Po wyborach

Małgorzata Solecka

Gdyby Koalicja Obywatelska poszła do wyborów samorządowych z Lewicą, prawdopodobnie na poziomie sejmików wojewódzkich – bo te wyniki stanowią punkt wyjścia do wszystkich analiz – by te wybory wygrała. Zapewne nie we wszystkich sejmikach, o co miała toczyć się gra, ale jednak uzyskując, po raz pierwszy od dekady, pierwsze miejsce. Pierwsze powyborcze komentarze są mocno rozbieżne: od „klęska Tuska” po „w zasadzie potwierdzenie werdyktu z października, czyli – Polacy nic się nie stało”.


Fot. Krystian Maj / KPRM

  • Na dokładne analizy, jak wyniki wyborów samorządowych przełożą się na sytuację w ochronie zdrowia, jest jeszcze za wcześnie
  • Dziś można jednak prognozować, jakie ta próba sił odciśnie piętno na tematach bezpośrednio lub pośrednio związanych ze zdrowiem
  • Jak niby miałby się zmienić układ sił, skoro wiadomo dokładnie to, co dzień przed wyborami?
  • Wybory samorządowe nie wzmocniły Koalicji Obywatelskiej, nie wzmocniły więc też rządu

Nie ma tylko komentarzy o wielkim zwycięstwie Koalicji Obywatelskiej, a nawet – Koalicji 15 X. Zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego w pierwszej turze, okazałe, jeśli wierzyć prognozom, to o wiele za mało, nawet jeśli brać pod uwagę, że jeden z głównych liderów KO był przedmiotem niezwykle ostrej, negatywnej kampanii nie tylko ze strony Prawa i Sprawiedliwości, ale zwłaszcza w ostatnich przedwyborczych dniach również Lewicy.

Na dokładne analizy, jak wyniki wyborów samorządowych – zwłaszcza na szczeblu wojewódzkim i powiatowym – przełożą się na sytuację w ochronie zdrowia, jest jeszcze za wcześnie. Dopiero gdy poznamy składy rad i koalicji, jakie będą rządzić w samorządach tych szczebli, będzie można na przykład stwierdzić, czy możliwa jest restrukturyzacja czy konsolidacja szpitalnictwa, wprowadzana „nie po pisowsku”, czyli oddolnie – co zapowiadała minister zdrowia Izabela Leszczyna.

Dziś można jednak prognozować, jakie ta próba sił odciśnie piętno na tematach bezpośrednio lub pośrednio związanych ze zdrowiem. Bo to, że odciśnie, jest pewne.

Czy zmieni się układ sił w koalicji rządzącej? Donald Tusk zrobił wszystko, by tak się stało – odmawiając Lewicy wspólnego startu do sejmików wojewódzkich i przeciągając debatę nad projektami aborcyjnymi na „po wyborach”, co mniejsi koalicjanci potraktowali – każdy na swój sposób – jako pretekst do prężenia muskułów. Jednak jeśli w czymś można upatrywać może nie klęski, to porażki Tuska, to właśnie w tym. Jak niby miałby się zmienić układ sił, skoro wiadomo dokładnie to, co dzień przed wyborami? Koalicja Obywatelska jest hegemonem, ale niewystarczająco silnym, by pokonać PiS. Lewica jest bardzo słaba, ale żyje. Trzecia Droga jest – patrząc na prognozowane wyniki – niby dwa razy silniejsza od Lewicy, ale wynik, oscylujący między 13-14 proc., trzeba uznać za rozczarowujący, biorąc pod uwagę, że w 2018 roku PSL, idąc do wyborów samodzielnie, „wykręciło” nieco ponad 12 proc.

Nie udała się (czy mogła się udać w tak krótkim czasie?) operacja „przepchnięcia” Trzeciej Drogi na pole wyborców PiS, aczkolwiek tu akurat Tusk (chyba) ze swoją diagnozą się nie pomylił: to jest możliwe. Pierwsze informacje o profilu wyborców poszczególnych komitetów wskazują, że Prawo i Sprawiedliwość swój wynik zawdzięcza większej niż w pozostałych grupach mobilizacji osób najstarszych (tylko 15 proc. mniej, podczas gdy w pozostałych grupach w stosunku do wyborów październikowych do urn nie poszedł co czwarty, a nawet co trzeci wyborca!) oraz mieszkańcom wsi. Wniosek? Spora część dawnych wyborców PiS pozostała w domach. I być może – bardzo mocno obwarowane „być może” – o ich głosy Trzecia Droga mogłaby zawalczyć, choć nie teraz.

Wybory samorządowe nie wzmocniły Koalicji Obywatelskiej, nie wzmocniły więc też rządu. Mniejsi koalicjanci raczej nie zyskali argumentów za koniecznością wzmocnienia swoich pozycji. Pytanie, jak to status quo wpłynie na rozstrzygnięcie spornych kwestii.

Wyniki pokazują bez żadnych wątpliwości, że jeśli koalicji rządzącej nie uda się przeprowadzić liberalizacji przepisów antyaborcyjnych, może w kolejnych istotnych wyborach (prezydenckich 2025) liczyć się ze sporymi problemami, a już na pewno będzie mieć takie kłopoty w wyborach parlamentarnych. Demobilizacja elektoratu w najmłodszych grupach wiekowych bije w oczy, choć oczywiście trzeba wziąć poprawkę, że wybory samorządowe nie rozgrzewają emocji politycznych tak bardzo, no i też nie ma wątpliwości, że frekwencja (niższa niż w wyborach 2018 roku) jest odbiciem nijakiej i miejscami wręcz niezauważalnej, kampanii wyborczej. Skoro politycy byli zbyt zmęczeni w trakcie walki o głosy wyborców, dlaczego ci ostatni mieliby poświęcać piękną, niemal letnią kwietniową niedzielę dla skorzystania z obywatelskiego przywileju, niesłusznie zwanego obowiązkiem?

Czy wyborcy zrozumieją polityczny kontredans wokół tematów aborcyjnych? W tym tygodniu pierwsze czytanie. Dalej prawdopodobnie komisja nadzwyczajna, której zadaniem miałoby być wypracowanie jednego projektu, nad którym Sejm mógłby kontynuować prace. W międzyczasie będzie trwać batalia o interpretację klauzuli sumienia (już widać, że propozycje Ministerstwa Zdrowia w sprawie nałożenia na szpitale obowiązku zapewnienia dostępu do zgodnej z przepisami aborcji budzą ogromny opór ze strony samorządów terytorialnych, swoje wątpliwości zgłaszają też środowiska medyczne). Gdy nałożyć na to kompromitujące resort zdrowia pomysły forsujące w obecnym stanie prawnym dostępność antykoncepcji awaryjnej dla osób niepełnoletnich bez wiedzy rodzica, wyłania się obraz niemocy nie tyle (a na pewno nie tylko) politycznej, co intelektualnej. Jeśli politycy nie rozumieją, jak działa państwo prawa, dlaczego mają to zrozumieć wyborcy?

Wreszcie kwestia finansów. Ministrowie finansów i zdrowia obiecali przedsiębiorcom obniżenie składek zdrowotnych, co stoi w sprzeczności z elementarną sprawiedliwością społeczną (choć Polacy wydają się impregnowani, wynik wyborów nie świadczy, by się specjalnie oburzyli, że więcej zarabiający mają płacić mniej niż ci, którzy otrzymują minimalne wynagrodzenie), ale przede wszystkim – potrzebami systemu, który czeka, w obszarze finansowania, nie tylko na większe nakłady, ale przede wszystkim stabilne, koherentne i sprawiedliwe (solidarne) rozłożenie obciążeń. Obietnic trzeba dotrzymywać, ale minister zdrowia (i premier) nie powinni zapominać, jak wysoko w hierarchii zadań, jakie Polacy stawiają rządowi, jest – od lat – umieszczana ochrona zdrowia. Decyzje podejmowane w tym obszarze nie mogą od tego abstrahować.

08.04.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.