Studium kryzysu

Małogrzata Solecka

Cisza przedwyborcza sprzyja, a w każdym razie powinna sprzyjać, refleksji. Niestety, nic z tych rzeczy – okładanie się po głowach trwało w wyborczy weekend w najlepsze. A raczej – w najgorsze.


Izabela Leszczyna. Fot. MZ

  • Minister zdrowia nie zauważyła, że środowisko farmaceutów sprzeciwia się koncepcji, by wywiad i wystawienie recepty nie stanowiły świadczenia zdrowotnego
  • Przez ostatnich osiem lat znacząco wzrosła liczba rodziców i opiekunów prawnych, którzy uchylają się od szczepień swoich dzieci
  • To, że Andrzej Duda będzie wetował ustawy lub je podpisywał i wysyłał do TK, nie powinno być dla premiera i dla rządu żadnym zaskoczeniem
  • Obywatelski projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych w ochronie zdrowia zmierza – choć niezbyt szybko – ku odrzuceniu w drugim czytaniu

Największy znak zapytania. Pigułka „dzień po”. Minister zdrowia nie zauważyła, że środowisko farmaceutów sprzeciwia się koncepcji, by wywiad i wystawienie recepty nie stanowiły świadczenia zdrowotnego, ale będzie musiała zauważyć rekomendacje, jakie to właśnie środowisko przygotowało w sprawie procedur związanych ze sprzedażą na receptę farmaceutyczną antykoncepcji awaryjnej. Procedury te zawierają zaś nie tylko konieczność posiadania, przez osobę niepełnoletnią, zgody rodzica lub opiekuna prawnego, jak i konieczność zażycia tabletki w obecności farmaceuty – również, jak wynika z treści tych rekomendacji (już zostały przekazane do resortu), przez osobę dorosłą. W przypadku odmowy farmaceuta tabletki nie sprzeda. Jak to miałoby wyglądać w praktyce? Czy recepta będzie wystawiana po tym, jak pacjentka zażyje lek? Wydaje się, że sprawa, która jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się dość prosta, ewoluuje w takie rejony absurdu, że tylko głęboki reset może uratować powagę instytucji publicznych. Warto byłoby ten reset oprzeć na fundamentalnych zasadach państwa prawa i poszanowaniu logiki.

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Urzędnicza nowomowa. Nie ma żadnych wątpliwości: przez ostatnich osiem lat znacząco wzrosła liczba rodziców i opiekunów prawnych, którzy uchylają się od szczepień swoich dzieci. To fakt, nie opinia – mówią o tym dane NIZP-PZH, o których pisaliśmy w ubiegłym tygodniu dwukrotnie, informując o najnowszym raporcie za 2023 rok a następnie przywołując poselską interpelację i odpowiedź resortu zdrowia. Odpowiedź, która sama w sobie jest problemem – bo pokazuje, że zza urzędniczego biurka trudno dostrzec rzeczywistość taką, jaka ona jest, niezależnie od tego, kto za tym biurkiem urzęduje. Bo skoro „ministerstwo czynnie działa”, by zacytować tylko ułamek jednego zdania odpowiedzi, problem nie może być aż tak duży, prawda?

W najlepszym dla Ministerstwa Zdrowia scenariuszu (który nie do końca pokrywa się z rzeczywistością, co widać choćby w przywołanym przez resort fragmencie dotyczącym obowiązkowych szczepień dzieci i młodzieży z Ukrainy, którego to obowiązku nikt nie potrafi wyegzekwować, na przykład dlatego, że nie ma dokładnych danych, ilu młodych Ukraińców przebywa na stałe w Polsce, pozostają oni poza radarami nie tylko służb sanitarnych, ale również systemu edukacji), resort rzeczywiście podejmuje szereg działań na rzecz utrzymania jak najwyższego poziomu wyszczepienia populacji dzieci i młodzieży. Jest jeden problem: te działania okazują się nieskuteczne lub mniej skuteczne niż jeszcze dekadę temu. I gdy posłanki Lewicy pytają, jakie działania resort zdrowia zamierza podjąć, by przeciwdziałać osłabianiu zbiorowiskowej odporności społeczeństwa na choroby zakaźne, nie oczekują (ani one, ani eksperci, ani opinia publiczna) wyliczania utartych ścieżek, jakimi podążają, z coraz mniejszymi sukcesami, instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne. Pożądana byłaby nowa jakość – tak w warstwie merytorycznej, jak i komunikacyjnej.

Największy brak zaskoczenia. Strategia prezydenta. To, że Andrzej Duda będzie wetował ustawy lub je podpisywał i wysyłał do Trybunału Konstytucyjnego, nie powinno być dla premiera i dla rządu żadnym zaskoczeniem. I zapewne nie jest, bo gdyby było – nie najlepiej by to świadczyło o kwalifikacjach do rządzenia, które powinny uwzględniać realną ocenę sytuacji. A realia są takie, że prezydent nie wznosi się ponad polityczne podziały i nie zamierza niczego rządowi ułatwiać.

Na boisku tak się gra, jak przeciwnik pozwala – i dotyczy to również polityki. To nie jest optymistyczny prognostyk, bo zakłada, że przez najbliższy – z górą – rok będziemy świadkami dość bezowocnych a czasami bezsensownych fauli, takich na przykład jak wpis premiera na platformie X po skierowaniu przez Andrzeja Dudę do TK Julii Przyłębskiej ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej. „Zablokowanie ustawy o «pigułce dzień po» wynika być może z braku rozumu. Próba zablokowania sieci szpitali onkologicznych – z braku serca” – napisał szef rządu.

Gdyby na boisku był sędzia, musiałby odgwizdać rzut wolny, a może i sięgnąć po żółtą kartkę. Bo przecież nowelizacja ustawy o KSO nie wprowadza sieci szpitali onkologicznych, tylko opóźnia jej wejście w życie o rok. Nic się w dodatku w tej sprawie nie wydarzy – ani złego ani dobrego. Nie ma rozporządzeń, nic nie jest przygotowane na wprowadzenie sieci, więc mamy to, co mamy. KSO in statu nascendi, z pierwotną ustawą uchwaloną ale nie oprzyrządowaną i z nowelizacją uchwaloną, ale zepchniętą gdzieś do legislacyjnej otchłani i czekającą nie tyle na werdykt TK Julii Przyłębskiej, co na uporanie się przez Koalicję 15 X z problemem, jaki stanowi Trybunał. Jest jednak naprawdę przesadą – nawet jak na standardy polskiej polityki – twierdzenie, że Andrzej Duda zablokował sieć szpitali onkologicznych. Szkoda, że polityk klasy bez wątpienia europejskiej posuwa się do tego typu komentarzy, nawet jeśli to tylko po to, by sprowokować prezydenta do kolejnych błędów. Szkoda, że politycy nie mają zakazu korzystania z mediów społecznościowych.

Największe wyzwanie. Ustawa „podwyżkowa”. Obywatelski projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych w ochronie zdrowia zmierza – choć niezbyt szybko – ku odrzuceniu w drugim czytaniu. To może być operacja rozłożona w czasie, ale jest niemal pewne, że jeśli rząd w końcu przedstawi stanowisko w sprawie projektu, będzie ono negatywne. Może się oczywiście zdarzyć, że drugie czytanie w ogóle się nie odbędzie, bo wyprowadzenie zamrażarki z gabinetu marszałka to jedno (marszałek może zamrażać przed pierwszym czytaniem), ale analogiczne urządzenia działają też na poziomie komisji sejmowych, i to byłoby najwygodniejsze (politycznie) rozwiązanie, bo rząd zapewne wie, że nie może w tej sprawie liczyć na (wszystkich) posłów Lewicy. To są jednak rozważania na przyszłość, najbliższe rozstrzygnięcie ma zapaść w czwartek, gdy po raz ostatni zbierze się podkomisja nadzwyczajna.

Niezależnie od losów obywatelskiego projektu wielkimi krokami zbliża się realizacja ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia z kolejną odsłoną waloryzacji wynagrodzeń – a szpitale (podmioty lecznicze) nadal nie mają pewności, jak będą wyglądały, po 1 lipca, wyceny świadczeń, czyli – ile pieniędzy, realnie, będą mieć do dyspozycji, by tę operację zrealizować. Nawet jeśli potraktować serio zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia i NFZ, że po wyborach samorządowych z kopyta ruszą prace nad takimi zmianami w systemie, które pozwolą oddolnie przeprowadzić restrukturyzację szpitalnictwa i tym samym uzdrowią sytuację finansową placówek, z pewnością przed połową roku nic takiego się nie wydarzy – szpitale będą działać tak, jak dotychczas. Najpóźniej do końca kwietnia powinny więc poznać ramy finansowe swoich przychodów w drugim półroczu 2024 roku by móc nie tyle zaplanować koszty, co się z nimi zmierzyć.

07.04.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.