Pozorny sprzeciw

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego deklaruje sprzeciw wobec degradacji kształcenia lekarzy, ale jego działania pokazują, że tak naprawdę resort chce kontynuować w tym zakresie politykę PiS – stwierdził prezes NRL Łukasz Jankowski podczas piątkowego spotkania z dziennikarzami.

Fot. Adobe Stock / daizuoxin

  • Uczelnie otrzymują negatywne opinie (niektóre nawet dwukrotnie) PKA, a jednak wciąż pozwala się im prowadzić edukację z zakresu medycyny
  • PKA będzie dokonywać ponownego audytu czasami przed upływem sześciu miesięcy od opublikowania wcześniejszej, negatywnej dla uczelni, opinii
  • Wygląda na to, że rządzący chcą tym uczelniom dawać szanse aż do skutku. Sprzeciwiamy się takiemu podejściu oraz utrzymywaniu strategii, że lepszy jakiś lekarz niż żaden – zaznaczył prezes NRL
  • Przedstawiciele NIL uważają, że resort nauki powinien natychmiast zawiesić działalność uczelni z negatywną opinią PKA i zaplanować wsparcie dla akademickich uczelni medycznych, które nadzoruje MZ

Jednym z powodów mają być, jak mówił prezes NRL Łukasz Jankowski, naciski z „różnych stron sceny politycznej”, aby szkoły, które już otrzymały zgody na prowadzenie kierunków lekarskich – a w każdym razie ich znakomitą większość – „zostawić w spokoju”. W kontekście opisywanej przez nas w ubiegłym tygodniu dyskusji podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej ds. organizacji ochrony zdrowia takie naciski jawią się jako bardzo prawdopodobne. Posłowie koalicji rządzącej nie rwali się do krytykowania „nowych” szkół. Przeciwnie, Elżbieta Polak z Koalicji Obywatelskiej wręcz sugerowała, że popłynie do nich szeroki strumień pieniędzy ze środków KPO na poprawę warunków kształcenia, by mogły „nadrobić” braki – takie choćby jak brak pracowni czy prosektoriów.

Łukasz Jankowski zwracał uwagę, że stan na dziś wygląda tak: uczelnie otrzymują negatywne opinie (niektóre nawet dwukrotnie) Polskiej Komisji Akredytacyjnej, a jednak wciąż pozwala się im prowadzić edukację z zakresu medycyny. Resort nauki mówi jedynie o konieczności ponownej weryfikacji standardów kształcenia na tych uczelniach, przy czym PKA będzie dokonywać tego ponownego audytu czasami przed upływem sześciu miesięcy od opublikowania wcześniejszej, negatywnej dla uczelni, opinii. – To tak, jakbyśmy pozwolili komuś jeździć bez prawa jazdy, bo być może w przyszłości uda mu się zdać egzamin. Wygląda na to, że rządzący chcą tym uczelniom dawać szanse aż do skutku. Sprzeciwiamy się takiemu podejściu oraz utrzymywaniu strategii, że lepszy jakiś lekarz niż żaden.

Przedstawiciele NIL uważają jednak, że resort nauki powinien natychmiast zawiesić działalność uczelni z negatywną opinią PKA i zaplanować wsparcie dla akademickich uczelni medycznych, które nadzoruje Ministerstwo Zdrowia. – Były minister nauki Przemysław Czarnek mówił, że państwowe uczelnie wyznaczały limity przyjęć na kierunki lekarskie, a lekarzy potrzeba więcej. Postanowił „obejść” stare uczelnie i pokazać, że lekarzy mogą kształcić inni – przekonywał Damian Patecki, przewodniczący komisji kształcenia medycznego NIL. Lekarze zwracali uwagę, że „niechęć” akademickich uczelni medycznych nie wynikała z braku dobrej woli, tylko z ograniczeń dotacji, jaką budżet państwa przekazywał każdego roku na kształcenie. Pieniądze przekładały się na liczbę miejsc na studiach dziennych, a swoje budżety uczelnie reperowały miejscami na płatnych studiach zaocznych w języku polskim oraz studiach w języku angielskim. Jednocześnie brak inwestycji w infrastrukturę, ale też w kadry również stanowił ograniczenie dla liczby tworzonych miejsc.

W 2020 roku rozpoczęła się operacja luzowania przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym – w kilku nowelizacjach obniżano w sposób znaczący kryteria, jakie uczelnie muszą spełniać, by móc prowadzić kierunek lekarski, doprowadzając do sytuacji, że niemal w każdej szkole wyższej stało się to możliwe. Prawo i Sprawiedliwość chwaliło się tym jako sukcesem, co „interesujące”, podobną narrację zaprezentował w ostatnich dniach w Sejmie również przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia. Samorząd lekarski stoi na stanowisku, że oprócz decyzji o zamknięciu kierunków lekarskich w uczelniach z negatywną opinią PKA powinna zostać podjęta inna decyzja – dotycząca cofnięcia nowelizacji liberalizujących kryteria tak, by położyć kres składaniu wniosków przez kolejne uczelnie, nieprzygotowane do kształcenia przyszłych lekarzy.

Podczas spotkania przedstawiciele samorządu lekarskiego analizowali fragmenty opinii PKA i zawartych w nich zarzutów wobec wszystkich uczelni, które otrzymały negatywne opinie. Choć różnią się one w szczegółach, mają też punkty wspólne: niedostatki dotyczą z jednej strony niskich kryteriów, stawianych kandydatom (w niektórych szkołach nie jest nawet wymagane zdawanie matury z przedmiotów takich jak biologia czy chemia), z drugiej – braków w podstawowej infrastrukturze i, na co zwracali uwagę lekarze, w kadrze dydaktycznej, co rodzi takie konsekwencje, że jeden wykładowca może prowadzić zajęcia w dwóch (lub więcej) obszarach. W dodatku niekiedy zdarza się, że kluczowe dla lekarzy przedmioty nie są wykładane przez lekarzy, tylko przedstawicieli innych zawodów medycznych. Uwagę zwracają też tak „drobne” niedostatki jak brak podręczników w uczelnianych bibliotekach czy ich formalne tylko zapewnienie studentom (bo jak inaczej traktować zakup podręcznika w jednym egzemplarzu, w dodatku bez określonego roku wydania, choć podręczniki są stale aktualizowane?).

Jedną z uczelni, które zostały poddane tej analizie, była Akademia Tarnowska, która „cieszyła się” do tej pory negatywną opinią PKA, mimo to jej władze zapewniały – również w ostatnich dniach – że na pewno w czerwcu rozpoczną nabór na kierunek lekarski. W piątek późnym popołudniem ukazała się informacja, że tarnowska szkoła musiała mieć już wcześniej pomyślne wieści – Polska Komisja Akredytacyjna wydała pozytywną ocenę i nabór rzeczywiście będzie się mógł, najprawdopodobniej, rozpocząć.

25.03.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.