To druga lista w tym roku, ale pierwsza tak bogata. Pobiliśmy rekord, mamy 33 nowe terapie lekowe – przekazała minister zdrowia Izabela Leszczyna, informując o zmianach na liście refundacyjnej, które będą obowiązywać od 1 kwietnia.
Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski i minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. X/MZ_GOV_PL
- Od tego roku zmiany na listach leków refundowanych będą zachodzić rzadziej – co trzy, nie co dwa miesiące
- Z 33 nowych terapii lekowych 7 dotyczy chorób onkologicznych, 26 – nieonkologicznych, w tym 8 – rzadkich
- Na nowej liście znalazły są też rozszerzenia do stosowania leków już będących na listach, w tym do terapii genowej w SMA
- Jedną z ważnych nowości kwietniowej listy refundacyjnej jest tzw. polska lista
- Resort pracuje nad zmianą w przepisach dot. wypisywania recept na bezpłatne leki dla pacjentów w wieku 18- oraz 65+
Od tego roku zmiany na listach leków refundowanych będą zachodzić rzadziej – co trzy, nie co dwa miesiące. Pod koniec stycznia wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski mówił zresztą o implikacjach nowej regulacji (podczas konferencji „Priorytety w Ochronie Zdrowia 2024”): list będzie mniej, na nowości pacjentom przyjdzie czekać dłużej, ale będą się pojawiać w sposób skumulowany, będzie ich na publikowanych listach po prostu więcej. Cel, jaki Miłkowski stawiał sobie i swoim współpracownikom, był jasny – nie wytracić dynamiki, mniejsza lista obwieszczeń refundacyjnych nie może oznaczać spadku tempa wprowadzania nowych cząsteczek na listy czy uzupełniania (rozszerzania) wskazań dla nowych grup pacjentów.
Kwietniowa lista ma jeszcze jeden, symboliczny, wymiar: jest pierwszą w pełni przygotowaną przez Miłkowskiego jako współpracownika Izabeli Leszczyny. – Pobiliśmy rekord – mówiła z dumą Leszczyna, której decyzja o umożliwieniu Miłkowskiemu kontynuowania pracy na stanowisku wiceministra z bliźniaczo podobnym zakresem obowiązków może nie zdziwiła ekspertów, natomiast polityków, nie tylko z mniejszych partii tworzących koalicję, już tak. – To druga lista w tym roku, ale pierwsza tak bogata. Pobiliśmy rekord, mamy 33 nowe terapie lekowe, w tym siedem przeznaczonych dla chorób onkologicznych, 26 dla chorób nieonkologicznych, w tym osiem dla chorób rzadkich – przekazała minister Leszczyna.
Na nowej liście znalazły są też rozszerzenia do stosowania leków już będących na listach. W tym do terapii genowej w SMA, co obiecywała Izabela Leszczyna jeszcze w grudniu, kiedy i premier, i minister zdrowia ogłaszali, że przeznaczą 50 mln zł na terapię genową dla dzieci, które nie zostały objęte programem lekowym w 2022 roku. Zapowiedź wzbudziła kontrowersje, ale udało się znaleźć rozwiązanie, które bardzo duża część ekspertów sugerowała już w 2022 roku: podanie innego leku dziecku, spełniającemu pozostałe kryteria, nie będzie dyskwalifikować i uniemożliwiać podania terapii genowej. To umożliwi być może podanie terapii również niektórym dzieciom, wykluczonym jesienią 2022 roku z dostępu do terapii genowej, ale jest też rozwiązaniem systemowym: zdarzają się sytuacje, w których lekarze po otrzymaniu wyniku badań przesiewowych potwierdzających SMA natychmiast kwalifikują dziecko do podania leku, który skutecznie hamuje chorobę. Teraz nie będzie to uniemożliwiać kwalifikacji do podania terapii genowej.
Od kwietnia szczepienia przeciw RSV, który wywołuje u dzieci groźne dla ich życia zakażenia dróg oddechowych, będą refundowane już nie tylko u wcześniaków, ale także u dzieci z SMA do drugiego roku życia (oraz dzieciom chorym na mukowiscydozę do pierwszego roku życia).
Ze środków Funduszu Medycznego jako technologia o wysokim stopniu innowacyjności refundowana będzie od 1 kwietnia olipudaza. To terapia dla chorych z ASMD, czyli rzadką chorobą genetyczną objawiającą się niedoborem kwaśnej sfingomielinazy, enzymu odpowiadającego za rozkładanie w organizmie substancji tłuszczowych. ASMD to tzw. choroba spichrzeniowa, nierozłożone substancje odkładają się w komórkach organizmu, powodując zaburzenia w funkcjonowaniu układu nerwowego, wątroby, płuc czy śledziony.
Jedną z ważnych nowości kwietniowej listy refundacyjnej jest tzw. polska lista, która obejmuje nie tylko leki w całości wytwarzane w Polsce, ale również leki wytwarzane za granicą z substancji czynnej wytwarzanej w Polsce lub leki zawierające substancję czynną wytwarzaną za granicą, ale ostatecznie produkowane w Polsce. Zdaniem Krajowych Producentów Leków lista ta powinna obowiązywać już od listopada, gdy weszła w życie nowelizacja ustawy refundacyjnej. Do leków produkowanych za granicą z użyciem wytworzonej w Polsce substancji czynnej lub leków refundowanych zawierających zagraniczną substancję czynną, ale ostatecznie powstających w Polsce pacjenci dopłacą o 10 proc. mniej, natomiast do leków produkowanych w Polsce z powstającej także w Polsce substancji czynnej – pacjenci dopłacą o 15 proc. mniej. Szacunkowy koszt dla NFZ to kilkadziesiąt milionów zł (40-70 mln zł). Ma to być element wspierania polskiego przemysłu farmaceutycznego i budowania bezpieczeństwa lekowego Polski, bo leki, które z punktu widzenia pacjentów będą tańsze, prawdopodobnie będą częściej kupowane.
Skala nie jest jednak duża. Na kwietniowej liście refundacyjnej znajdą się 84 substancje (329 produktów), do których pacjenci dopłacą o 10 proc. mniej oraz 11 substancji (24 produkty), do których dopłacać będą o 15 proc. mniej, a cała lista refundacyjna to kilka tysięcy pozycji.
W czwartek padła też inna, ważna z punktu widzenia systemu i pacjentów, zapowiedź. Izabela Leszczyna poinformowała, że resort pracuje nad zmianą w przepisach dotyczących wypisywania recept na darmowe leki dla pacjentów w wieku 18- oraz 65+. Teraz mogą je wystawiać tylko lekarze pracujący na podstawie kontraktu z NFZ. Ministerstwo Zdrowia – już pod rządami Katarzyny Sójki – tłumaczyło, że jest to element wspierania publicznego systemu, zwłaszcza POZ. Eksperci i lekarze zwracali jednak uwagę, że efekt jest odwrotny, bo publiczny system na pewno nie narzeka na brak pacjentów, poza tym refundacja jest prawem pacjenta, nie lekarza. Przepisy, jak powiedziała Leszczyna, mają się zmienić w ciągu kilku tygodni.