Z 29 podmiotów, które zgłosiły się do pilotażu e-rejestracji, ostatecznie wzięło w nim udział 11, reszta zrezygnowała. Przez IKP dokonano 14 rejestracji. Z blisko 5 mln zł, jakie zostały zarezerwowane dla świadczeniodawców, wypłacono ostatecznie 51 tys. zł – w środę podczas Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny tłumaczył posłom, dlaczego wdrożenie e-rejestracji musiało zostać odsunięte w czasie i przedstawił nowy harmonogram prac.

Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny. Fot. MZ
O „e-rejestrację do lekarzy” zapytała grupa posłów opozycji i to na ich wniosek zostało zwołane posiedzenie Komisji Zdrowia poświęcone wysłuchaniu informacji ministra zdrowia na ten temat. Posłowie PiS pytali przede wszystkim, co stało się z jedną ze stu obietnic, jakie składała w trakcie kampanii Koalicja Obywatelska, dotyczącą właśnie wprowadzenia e-rejestracji, jako sposobu na skrócenie kolejek do lekarzy – w ostatnich dniach Ministerstwo Zdrowia ogłosiło bowiem, że w tym roku e-rejestracja na pewno nie zostanie wprowadzona.
Również w środę, tuż przed posiedzeniem, w RCL ukazał się projekt rozporządzenia MZ w sprawie programu pilotażowego w zakresie centralnej elektronicznej rejestracji na wybrane świadczenia opieki zdrowotnej z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz programów zdrowotnych.
Program pilotażowy obejmie świadczenia opieki zdrowotnej w zakresie kardiologii, profilaktyki raka szyjki macicy w zakresie etapu podstawowego i profilaktyki raka piersi w zakresie etapu podstawowego (czyli, mówiąc wprost, cytologii i mammografii). Są to, jak można przeczytać w uzasadnieniu, „obszary priorytetowe dla polityki zdrowotnej ze względu na charakter i wagę świadczeń, a także ze względu możliwości weryfikacji procesu zapisywania na terminy udzielania świadczeń opieki zdrowotnej”.
O skierowaniu projektu do konsultacji publicznych informował posłów wiceminister Wojciech Konieczny, który podkreślił, że sam pilotaż zakłada dobrowolność zgłaszania się podmiotów i będzie trwać, według wstępnych założeń, od przełomu czerwca i lipca 2024 roku, a zakończy się (jeśli chodzi o fazę realizacji) w marcu 2025 roku. Od kwietnia 2025 roku w wybranych zakresach świadczeń (może być ich więcej niż te, które zostaną przetestowane w pilotażu) e-rejestracja będzie już obligatoryjnym rozwiązaniem (choć mają być utrzymane również inne narzędzia zapisów) w całym kraju, a zakres świadczeń nią objętych będzie systematycznie poszerzany.
Konieczny tłumaczył, że dobór świadczeń w pilotażu nie jest przypadkowy. Badania cytologiczne i mammograficzne nie są specjalnie oblegane, nie tworzą się kolejki, więc z jednej strony e-rejestracja może stać się zachętą do skorzystania (choć nie wydaje się, by to był główny cel i uzyskano efekt wyższej zgłaszalności), z drugiej – będzie można na spokojnie prześledzić, jak w sposób naturalny układają się zgłoszenia. Na drugim biegunie jest kardiologia, gdzie kolejki są – ale e-rejestracja będzie dotyczyć tylko wizyt pierwszorazowych.
– Warto zauważyć, że choć posłowie pytali o „e-rejestrację do lekarzy”, program niezupełnie tego dotyczy – podkreślił. Po pierwsze, e-rejestracja obejmie różne świadczenia, nie tylko konsultacje lekarskie, po drugie – poradnie będą mogły, ale nie będą wcale musiały, udostępniać terminów do konkretnych lekarzy. Jeśli udostępnią, pacjenci będą mogli wybrać lekarza. Jeśli nie, zapiszą się tylko na konkretny termin, a poradnia sama wyznaczy specjalistę.
Większą część swojego wystąpienia wiceszef resortu zdrowia poświęcił jednak wyjaśnianiu przyczyn odsunięcia w czasie wprowadzenia e-rejestracji. Zapewnił, że sprawa ma od początku bardzo wysoki priorytet, ale właśnie dlatego e-rejestracja nie może być wprowadzana w tym roku. Pilotaż, który miał przetestować konkretne rozwiązania, nie tyle był zły, co faktycznie nie zaistniał. Nie ma nawet z czego wyciągać wniosków, więc przed wdrożeniem rozwiązania systemowo pilotaż – tym razem, jak zapewniał Konieczny, solidnie przygotowany, trzeba przeprowadzić jeszcze raz. – Tamten zakończył się po prostu druzgocącym fiaskiem – ocenił polityk Lewicy.