Od nowego roku akademickiego zajęcia z komunikacji staną się obowiązkowe. Ale to nie wystarczy. Komunikacja nie może być po prostu przedmiotem, jeśli nie zmieni się praktyka na oddziałach szpitalnych i w poradniach, młodzi lekarze szybko zapomną, czego uczyli się na studiach – przekonywali eksperci podczas pierwszego dnia kongresu Patient Empowerment.

Fot. twitter.com/RzeczPacjenta
Jedna z dyskusji poświęcona była kompetencjom miękkim i komunikacji z pacjentem. O tym, że jej jakość odgrywa ogromną rolę w procesie diagnostyki i leczenia, mówili zarówno uczestnicy odtworzonej uczestnikom sondy ulicznej („od sposobu przekazania informacji o chorobie, od intonacji głosu zależy, jak pacjent podchodzi do choroby, do leczenia”, „ludzie często nie zgłaszają się na badania profilaktyczne, a jedną z przyczyn jest to, jak lekarze się do nich odnoszą”, „komunikacja buduje zaufanie, jeśli pacjent nie ma zaufania, nie będzie się stosować do zaleceń i porad” etc.), ale też zaproszeni eksperci.
Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec przyznał, że do jego Biura docierają sygnały zarówno o lekarzach, którzy nie udzielają informacji lub udzielają niepełnej albo w sposób niezrozumiały, tak że pacjent musi się dopytywać, jak i o tym, że przekazywanie trudnych informacji odbywa się w warunkach pozbawionych intymności (np. na korytarzu szpitalnym). Są też informacje o przypadkach, gdy lekarze mają duże problemy z komunikacją z pacjentami małoletnimi, wykazują się brakiem cierpliwości. – Są wreszcie takie, w których pacjenci skarżą się na prowadzenie rozmów dotyczących ich stanu zdrowia w obecności osób trzecich, na przykład w sali szpitalnej czy oceniający sposób komunikacji, dotyczy to często pacjentów z otyłością – wskazywał Chmielowiec.
Jednocześnie RPP podkreślił, że część lekarzy (i świadczeniodawców) jest skrajnie oporna na sygnały płynące z tej instytucji, że pacjenci skarżą się na sposób, w jaki są traktowani podczas udzielania świadczenia. – Osobiście znam historię, w której jedenastoletni chłopiec z nadwagą został poproszony przez lekarza o zdjęcie butów i wejście na wagę, po czym usłyszał: „Może lepiej nie wchodź”. Tymczasem już wcześniej my wobec tego lekarza mieliśmy wiele skarg i nawet interweniowaliśmy w placówce, w której przyjmuje. Prośby o stosowanie podejścia godnościowego nie przyniosły rezultatu.
– Jeśli lekarz w tak ohydny sposób zwraca się do małoletniego pacjenta, musiał gdzieś na swojej drodze edukacyjnej i zawodowej spotkać się z takim właśnie podejściem, z takimi stwierdzeniami – komentowała prof. Agnieszka Zimmerman, prorektor ds. jakości kształcenia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, podkreślając, że od nowego roku akademickiego, zgodnie z przyjętymi standardami kształcenia na kierunkach medycznych, zajęcia z komunikacji staną się obowiązkowe. Ale podkreślała również, że trzeba bardzo uważnie przyjrzeć się środowisku pracy i nauki, które – poza nielicznymi wyjątkami – oceniła jako „siermiężne i mocno zhierarchizowane”, co utrudnia zmiany w tym obszarze, przyjęcie jako normy otwartej i empatycznej komunikacji.
Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych, zwracał uwagę, że wprowadzone zmiany są ważne, ale rewolucji nie możemy po nich oczekiwać, na pewno nie w najbliższym czasie. – Na to trzeba dziesięciu lat – ocenił. Jednocześnie wskazywał, że jednym z problemów może być brak selekcji kandydatów do zawodu lekarskiego pod kątem predyspozycji psychologicznych. – W wielu krajach taką selekcję się prowadzi. Uzyskaliśmy właśnie akredytację pozwalającą na kształcenie na naszych uczelniach studentów z USA. Amerykanie wręcz „wymusili” na nas, że wobec tych kandydatów do procesu rekrutacji zostanie włączony taki element sprawdzenia predyspozycji psychologicznych – powiedział. Jednocześnie przyznał, że w ostatnich latach w Polsce o takich rozwiązaniach można było jedynie dyskutować teoretycznie. – Poszliśmy w innym kierunku, wychodząc z założenia, że mamy za mało lekarzy i musimy kształcić ich radykalnie więcej. Nastąpił skokowy wzrost studentów pierwszego roku na kierunku lekarskim – przypomniał. Jednocześnie dodał, że z tym problemem można sobie poradzić na późniejszym etapie kształcenia (jeśli się tylko widzi go jako problem). – Nie każda specjalizacja wymaga identycznych predyspozycji w tym zakresie. Innych wymaga medycyna rodzinna czy ginekologia, innych – patomorfologia czy radiologia – wskazywał.
– Komunikacja musi mieć zastosowanie w praktyce, inaczej młodzi lekarze w ciągu dwóch tygodni zapomną, czego uczyli się na studiach i przyjmą sposób, w jaki odnoszą się do pacjentów starsi koledzy, ordynatorzy – tłumaczyła Maria Libura, ekspert ochrony zdrowia. W jej ocenie modelowi pod tym względem są Skandynawowie. – Studenci z tych krajów przywiązują bardzo dużą wagę do zajęć z komunikacji, wręcz domagają się ich więcej. Dlaczego? Sami doświadczyli w swoim systemie, od początku, właściwego traktowania i chcą się tego nauczyć. Tymczasem wśród polskich studentów panuje raczej przekonanie, że lekarz jest rzadkim zasobem systemu ochrony zdrowia, pacjent ma dobrze wykorzystać czas, jaki spędzi w gabinecie, ma wszystko zrozumieć, co jest mu przekazane – mówiła. W ocenie Libury, wzorem Skandynawów, równolegle ze zmianami na uczelniach powinny być prowadzone szerokie szkolenia ordynatorów, jako tych, którzy wręcz narzucają sposób komunikacji na swoich oddziałach.
Jak starszych stażem lekarzy przekonać do zmian, choćby do podnoszenia swoich kwalifikacji? Patryk Poniewierza, dyrektor ds. standardów medycznych PZU Zdrowie, przekonywał, że najlepiej jest zastosować „język korzyści”. – Dobra komunikacja pozwala zaoszczędzić czas, którego lekarzom brakuje, bo przekłada się na szybszą diagnozę. Jednocześnie gwarantuje, że ta diagnoza będzie bardziej trafna, dzięki czemu spadnie ryzyko popełnienia błędu medycznego, a więc i ewentualnej kary – tłumaczył. W USA „poradzono sobie” z problemem niechęci do szkoleń z zakresu komunikacji w ten sposób, że lekarzom, którzy odbywają je regularnie, ubezpieczyciele oferują zniżki na składki OC. Nie bez powodu – badania wykazały, że nawet 70 proc. zdarzeń niepożądanych i błędów medycznych jest powiązanych z niewłaściwą komunikacją.