansowania na zbliżoną kwotę – że w tym roku pieniędzy może po prostu zabraknąć, i to na realizację obecnie obowiązującego modelu podwyżek. Wiśniewski przypomniał też, że ustawa dotyczy tylko części osób, które pracują w ochronie zdrowia.
Za tym, by nad ewentualnymi zmianami w ustawie o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia rozmawiał w pierwszej kolejności Zespół Trójstronny opowiedziała się również Maria Ochman, przewodnicząca NSZZ Solidarność Ochrony Zdrowia. W jej ocenie zarówno wcześniejsze prace nad ustawą o minimalnych wynagrodzeniach, które zaczęły się już w 2016 roku, jak i obecny projekt pokazują niezbicie, że podziały co do kształtu ustawy są nie tylko między poszczególnymi grupami zawodowymi, ale nawet w jednym zawodzie, czego środowisko pielęgniarek i położnych jest najlepszym przykładem. Jedna z osi sporu przebiega między młodymi pielęgniarkami z wykształceniem wyższym i specjalizacją, a pielęgniarkami z kilkudziesięcioletnim stażem pracy, ale jedynie po liceach pielęgniarskich. Jakiekolwiek rozwiązanie by nie zostało przyjęte, zawsze któraś grupa czuje się niedowartościowana.
Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, tłumaczyła, że samorząd popiera projekt OZZPiP, a środowisko jest podzielone przez dysproporcje w zarobkach, jakie generuje obecna ustawa. Mówiła też o kadrowej zapaści w pielęgniarstwie. – Ponad 90 tys. pielęgniarek jest w wieku emerytalnym. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ponad 94 tys. nabędzie te prawa, co łącznie daje odpływ ponad 180 tys. pracowników. W ubiegłym roku do zawodu przystąpiło 8,5 tys. Różnica jest ogromna – podkreślała. Szefowa pielęgniarskiego samorządu z jednej strony mówiła o dysproporcjach w zarobkach, z drugiej – o niebezpieczeństwie ich nadmiernego spłaszczenia. Przyznała, że potrzebna jest dyskusja na ten temat.
Co na długą listę zarzutów i wątpliwości odpowiedzieli wnioskodawcy? Zdaniem Krystyny Ptok koronny argument dotyczący Zespołu Trójstronnego jako miejsca, w którym procedowane są projekty, nie ma zastosowania do projektów obywatelskich. Wskazała, że projekt spełnił wszystkie wymogi formalne, jest po pierwszym czytaniu i pomysł, by w tej chwili przekazać go do dyskusji na zewnątrz, jest po prostu chybiony. Przypomniała, że w Sejmie wszystkie kluby parlamentarne deklarowały poparcie dla projektu. – Nie mówmy, że nie ma pieniędzy. Są pracownicy na kontraktach po 100 tys. zł – nawiązała do wypowiedzi Wojciecha Wiśniewskiego, który wskazywał na złożoność tematu wynagrodzeń i ogromne różnice w zarobkach w publicznej ochronie zdrowia.
Jeszcze jednym, ważnym systemowo, wątkiem dyskusji był postulat powrotu do finansowania podwyżek odrębnym strumieniem pieniędzy (niewliczanie ich w koszty świadczeń). Przedstawiciele kilku organizacji związkowych przypominali, że problem z brakiem środków na podwyżki zaczął się w 2022 roku, gdy odstąpiono od przekazywania pieniędzy „na PESEL”, a szpitale otrzymały je w formie wyższych wycen. To, czego nie powiedziano: do 2021 roku skala podwyżek wynikających z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach była niewspółmiernie mała w porównaniu do tych, które weszły w życie 1 lipca 2022 roku. 10-12 mld zł w skali roku to ogromne pieniądze i ich „usztywnienie” (w formie odrębnego strumienia finansowego) miałoby dla systemu (ale również konkretnych placówek) trudne do wyobrażenia konsekwencje.
We wtorek niewielu posłów zabrało głos. Janusz Cieszyński (PiS) zaproponował, by zakończyć posiedzenie na wystąpieniach strony społecznej. Poinformował, że zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o szczegółową informację dotyczącą kosztów realizacji ustawy w jej obecnym kształcie i wyliczeń dotyczących proponowanych zmian. Jak mówił, do czasu otrzymania takich danych dyskusja byłaby bezprzedmiotowa, ale kiedy resort je przedstawi, politycy będą mogli przygotować własne propozycje i próbować wspólnie wypracować rozwiązanie, które przedstawią wnioskodawcom i innym pracownikom ochrony zdrowia.
W podobnym duchu wypowiedziała się na koniec posiedzenia minister zdrowia Izabela Leszczyna. – Gdybyśmy nie widzieli żadnej możliwości nowelizacji tej ustawy, nie rozpoczynalibyśmy pracy nad nią. Grzechem pierworodnym jest tabela ze współczynnikami pracy – przyznała, mówiąc o konieczności znalezienia drogi do „sprawiedliwego ułożenia relacji pomiędzy zawodami medycznymi” – w przyszłości. – Mamy projekt nowelizacji tu i teraz i z pewnością nie będzie łatwo, co pokazała dzisiejsza dyskusja, by znaleźć rozwiązania, które usatysfakcjonowałyby wszystkich. Środowisko medyczne jest mocno zróżnicowane i trudno o wspólne stanowisko. W mojej ocenie dysproporcja pomiędzy grupami pielęgniarek jest zbyt duża. To nie załatwi nam wszystkiego, ale wspólnie z NFZ będziemy analizować i szukać jakiegoś rozwiązania. Jestem przekonana, że jakieś kompromisowe rozwiązanie znajdziemy – zapowiedziała.