Zwrot w sprawie płac pielęgniarek?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Resort zdrowia proponuje rozłożenie na dwa lata podwyższania współczynników pracy dla grup 5. i 6. Proces miałby się rozpocząć w styczniu 2025 roku. Propozycje resortu zdrowia były przedmiotem burzliwej, długiej dyskusji, w której głos zabierali zarówno posłowie, jak i przedstawiciele strony społecznej.

Posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, 11.04.2024 r. Fot. sejm.gov.pl

  • W styczniu 2025 roku grupa 5. miałaby mieć podniesiony współczynnik z 1,02 do 1,1, zaś grupa 6 – z 0,94 do 1,02. Rok później, od stycznia 2026 roku, współczynniki wzrosłyby do 1,15 oraz 1,08
  • MZ proponuje też wpisanie do ustawy, że pracodawca ma obowiązek uznawać kwalifikacje posiadane, ale tylko wtedy, gdy ich podniesienie nastąpiło na jego polecenie lub co najmniej za jego zgodą
  • Rządzący z jednej strony nie widzą przestrzeni finansowej dla realizacji postulatów pielęgniarek, z drugiej – proponują zmniejszenie składek odprowadzanych przez pracodawców o 5 mld zł
  • Podniesienie współczynników doprowadzi do sytuacji, w której pracujące na oddziałach pielęgniarki będą mieć wynagrodzenie wyższe niż posiadający pełne prawo wykonywania zawodu lekarz stażysta i niewiele niższe od lekarza bez specjalizacji
  • Niemożliwy do realizacji może stać się mechanizm finansowania wzrostu wynagrodzeń przez wzrost wycen – bo pieniędzy w Funduszu nie będzie

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia zaskoczyło i stronę społeczną, i posłów. Co prawda minister Izabela Leszczyna dawała do zrozumienia, że nie chce odsyłać projektu do kosza, ale też mówiła twardo, że pieniędzy na realizację projektu, jaki pielęgniarki złożyły w Sejmie w maju ubiegłego roku i nad którym prace w obecnej kadencji ruszyły w listopadzie, po prostu nie ma. Koszty tylko tych rozwiązań, które proponuje projekt, resort zdrowia oszacował bowiem na ok. 8,8 mld zł – jeśli miałyby dotyczyć wszystkich pracowników, bez względu na formę zatrudnienia.

Wiceminister zdrowia Marek Kos podkreślał, że koszt podwyżek, które weszły w życie od 1 lipca 2023 roku, sięgnie 15,5 mld zł. Zarówno w ubiegłym roku, jak i w tym płace w ochronie zdrowia rosną o dużo ponad 12 proc. – co zwłaszcza w tej chwili, przy niewysokiej inflacji rocznej, jest wzrostem znaczącym. Wiceszef resortu zdrowia powtórzył to, co mówiła wcześniej minister Leszczyna: w tym roku pieniędzy na spełnienie postulatów pielęgniarek nie ma. – Projekt od maja leżał w Sejmie i gdyby nasi poprzednicy rozpoczęli nad nim prace, może pieniądze w budżecie zostałyby zapisane – przypomniał. Tak się jednak nie stało. Z drugiej strony, jak mówił Kos, ministerstwo dostrzega realny problem rozwarstwienia zarobków pielęgniarek, zaliczanych do grupy drugiej oraz przede wszystkim piątej i szóstej. – W ścisłym kierownictwie ustaliliśmy kierunki i sposób wyjścia naprzeciw postulatom strony społecznej – dodał.

Konkrety? Resort zdrowia proponuje rozłożenie na dwa lata podwyższania współczynników pracy dla grup 5. i 6. To miałoby stopniowo niwelować różnicę między tymi dwoma grupami, w których znajduje się większość kadr pielęgniarskich, a grupą 2, do której zaliczane są pielęgniarki i położne z tytułem magistra i specjalizacją. Proces miałby się rozpocząć w styczniu 2025 roku, kiedy to grupa 5. miałaby podniesiony współczynnik z 1,02 do 1,1, zaś grupa 6. – z 0,94 do 1,02. Rok później, od stycznia 2026 roku, współczynniki wzrosłyby do 1,15 oraz 1,08. Pracownicy zaliczani do tych dwóch grup otrzymaliby podwyżki dwukrotnie w ciągu roku: w styczniu odnosiłyby się one do „starej” kwoty bazowej (1 stycznia 2025 roku byłaby to kwota bazowa obowiązująca od 1 lipca 2024 roku), od lipca – wraz z innymi grupami – wynagrodzenia byłyby przeliczone według nowej kwoty bazowej.

O to zresztą w dyskusji wprost pytała Maria Ochman, przewodnicząca Solidarności Ochrony Zdrowia, która zaniepokoiła się, że propozycja ministerstwa oznacza, że rosnąć będą wynagrodzenia tylko w grupach 5. i 6., zaś płace wszystkich pozostałych pracowników staną w miejscu. – Podwyżki będą realizowane zgodnie z ustawą co roku, 1 lipca. W 2025 roku wynagrodzenia w ochronie zdrowia wzrosną, zgodnie z założeniami Ministerstwa Finansów, o ponad 9 proc., a w kolejnym roku – o ponad 7 proc. – uspokajał Kos.

Wiceminister powiedział również, że ministerstwo widzi możliwość częściowego spełnienia postulatu pielęgniarek dotyczącego wpisania do ustawy obowiązku uznawania przez dyrektora kwalifikacji posiadanych przez pracownika, a nie wymaganych na określonym stanowisku pracy. Chodzi o sytuację, w której pracownik podnosi swoje kwalifikacje już pracując – uznawanie kwalifikacji posiadanych byłoby obowiązkowe wtedy, gdy na to podnoszenie pracodawca co najmniej wyraził zgodę.

Propozycje resortu zdrowia były przedmiotem burzliwej, długiej dyskusji, w której głos zabierali zarówno posłowie, jak i przedstawiciele strony społecznej – zarówno środowisk pracowników, jak i pracodawców. Posłowie PiS wytykali rządzącym, że z jednej strony nie widzą przestrzeni finansowej dla realizacji postulatów pielęgniarek, z drugiej – proponują zmniejszenie składek odprowadzanych przez pracodawców o 5 mld zł. Jednocześnie upominali się o inne grupy pracowników, zwracając uwagę, że projekt pielęgniarek dotyczył czterech grup, zaś podczas pierwszego (i jedynego do czwartku) merytorycznego spotkania podkomisji stało się jasne, że jeśli ustawa ma zostać zmieniona, te zmiany muszą uwzględniać również pozostałe grupy zawodowe. Co prawda do grup 5. i 6. kwalifikowane są również inne zawody, ale oczekiwania po stronie środowisk pracowniczych są większe.

Marcelina Zawisza (Lewica) uznała za „ciekawy” pomysł ministerstwa, by pracodawca miał obowiązek honorować wyższe kwalifikacje tylko wtedy, gdy pracownik podniósł je na polecenie lub za zgodą. – Przecież wyższe kwalifikacje to przede wszystkim korzyść dla pacjenta, ale też pamiętajmy, że w zawód pielęgniarki wpisany jest obowiązek ustawicznego kształcenia – przypominała.

Dr Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zwrócił uwagę, że podniesienie współczynników w grupie 5. i 6. docelowo doprowadzi do sytuacji, w której pracujące na oddziałach pielęgniarki będą mieć wynagrodzenie wyższe niż posiadający pełne prawo wykonywania zawodu lekarz stażysta (0,95) i niewiele niższe od lekarza bez specjalizacji (1,19). – Lekarze bez specjalizacji to w ogromnej części rezydenci, których wynagrodzenie jest regulowane na podstawie innych przepisów – tłumaczył wiceminister Marek Kos.

Wojciech Wiśniewski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich, apelował, by w rozmowie o realizacji słusznych, jak podkreślał, postulatów pracowniczych nie tracić z oczu realiów finansowych. Przypominał, że z danych resortu finansów wynika, że choć nakłady na zdrowie będą w najbliższych latach rosnąć, przyrost środków w NFZ nie będzie imponujący i koszty realizacji ustawy podwyżkowej będzie musiał przejąć budżet państwa. Niemożliwy do realizacji, w ocenie eksperta, może stać się mechanizm finansowania wzrostu wynagrodzeń przez wzrost wycen – bo pieniędzy w Funduszu nie będzie. – To obrazowe porównanie, ale podwyżki w ochronie zdrowia mogą stać się czymś na podobieństwo lizania lodów przez szybkę – powiedział, zaznaczając, że będzie to oznaczać ogromne konflikty i napięcia „na dole”, czyli w podmiotach leczniczych.

Pielęgniarki, które złożyły projekt obywatelski, podkreślały, że są propozycjami resortu zdrowia zaskoczone i muszą mieć czas, by je przeanalizować i się do nich odnieść. Czas będzie, bo wbrew wcześniejszym doniesieniom, czwartkowe obrady nie były wcale ostatnim etapem prac podkomisji – wydaje się, że przeciwnie, prace będą się ciągnąć jeszcze dłuższy czas. Choć ministerstwo podkreśla, że nie dąży do ich przeciągania. – Zapewniam, że w jak najkrótszym czasie zorganizujemy spotkanie Zespołu Trójstronnego. Wstępnie przewiduję zebranie prezydium Zespołu na najbliższy wtorek, by uzgodnić termin spotkania w pełnym gronie. Liczę, że do końca kwietnia przedyskutujemy wszystko na Zespole, aby na kolejnym posiedzeniu podkomisji wszystko przedstawić – zapowiedział wiceminister Marek Kos.

11.04.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.