Studium kryzysu

Małgorzata Solecka

Blisko połowa Polaków zna kogoś, kto kiedykolwiek był zmuszony do wręczenia korzyści majątkowej osobie z personelu medycznego w zamian za uzyskanie dostępu do świadczenia zdrowotnego – wynika z raportu opublikowanego przez Fundację Akademia Antykorupcyjna.


Fot. Włodzimierz Wasyluk dla mp.pl

  • Ochrona zdrowia to trzeci, po polityce i administracji rządowej, obszar publiczny najbardziej narażony na korupcję
  • Co drugi badany uważa, że korupcji w ochronie zdrowia winni są… politycy, którzy mają wpływ na to, jak działają publiczne podmioty systemu
  • Prezydent już niemal oficjalnie zapowiedział weto do ustawy umożliwiającej sprzedaż tzw. tabletki dzień po bez recepty osobom powyżej 15. roku życia. MZ mówi o „planie B”
  • Jak wynika z ostatnich sygnałów, edukacja zdrowotna nie będzie raczej osobnym przedmiotem, będzie natomiast „dobry program i podręczniki”, a edukacja zostanie „wkomponowana” w obecny system
  • Decydenci latem i wczesną jesienią 2023 r. postawili sobie, najwyraźniej, jasny cel: wziąć listę najpoważniejszych błędów, jakie można popełnić przy projektowaniu kampanii szczepień, zrealizować i sprawdzić, czy nie można jeszcze dodać jakiejś innowacji, dla wzmocnienia efektu
  • Czy w MZ przez pół roku prawie nikt nie pracował? A może jednak Izabela Leszczyna jest winna niektórym pracownikom swojego resortu przeprosiny?

Największa porażka. Korupcja w ochronie zdrowia. Ochrona zdrowia to trzeci, po polityce i administracji rządowej, obszar publiczny najbardziej narażony na korupcję – wynika z raportu opublikowanego przez Fundację Akademia Antykorupcyjna. Tylko niewielkim pocieszeniem jest fakt, że polityka zyskała trzy czwarte wskazań, administracja rządowa – blisko połowę, a ochrona zdrowia – jedną trzecią. 11 proc. badanych przyznało, że w okresie kilku poprzednich lat wręczyło pracownikowi ochrony zdrowia łapówkę.

Najczęściej wskazywani są, jako odbiorcy łapówek, lekarze prowadzący leczenie oraz ordynatorzy oddziałów. Za co Polacy płacą? Przede wszystkim – za lepszą, bardziej uważną opiekę, ale też za przyspieszenie pewnych (można się domyślać, że mocniej reglamentowanych) świadczeń. Autorzy badania podkreślają, że skala odpowiedzi prawdopodobnie nie oddaje rzeczywistości – pytanie o wręczenie łapówki samo w sobie jest drażliwe i może skłaniać do zaprzeczenia. Potwierdzać to może odsetek odpowiedzi na pytanie o korzystanie – w podobnych celach – ze znajomości, znacznie mniej stygmatyzujące. Odpowiedzi twierdzącej udzieliła blisko jedna trzecia pytanych. Blisko połowa (46 proc.) Polaków zna natomiast kogoś, kto kiedykolwiek był zmuszony do wręczenia korzyści majątkowej osobie z personelu medycznego w zamian za uzyskanie dostępu do świadczenia zdrowotnego. Raport potwierdza też, że Polacy dostrzegają problem, ale i korzystają z patologicznego – niekiedy, być może nawet często – układu, w którym płaci się co prawda zupełnie legalnie w prywatnej placówce, ale po to (lub głównie po to), by zostać przyjętym i leczonym (najczęściej dotyczy to leczenia szpitalnego) w publicznym podmiocie.

Najciekawsze i najwięcej dające do myślenia są jednak odpowiedzi na pytanie dotyczące przyczyn korupcji w ochronie zdrowia. Niemal co drugi badany uważa, że temu zjawisku winni są… politycy, którzy mają wpływ na to, jak działają publiczne podmioty systemu. Czterech na dziesięciu uważa, że korupcjogenne jest złe zarządzanie publicznymi placówkami oraz niedofinansowanie publicznej ochrony zdrowia. Blisko co trzeci wskazuje „ogólną tolerancję społeczeństwa wobec korupcji”. Przestaliśmy natomiast, co do zasady, usprawiedliwiać – czy w każdym razie wyjaśniać – zjawisko korupcji niskimi wynagrodzeniami personelu medycznego, pielęgniarek a zwłaszcza lekarzy.

Największy znak zapytania. Tabletka „dzień po”. Prezydent Andrzej Duda już niemal oficjalnie zapowiedział weto do ustawy umożliwiającej sprzedaż tzw. tabletki dzień po bez recepty osobom powyżej 15. roku życia, argumentując to koniecznością ochrony dzieci przed „chorymi zasadami”. Ministerstwo Zdrowia mówi o „planie B”, który ma sprawić, że tabletka „dzień po” będzie jednak dostępna bez recepty… choć być może z receptą (farmaceutyczną). Jeśli rzeczywiście, jak donosi „Rynek Zdrowia”, taki jest pomysł rządu na obejście prezydenckiego weta, to trzeba przyznać, że lista pytań znacząco się wydłuża i wcale nie najważniejszym jest to o datę, od której poprawi się dostęp do tego środka (minister zdrowia obiecywała, że zmiana nastąpi z początkiem kwietnia).

Ile aptek jest przygotowanych w tej chwili do prowadzenia wywiadu, który miałby poprzedzić wystawienie recepty i sprzedaż tabletki? Czy farmaceuci będą mogli taki wywiad przeprowadzać również z osobą niepełnoletnią i czy będą do tego odpowiednio przeszkoleni? Czy Ministerstwo Zdrowia dostrzega problem zaburzenia równowagi – niepełnoletnia dziewczyna nie może korzystać z opieki ginekologicznej bez zgody rodziców/opiekunów prawnych, będzie mogła natomiast korzystać z opieki farmaceutycznej (tym przecież jest właśnie wywiad poprzedzający wystawienie recepty i wydanie konkretnego środka) – i co zamierza z tym faktem zrobić?

Gdzieś w tle cały czas są jeszcze receptomaty, które mimo wielkiego wzmożenia zainteresowania, do jakiego doszło rok temu w ówczesnym kierownictwie Ministerstwa Zdrowia, działają bez większych zakłóceń, a jednym z obszarów, w których wiodą prym, wydaje się właśnie ten związany z tabletką „dzień po” (od czego, jak warto przypominać, pomysł na receptowy biznes się cztery lata temu rozpoczął).

I jeszcze dalsze tło, czyli sama opieka farmaceutyczna, wokół której – jak pisaliśmy w ostatnich dniach – nie brakuje kontrowersji w środowisku lekarskim. Farmaceuci wyciągają do ministerstwa pomocną dłoń i deklarują gotowość do włączenia się w przełamanie impasu wokół tabletki „dzień po”. Nie ma darmowych obiadów, przedstawiciele samorządu aptekarskiego z pewnością są przekonani, że ten gest znacząco wzmocni pozycję środowiska wobec Ministerstwa Zdrowia i szerzej, w systemie.

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Edukacja zdrowotna. Wiedza o zdrowiu jako osobny przedmiot szkolny? Eksperci pokładają w tym ogromne nadzieje, Rzecznik Praw Pacjenta apeluje o jak najszybszą pozytywną decyzję, puchną zestawy tematów, z jakimi powinni – oczywiście na właściwych etapach rozwoju – zapoznawać się uczniowie: zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, unikanie używek, higiena cyfrowa, ochrona zdrowia psychicznego, zdrowie seksualne, dawstwo narządów…

Ze strony rządu też sporo słychać o konieczności wprowadzenia do szkół edukacji zdrowotnej, minister zdrowia zapowiadała to – między innymi – przy okazji styczniowej prezentacji pakietu dla kobiet „Świadoma, bezpieczna ja”, mówiąc o edukacji seksualnej jako ważnym komponencie edukacji zdrowotnej. A jednak – jak wynika z ostatnich sygnałów – chyba nie będzie osobnego przedmiotu, będzie „dobry program i podręczniki”, a edukacja zdrowotna zostanie „wkomponowana” w obecny system. Aż trudno uwierzyć, jak łatwo niedawni krytycy wchodzą w buty poprzedników. – O tym, że nowy przedmiot zostanie wprowadzony do programu nauczania, informował w grudniu 2019 roku RPP. Podobną wiadomość przekazał w styczniu wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Zaznaczył jednak, że „wiedza o zdrowiu” będzie prowadzona w ramach innych lekcji, np. godziny wychowawczej. Według RPP to tylko przejściowe rozwiązanie, osobne zajęcia miałyby pojawić się w planach lekcji za dwa lata – donosiły media 5 marca… 2020 roku. Wiele rzeczy się przez cztery lata zmieniło, chocholi taniec wokół edukacji zdrowotnej trwa.

Największy brak zaskoczenia. Sezon infekcyjny. 5,5 proc. Polaków zaszczepiło się przeciw grypie w sezonie 2023/2024. I choć eksperci mówią, że szczepić się można nawet jeszcze teraz, jest raczej oczywiste, że wróciliśmy do „właściwego” poziomu, a anomalia z sezonu 2021/2022 (ponad 7 proc.) była – anomalią właśnie. W „Studium kryzysu” temat szczepień przeciw grypie pojawiał się na przestrzeni ostatnich ośmiu, dziewięciu miesięcy, dość regularnie, gdyż decydenci latem i wczesną jesienią 2023 roku postawili sobie, najwyraźniej, jasny cel: wziąć listę najpoważniejszych błędów, jakie można popełnić przy projektowaniu kampanii szczepień, zrealizować i sprawdzić, czy nie można jeszcze dodać jakiejś innowacji, dla wzmocnienia efektu. Ten przeszedł najśmielsze oczekiwania – mimo dobrych decyzji dotyczących refundacji szczepionek, osiągnięto spadek poziomu zaszczepienia w grupie dorosłych, niebędących seniorami obywateli. Tylko dlatego zanotowaliśmy jedynie kosmetyczny spadek w stosunku do poprzedniego sezonu, że znaleźli się rodzice, chcący skorzystać z całkowicie darmowych szczepionek.

I nawet fakt, że przeciw grypie szczepi się „już” co piąty senior (dla porównania, co najmniej dziesięć krajów UE osiąga minimum 60 proc., a trzy zbliżają się do rekomendowanego przez WHO poziomu 75 proc. zaszczepienia populacji 65+), nie napawa optymizmem.

Warte odnotowania. Sójka kontra Leszczyna. – Moi poprzednicy skupiali się na doraźnej propagandzie sukcesu, a w Ministerstwie Zdrowia od czerwca ubiegłego roku w zasadzie nikt nie pracował – stwierdziła w wywiadzie dla „Newsweeka” minister Izabela Leszczyna i te słowa niezwykle rozsierdziły byłą minister Katarzynę Sójkę, która w długim (i niezbyt zresztą czytelnym) wpisie na platformie X wyliczała sprawy, którymi się zajmowała w trakcie trzech miesięcy urzędowania (nie wyliczyła jednak wszystkich, zabrakło na przykład podpisów pod decyzjami o nagrodach dla urzędników wysokiego szczebla, w tym byłego prezesa Agencji Badań Medycznych).

Była minister zażądała wręcz przeproszenia pracowników resortu – i można się pokusić o tezę, że rzeczywiście takie przeprosiny wielu osobom zatrudnionym w resorcie zdrowia się należą. Z pewnością swoją pracę dobrze wykonywali pracownicy obsługi technicznej: podczas konferencji prasowych czy też raczej wystąpień przed kamerami, nie szwankowało ani światło, ani dźwięk, zaś ministerstwo i jego dziedziniec jak zawsze lśniły czystością. Niczego nie można było też zarzucić pilnującym wejścia do budynku, którzy jak zawsze skrupulatnie sprawdzali dziennikarskie legitymacje. Zapewne – choć to już dywagacja, nie fakty – sumiennie wypełniali swoje zadania urzędnicy niższego szczebla w poszczególnych departamentach, choć sądząc jedynie po udzielanych terminowo, ale niezwykle lakonicznych odpowiedziach biura prasowego, sprawy w ministerstwie nie były procedowane zbyt szybko.

Katarzyna Sójka przywołuje rozstrzygnięcia konkursów na podział pieniędzy z Funduszu Medycznego jako dowód obalający tezę obecnej szefowej resortu zdrowia – ciszej nad tymi dokumentami, chciałoby się powiedzieć, zwłaszcza nad intencjami, stojącymi za podziałem pieniędzy na szpitalne oddziały ratunkowe. A jeśli ktoś potrzebuje dowodu na spowolnienie, wręcz zatrzymanie procesów decyzyjnych w MZ przez ponad pół roku – kwestia szczepień przeciw grypie i COVID-19, a w pewnym stopniu również przeciw HPV dostarcza ich aż nadto. 5,5 proc. zaszczepionych przeciw grypie niech będzie miarą wysiłków poprzedników obecnej minister.

17.03.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.