Studium kryzysu

Małgorzata Solecka

Z kierownictwa MZ odchodzi jedyna osoba, o której można powiedzieć, że zna system ochrony zdrowia. Nawet jeśli ta znajomość nie ustrzegła go od błędów, w przeciwieństwie do pozostałych członków obecnego kierownictwa Maciej Miłkowski niewątpliwie system ochrony zdrowia rozumiał doskonale.


Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Fot. Ministerstwo Zdrowia, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

  • Polityka lekowa jest obszarem, w którym o porażkę najłatwiej i na pewno nie może go mieć na swoich barkach minister zdrowia
  • 26 kwietnia pracownik biura prasowego na pytanie, kiedy można spodziewać się podpisania rozporządzenia w sprawie tzw. tabletki dzień po, stwierdził lakonicznie, że gdy zostanie podpisane, natychmiast informacja na ten temat zostanie przekazana
  • Nie ma realnego pomysłu na powstrzymanie trendu uchylania się od szczepień obowiązkowych dzieci i młodzieży
  • Opublikowany na platformie X wpis jednego z prokuratorów wydziałów ds. błędów medycznych robi furorę w środowisku lekarskim, bo w całości potwierdza to, o czym lekarze mówili od 2016 roku

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Decyzja Macieja Miłkowskiego. Być może wkrótce – choć raczej nie przed końcem maja – ze stanowiska odejdzie Maciej Miłkowski (już gdy otrzymywał propozycję kontynuowana misji w MZ, mówiono w kuluarach, że ma ona ograniczony czas ważności, maksymalnie półroczny) – pisaliśmy na początku minionego tygodnia, informując o możliwych przetasowaniach na szczytach obszaru ochrony zdrowia. W piątek po południu „Rynek Zdrowia” poinformował, że Maciej Miłkowski złożył dymisję, którą jeszcze musi zaakceptować premier. Sensacji nie ma, w kuluarach krążyły od pewnego już czasu dwie wersje. Pierwsza, według której dymisja została złożona wręcz kilka tygodni temu, natomiast z jej ogłoszeniem miano czekać do momentu zakończenia prac nad czerwcową listą leków refundowanych, i druga, według której na minister zdrowia miały być wywierane naciski, by pozbyła się niewygodnego wizerunkowo i politycznie współpracownika. Wydaje się, że bliższa prawdy jest pierwsza wersja, a z kilku źródeł usłyszeliśmy, że choć samo odejście nie jest niespodzianką, to przyspieszenie terminu o kilka tygodni – już tak. Ale, jak to bywa w życiu, w drugiej wersji jest również ziarno prawny – obecność Miłkowskiego uwierała część polityków, zwłaszcza KO, którzy przypominali premierowi, że w zdrowiu „stary układ” trzyma się całkiem dobrze.

Jakie będą skutki tej dymisji, niezależnie od tego, kiedy faktycznie Miłkowski zakończy swoją misję? Z kierownictwa ministerstwa odchodzi, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, jedyna osoba, o której można powiedzieć, że zna system ochrony zdrowia. Nawet jeśli ta znajomość nie ustrzegła go od błędów (na niezbyt długiej liście królują kwestie związane ze szczepieniami, przede wszystkim przeciwko grypieHPV), to w przeciwieństwie do pozostałych członków obecnego kierownictwa Maciej Miłkowski niewątpliwie system ochrony zdrowia rozumiał doskonale. Byłoby nadmierną może złośliwością twierdzenie, że może dlatego musiał odejść, gdyby nie sformułowanie, jakiego całkiem niedawno użyła minister Izabela Leszczyna, mówiąc o swoich staraniach dotyczących bodaj skracania kolejek – ma nad tym pracować, jak stwierdziła, z ekspertami Ministerstwa Zdrowia i z osobami „nieskażonymi systemem”.

Gdy krótko po październikowych wyborach informowaliśmy, że Maciej Miłkowski może pozostać w resorcie zdrowia, jedną z najmocniejszych przesłanek, wspierających to przypuszczenie – które po nieco ponad dwóch miesiącach potwierdziło się jako polityczna decyzja – był brak odpowiedniego kandydata, który mógłby przejąć odpowiedzialność za politykę lekową i prowadzić ją przynajmniej tak dobrze, jak obecny, jeszcze, wiceszef resortu. W tej sprawie, jak można usłyszeć w kuluarach, niewiele się zmieniło. Kto zastąpi Miłkowskiego? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że polityka lekowa jest obszarem, w którym o porażkę najłatwiej i na pewno nie może go mieć na swoich barkach minister zdrowia.

Największy znak zapytania. 1 maja. Sprawa tzw. tabletki dzień po, jak usłyszeliśmy w dobrze poinformowanych źródłach, nie ma raczej żadnego związku z odejściem Macieja Miłkowskiego z resortu zdrowia, ale warto podkreślić, że poruszamy się właśnie w obszarze leków, za które wiceminister odpowiada, zaś na konferencji prasowej na początku kwietnia obok minister Izabeli Leszczyny nie było wiceszefa resortu, a nowa dyrektor Departamentu Polityki Lekowej, która zastąpiła zdymisjonowanego niedługo wcześniej bliskiego współpracownika Miłkowskiego. Przypadek? Być może.

28 kwietnia, niedziela. Za trzy dni kobiety w wieku reprodukcyjnym miały mieć możliwość zakupu w aptece, bez konieczności wcześniejszego pozyskania recepty od lekarza, tabletki „dzień po”. W piątek, 26 kwietnia, pracownik biura prasowego na pytanie, kiedy można spodziewać się podpisania rozporządzenia w rzeczonej sprawie (konsultacje publiczne zakończyły się w połowie kwietnia), stwierdził lakonicznie, że gdy zostanie podpisane, natychmiast informacja na ten temat zostanie przekazana. Nie została. Ścieżka legislacyjna w RCL urywa się na przekazaniu projektu do uzgodnień i konsultacji. Na stronach NFZ można znaleźć projekt zarządzenia Prezesa NFZ w sprawie programu pilotażowego, ale przecież zarządzenie (na podstawie którego oddziały Funduszu mogą podpisywać umowy z chętnymi aptekami) nie może być wydane bez podstawy prawnej... Zostały dwa robocze dni i jedno, fundamentalne, pytanie: jak z tej sytuacji wybrnie minister zdrowia?

Największe wyzwanie. Szczepienia. Europejski Tydzień Szczepień dobiega końca i trudno nie zauważyć, że ten temat rzeczywiście mocno się przebił – i w mediach branżowych, i tzw. mainstreamowych, ale też w social mediach tematów związanych ze szczepieniami, zarówno dzieci, jak i dorosłych, było naprawdę sporo. Mocno zaangażowały się też instytucje publiczne, ale warto chyba zaznaczyć, że akurat w ich przypadku (mowa o Ministerstwie Zdrowia i wszystkich instytucjach i agendach mu podlegających) trudno o aplauz i gratulacje. Miarą sukcesu nie są bowiem nawet najlepsze kampanie informacyjne, najbardziej udane spoty, ale twarde wskaźniki, które kształtują przede wszystkim decyzje.

Z tymi zaś jest problem, o czym świadczy choćby czwartkowe posiedzenie Komisji Zdrowia, z którego płyną wnioski raczej smutne. Nie ma realnego pomysłu na powstrzymanie trendu uchylania się od szczepień obowiązkowych dzieci i młodzieży. Ministerstwo – wzorem poprzedniej ekipy – widzi problem i nad nim ubolewa, ale reaktywna postawa (szczytem ambicji ma być e-karta szczepień, pozwalająca szybciej „namierzać” szczepionkowych maruderów i, co za tym idzie, próbować ich dyscyplinować post factum, na przykład karami administracyjnymi) nie daje nadziei na bardziej śmiałe kroki. Nie widać również przełomu w sprawie szczepienia przeciwko grypie, bo przecież trudno za takowy uznać zapowiedź likwidacji recept na szczepionkę dla seniorów. To krok dobry, ale daleko niewystarczający. Ułatwienie dla najlepiej zaszczepionej grupy wiekowej nie zmieni sytuacji w młodszych grupach wiekowych, a przecież Ministerstwo Zdrowia powtarzało w ostatnich dniach: Szczepienia chronią pokolenia. Sęk w tym, że w przypadku grypy nie chronią.

Największy brak zaskoczenia. Refleksje prokuratora. – W przypadku tzw. błędów medycznych prokurator powinien być ultima ratio (...). Wkraczać tylko w razie ewidentnie zawinionego zaniedbania. Lekarze i pozostały personel medyczny nie mogą być bezkarni. Ale nie mogą też pracować pod stałą presją, mając z tyłu głowy, że „prokurator dybie” – opublikowany na platformie X wpis jednego z prokuratorów „komórek Ziobry”, czyli wydziałów ds. błędów medycznych, robi furorę w środowisku lekarskim, bo w całości potwierdza to, o czym lekarze mówili od 2016 roku, czyli od momentu, gdy ówczesny minister sprawiedliwości „brał się za lekarzy”. Bez, jak podkreśla autor, specjalnego powodzenia – bo siły i środki inwestowane przez siedem lat w pracę tych zespołów nie przełożyły się wcale na liczbę aktów oskarżenia i, co więcej, wyroków skazujących lekarzy za domniemane błędy.

To już przeszłość. Dziś środowisko medyczne jest bliżej niż było kiedykolwiek wcześniej (choć o sukcesie trudno jeszcze mówić) wprowadzenia normalności, czyli systemu, w którym pacjent doznający uszczerbku w kontakcie z ochroną zdrowia może liczyć na rekompensatę, zaś pracownicy – na ochronę przed postępowaniem karnym (poza sprawami ewidentnych, zawinionych błędów). Ale warto pamiętać o tym, co było. A ostatnich osiem lat to nie tylko specjalne komórki w prokuraturach, blokowanie (skuteczne) systemu no fault, ale dwukrotnie (co najmniej) podejmowane próby zaostrzenia przepisów prawa karnego tak, by zmusić sądy do surowszego karania lekarzy (i innych profesjonalistów medycznych).

Warte odnotowania. Wybory europejskie. Bartosz Arłukowicz jedynką w wyborach do PE w okręgu zachodniopomorskim i lubuskim. Ponieważ trudno zakładać, że nie zdobędzie mandatu i go nie przyjmie – będzie zmiana przewodniczącego Komisji Zdrowia.

28.04.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.