Pod koniec marca zakończyły się konsultacje publiczne projektu rozporządzenia ministra zdrowia nowelizującego rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Chodzi o realizację zapowiedzi, że szpitale, które nie zagwarantują możliwości przeprowadzania zabiegów przerywania ciąży w przypadkach zgodnych z przepisami, będą musiały się liczyć nawet z utratą kontraktu dla oddziału ginekologiczno-położniczego.
Fot. pixabay.com
Opinii zgłoszonych do projektu jeszcze na stronach Rządowego Centrum Legislacji nie opublikowano, jednak już wiadomo, że dwie największe organizacje jednostek samorządów terytorialnych, prowadzących szpitale, są zdecydowanie przeciwne przedstawionym w marcu pomysłom rządu. Związek Miast Polskich i Związek Powiatów Polskich nie zgadzają się na „przerzucanie problemu korzystania przez lekarzy z tzw. klauzuli sumienia na podmioty lecznicze”. To fragment ze stanowiska ZPP, ale ZMP – jak wynikało z marcowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego – w pełni podziela to podejście.
– Projekt opiniujemy negatywnie – czytamy w stanowisku ZPP. – Rozporządzenie w sprawie OWU nie jest miejscem do rozwiązywania problemów o charakterze ustawowym. Przerzucanie problemu korzystania przez lekarzy z tzw. klauzuli sumienia na podmioty lecznicze, w przypadku, jeżeli daną procedurę mogą wykonać tylko lekarze, uderzy przede wszystkim w mniejsze podmioty lecznicze, które mogą nie być w stanie zapewnić zastępstwa, jeżeli wszyscy zatrudnieniu w podmiocie leczniczym lekarze ginekolodzy skorzystają z klauzuli – ocenia ZPP. Samorządowcy stwierdzają też, że „alternatywnym rozwiązaniem jest wprowadzenie zasady art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, że powoływanie się na klauzule sumienia jest wyłączone w przypadku udzielenia świadczeń gwarantowanych, o których mowa w art. 5 pkt 35 ustawy świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych”.
W uzasadnieniu do negatywnej opinii ZPP przypomina, że w przepisie dopuszczającym powołanie się lekarza na klauzulę sumienia przy odmowie wykonywania niektórych świadczeń „wskazano co prawda, że lekarz wykonujący zawód na podstawie stosunku pracy albo w ramach służby ma także obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego, niemniej jednak oświadczenie takie może być złożone w każdym czasie (również bezpośrednio przed planowanym udzieleniem danego świadczenia medycznego)”. Co więcej, lekarze pracujący na kontraktach nie muszą uprzedzać pracodawcy o tym, że korzystają z klauzuli sumienia.
– Zmiana rozporządzenia w sprawie OWU przerzuca problem związany z korzystaniem przez lekarzy z klauzuli sumienia na podmioty lecznicze, przy czym nałożenie w takim przypadku kary 2 proc. (wartości kontraktu – red.) za każde stwierdzone naruszenie, a w skrajnych przypadkach rozwiązanie umowy ze świadczeniodawcą bez zachowania okresu wypowiedzenia uderzy finansowo przede wszystkim w mniejszych świadczeniodawców i może doprowadzić do braku dostępności do świadczeń z zakresu ginekologii i położnictwa na danym obszarze (w przypadku skorzystania przez Narodowy Fundusz Zdrowia z drugiej sankcji) – czytamy w stanowisku.
Samorządowcy ocenili, że projektowane zmiany oznaczają po prostu chęć przerzucenia na podmioty lecznicze nierozwiązanego problemu, jakim jest nadużywanie przez lekarzy klauzuli sumienia i jest „wyrazem skrajnie nieuczciwego podejścia do świadczeniodawców, zwłaszcza świadczeniodawców w sektorze publicznym, którzy nie prowadzą działalności w celach zarobkowych”.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna w marcu deklarowała, że rozwiązania, które dotyczą szpitali i prowadzących je organów założycielskich będzie wprowadzać w drodze uzgodnień, „nie po pisowsku”, czyli odgórnie. Deklaracja ta dotyczyła co prawda nie kwestii aborcji, a restrukturyzacji szpitalnictwa, jednak nie da się ukryć, że sankcja ostateczna, jaką jest utrata kontraktu, ma również wymiar restrukturyzacyjny – przynajmniej w skali mikro. Na ile ta deklaracja będzie mieć zastosowanie, okaże się, gdy zostaną opublikowane uwagi, zgłoszone w procesie konsultacji oraz – przede wszystkim – gdy poznamy ostateczny kształt tekstu rozporządzenia MZ.