Będą nowe standardy kształcenia na kierunkach medycznych

Małgorzata Solecka

Kształcenie przyszłych lekarzy wymaga radykalnych zmian po tym, jak przez ostatnich kilka lat dopuszczono się jego dewastacji – to wniosek płynący z czwartkowego posiedzenia sejmowej Podkomisji ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Ważnym elementem tej zmiany będą nowe standardy kształcenia.

Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

  • Porozumienie Rezydentów OZZL przedstawiło projekt zmian, pod którym podpisało się ponad sześćdziesiąt organizacji
  • Dokument będzie poddany konsultacjom we wrześniu i wejdzie w życie na przyszły rok akademicki – przekazał Sebastian Goncerz, przewodniczący PR OZZL
  • Standardy trzeba zmienić i przede wszystkim uszczegółowić, doprecyzować, żeby nie było pola na interpretację – podkreślił prof. Marcin Gruchała, przewodniczący KRAUM
  • Nie ma startu w medycynę bez solidnych podstaw – przyznał prof. Jerzy Walocha, kierownik Katedry Anatomii UJ CM
  • Ustalenie maksymalnej liczebności grup klinicznych jest konieczne, jeśli chcemy zagwarantować wysoką jakość kształcenia

Czwartkowe posiedzenie, co warto podkreślić, zostało zwołane niejako na wniosek Porozumienia Rezydentów OZZL, które prowadziło na ten temat szeroko zakroją akcję wśród posłów, próbując im uświadomić opłakany stan rzeczy na nowych kierunkach lekarskich. Dość nieoczekiwanie tematyka posiedzenia daleko wyszła poza kwestię samych standardów, ale w tym obszarze też przedstawiono ważne informacje i padły istotne deklaracje.

Od nowego roku akademickiego (2024/2025) będą obowiązywać standardy, uzgodnione w poprzedniej kadencji, w której ministrowie nauki i zdrowia zaprojektowali i wprowadzili rozwiązania, skutkujące obniżeniem jakości kształcenia – w imię tego, by skokowo zwiększyć liczbę absolwentów kierunków lekarskich. Były minister nauki Przemysław Czarnek niemal do ostatniego dnia urzędowania wydawał zgody na otwieranie kierunków lekarskich, a jeszcze krótko przed wyborami zapowiadał, że liczba uczelni, które zgodę otrzymają, w kolejnych latach jeszcze się powiększy. Krytycy tych decyzji zastanawiali się wręcz, czy celem ministerstwa jest „kierunek lekarski w każdym powiecie”. Od samego początku protestowali przeciw nim lekarze zrzeszeni w Porozumieniu Rezydentów OZZL, protestował samorząd lekarski, krytycznie wypowiadali się również rektorzy akademickich uczelni medycznych (KRAUM na kilka tygodni przed decyzją ministrów zdrowia i nauki przedstawił zresztą własne standardy kształcenia, akcentując bardzo wyraźnie, że powinny je spełniać wszystkie uczelnie, które chcą prowadzić kierunek lekarski).

Porozumienie Rezydentów przedstawiło konkretny projekt zmian, dotyczący m.in. liczebności grup klinicznych, pod którym podpisało się ponad sześćdziesiąt organizacji, w tym liczne towarzystwa naukowe. Konieczność zmian poparli też eksperci. – Standardy kształcenia na kierunku lekarskim uwzględniające nasze postulaty, dokument będzie poddany konsultacjom we wrześniu i wejdzie w życie na przyszły rok akademicki – przekazał dobre informacje po posiedzeniu podkomisji Sebastian Goncerz, przewodniczący PR OZZL.

Deklarację, jaką usłyszeli posłowie i goście podkomisji, poprzedziła dyskusja, w której głos zabrał – poza przedstawicielami środowiska rezydentów, którzy uświadamiali posłom konsekwencje utrzymywania obecnego stanu rzeczy – m.in. prof. Marcin Gruchała, rektor GUMed, przewodniczący KRAUM, który zwrócił uwagę, że standardy trzeba zmienić i przede wszystkim uszczegółowić, doprecyzować, żeby nie było pola na interpretację. – Przez dwieście lat nauczania medycyny nikomu nie przyszło do głowy, że można kształcić lekarzy bez dostępu do prosektorium. Nikomu nie przyszło do głowy, że ortopeda może prowadzić zajęcia z pediatrii, a okulista uczyć chirurgii – tłumaczył.

Dramatycznie mocno wybrzmiała też wypowiedź prof. Jerzego Walochy, kierownika Katedry Anatomii UJ CM. – Anatomia to wąskie gardło nauczania medycyny – przyznał, podkreślając jednocześnie, że w tym obszarze nie ma żadnej drogi na skróty. W jego ocenie ograniczenie w tym obszarze liczby godzin zajęć podstawowych jest pomyłką, bo „nie ma startu w medycynę bez solidnych podstaw”, a nauka anatomii, odbywająca się w odpowiednich warunkach, to absolutna podstawa dla każdego studenta. Choćby dlatego, że tylko pracując w prosektorium studenci dowiadują się, jak bardzo ludzie różnią się między sobą – nie tylko wyglądem zewnętrznym. Nie zapewni tej wiedzy i tego doświadczenia żadna nowoczesna technologia. – Stoły anatomiczne zamiast zajęć w prosektorium to wielka pomyłka. Świątynią nauki jest ciało ludzkie – mówił doświadczony lekarz i naukowiec.

Zarówno przedstawiciele rezydentów, jak i przedstawiciele uczelni medycznych oraz przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej prof. Janusz Uriasz podkreślali, że nie jest żadnym rozwiązaniem dowożenie studentów do oddalonych nawet o kilkaset kilometrów prosektoriów, bo – poza kwestiami organizacyjnymi – zajęcia są zblokowane, co znacząco wpływa na możliwość przyswojenia wiedzy.

Szczególnie mocno akcentowano w trakcie dyskusji kwestię liczebności grup w trakcie zajęć klinicznych. Dotychczas standardem była nauka w grupach liczących maksymalnie sześć osób (na ostatnim roku nawet w mniejszych) – to, według rezydentów, i tak zbyt duża grupa dla optymalnych warunków nauki i komfortu pacjenta, ale nowe standardy przewidują możliwość prowadzenia zajęć w liczniejszych, nawet ośmioosobowych grupach. – Wiąże się to z obniżeniem komfortu i bezpieczeństwa pacjenta, a także ze spadkiem jakości nauczania – podkreślają rezydenci. – Kształcenie w odpowiednich warunkach przekłada się na wiedzę odpowiedniej jakości, nie wolno nam zapominać o komforcie i godności pacjenta, dzięki któremu się uczymy – mówił podczas posiedzenia komisji Sebastian Goncerz.

Ustalenie maksymalnej liczebności grup klinicznych będzie się wiązać, jak podkreślano w dyskusji, z koniecznością nowego oszacowania kosztów ponoszonych przez uczelnie medyczne i koniecznością zwiększenia dotacji z budżetu państwa, jednak jest konieczne, jeśli chcemy zagwarantować wysoką jakość kształcenia i jednocześnie nie naruszać praw pacjentów do leczenia w warunkach poszanowania ich prywatności i godności.

24.05.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.