Liczę na to, że rola dyrektorów szpitali zostanie wzmocniona i dostaniemy władzę, bo dzisiaj jesteśmy trochę administratorami – stwierdziła dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie Dorota Gałczyńska-Zych.
Fot. Adobe Stock
- 22 mld zł – tyle, według „DGP”, wyniosły ogółem zobowiązania publicznych szpitali, co oznacza wzrost o 10 proc. w skali roku
- MZ chce złagodzić wymogi stawiane podmiotom, które chcą otwierać i prowadzić ZOL, stawiając przede wszystkim na zatrudnianie personelu pielęgniarskiego
- Większą elastyczność w zarządzaniu ma też przynieść umożliwienie szpitalom rezygnacji z obowiązku zapewniania opieki w trybie 24/7 przy jednoczesnym utrzymaniu się w sieci
- Prezes NFZ potwierdził, że trwają prace nad zmianami finansowania oddziałów ginekologiczno-położniczych
- 2,3 mld zł, które trafiły do oddziałów NFZ z funduszu zapasowego, ma zostać wydane na uregulowanie nadwykonań, bo w części województw był z tym wyraźnie większy niż w pozostałych problem
- Trzeba rozpocząć dyskusję o algorytmie podziału środków – stwierdził szef NFZ
Dyrektorzy oczekują uelastycznienia systemu, co może obejmować również obniżenie niektórych standardów opieki.
22 mld zł – tyle, według opublikowanej przez „Dziennik Gazeta Prawna” we wtorek informacji, wyniosły ogółem zobowiązania publicznych szpitali, co oznacza wzrost o 10 proc. w skali roku. Rekordowo dużo, nawet uwzględniając ciągle wysoką ubiegłoroczną inflację. Trudno jednak mówić o zaskoczeniu, wysokość zobowiązań jest niejako skutkiem ubocznym ustawy o minimalnych wynagrodzeniach i tempa, w jakim rosną zwłaszcza koszty pracy. Dyrektorzy szpitali na katowickim Kongresie Wyzwań Zdrowotnych, podczas sesji poświęconej menedżerskiej perspektywie mówili przede wszystkim o wyzwaniach i obawach, choć nie brakowało też bardziej optymistycznych wypowiedzi.
Gdy Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie, stwierdziła, że jednym z podstawowych problemów – o których zresztą mówi się (bez konkluzji w postaci decyzji) od lat – jest rozproszenie organów założycielskich i trudno oczekiwać realnych zmian, dopóki przynajmniej na szczeblu regionu nie będzie jednego organu (marszałka województwa, optymalnie), Sebastian Grabowski, prezes zarządu Wielospecjalistycznego Szpitala Powiatowego SA w Tarnowskich Górach, zgadzając się co do konieczności prowadzenia dialogu i działania w porozumieniu, stwierdził, że w jego ocenie unifikacja organów założycielskich nie jest konieczna, bo są możliwości porozumiewania się jednostek samorządu terytorialnego, a szpitale powiatowe od lat „grają fair wobec siebie”. W jego ocenie natomiast konieczne jest przemodelowanie spojrzenia na system.
– Mówimy o mapach potrzeb zdrowotnych. Musimy jednak równolegle analizować mapę zasobów – podkreślał Grabowski. – Jeśli w powiecie X nie ma zabezpieczenia opieki kardiologicznej, to jest diagnoza potrzeby zdrowotnej. Trzeba jednak odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie ją zabezpieczyć, a jeśli nie – w jakim czasie możemy zmienić ten stan rzeczy. Trzeba prowadzić nieustanny dialog, również z izbami zawodów medycznych.
Dyrektorzy szpitali oczekują przede wszystkim uelastycznienia systemu i przywrócenia im – przynajmniej częściowo – możliwości faktycznego zarządzania. Pewne obietnice w tej sprawie zresztą usłyszeli. Prezes NFZ Filip Nowak przywołał przykład prac nad zmianami w opiece długoterminowej, które mają zmniejszyć napór pacjentów przede wszystkim na oddziały internistyczne (choć nie wyłącznie, bo problem z zapewnianiem opieki w dłuższym horyzoncie mają też np. oddziały chirurgiczne). – Minister chce trochę złagodzić wymogi stawiane podmiotom, które chcą otwierać i prowadzić zakłady opiekuńczo-lecznicze, stawiając przede wszystkim na zatrudnianie personelu pielęgniarskiego – mówił. Większą elastyczność w zarządzaniu ma też przynieść umożliwienie szpitalom rezygnacji z obowiązku zapewniania opieki w trybie 24/7 przy jednoczesnym utrzymaniu się w sieci.
Nowak potwierdził również (wcześniej tę informację przekazała minister zdrowia Izabela Leszczyna), że trwają prace nad zmianami finansowania oddziałów ginekologiczno-położniczych. Małe porodówki, położone w miejscach odległych od innych szpitali, będą finansowane ryczałtowo, tak by placówki mogły je utrzymać mimo braku możliwości ekonomicznego zbilansowania. Druga zmiana ma dotyczyć korzystniejszego finansowania dla oddziałów, w których określony procent rodzących otrzymuje znieczulenie.
Co na to dyrektorzy? Gałczyńska-Zych przestrzegała, że operacja może nie zakończyć się sukcesem. – Jeśli wzrosną stawki, anestezjolodzy przejdą z bloków operacyjnych na oddziały i będą znieczulać do porodów. Wzrosną ich zarobki, natomiast może się okazać, że na blokach są braki – powiedziała, stwierdzając również, że bez zmiany standardów opieki anestezjologicznej taki scenariusz jest więcej niż pewny. – Mamy chyba najbardziej wyśrubowane standardy na świecie. Nie uda tak po prostu „przesunąć” specjalisty z bloku na porodówkę czy odwrotnie, bo zwyczajnie odmówi wykonania polecenia.
Szefowa warszawskiej placówki nie kryła, że liczy na wzmocnienie roli dyrektorów w systemie. – W tej chwili system jest przeregulowany, a my jesteśmy administratorami. Nie czuję się uprawniona do podejmowania decyzji, które są narzucane – tłumaczyła, odwołując się przede wszystkim do ustawy o wynagrodzeniach minimalnych.
Podczas dyskusji w gronie dyrektorów, w której uczestniczył prezes Funduszu, nie mogło zabraknąć również wątku finansowego. Szef NFZ wyjaśnił, że 2,3 mld zł, które trafiły do oddziałów NFZ z funduszu zapasowego, ma zostać wydane na uregulowanie nadwykonań, bo w części województw był z tym wyraźnie większy niż w pozostałych problem. To efekt tego, jak tłumaczył Nowak, że regulacje dotyczące algorytmu podziału środków pochodzą sprzed wielu lat i nie uwzględniają zmienionych mocno realiów – w tym ustawy o wynagrodzeniach minimalnych. – Trzeba rozpocząć dyskusję o algorytmie – przyznał.