Od 1 lipca, zamiast przekazywać pacjentom informacje dotyczące dawkowania w sposób intuicyjny – krople, tabletki, wziewy – na skutek decyzji Ministerstwa Zdrowia lekarze będą musieli przekazywać informacje o dawkach leków wyrażone w mililitrach – wskazuje Porozumienie Rezydentów OZZL na Facebooku.

Fot. Adobe Stock
Implementowany program jest – zdaniem PR OZZL – skłonny do dokonywania nieprawidłowych obliczeń dawek, gdyż precyzyjne określenie dawki leku w mililitrach wymaga znajomości gęstości danego leku i dokładnych obliczeń, które na podstawie skomplikowanych wzorów matematycznych miałby potencjalnie liczyć lekarz.
Jak podkreślają rezydenci, pacjent nie może odstawić leku, bo może z tego powodu umrzeć, ale jednocześnie farmaceuta nie może wydać więcej leku, bo złamie obowiązujące prawo. Oczywiście lekarz nie może przepisać większego dawkowania, bo jest ono z definicji niemal zmienne, a szklanej kuli przepowiadającej przyszłość – warunki pogody, ciśnienia, spożywanych przez pacjenta pokarmów – nie ma.
Środowisko lekarskie zgłasza obawy związane nie tylko z potencjalnymi zagrożeniami dla zdrowia pacjentów wynikającymi z niejasnych zapisów dotyczących dawkowania, lecz również z możliwością zmniejszenia liczby przyjmowanych przez lekarzy pacjentów, co mogłoby spowodować dalsze wydłużenie już istniejących kolejek do specjalistów.
"W konsekwencji, pracując w warunkach obciążonych utratą czasu na bezproduktywną walkę z nowym systemem informatycznym, praca lekarzy nie będzie mogła odbywać się w optymalnym tempie" – przewidują młodzi lekarze.