Bartosz Arłukowicz pożegna się (ponownie) z Wiejską i fotelem przewodniczącego Komisji. Poprzednio, w 2019 roku, jego odejście do PE kosztowało KO utratę stanowiska przewodniczącego komisji – tym razem nic takiego (raczej) się nie wydarzy.
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl
- Z naszych informacji wynika, że najbardziej prawdopodobny jest wybór na opuszczone przez Arłukowicza stanowisko Elżbiety Gelert. W kuluarach pojawia się również nazwisko Marty Golbik
- Wpływ wyników wyborów trudno jednak ograniczać do kwestii personalnych. Wszystko wskazuje na to, że koalicja rządząca musi – dość szybko – „wymyślić się na nowo”
- Rozliczenia poprzedniej ekipy rządzącej mają przyspieszyć, zarówno merytoryczne, jak i personalne. Dotyczy to również ochrony zdrowia, czyli – przede wszystkim – prezesa NFZ Filipa Nowaka
Wybory europejskie wygrała Koalicja Obywatelska, po raz pierwszy od dziesięciu lat pokonując – choć z niewielką przewagą – Prawo i Sprawiedliwość. Największym zwycięzcą wyborów może mienić się Konfederacja, która zajęła trzecie miejsce. Bardzo złe wyniki zanotowały Trzecia Droga i Lewica. To wszystko sprawia, że obozie władzy nastroje są dalekie od euforii. Czy i w jaki sposób niedzielne wybory zaważą na sprawach związanych ze zdrowiem?
Najbardziej oczywisty wpływ to zmiana w Komisji Zdrowia. Bartosz Arłukowicz z ponad 264 tys. głosów (jeden z najwyższych wyników w kraju) pożegna się (ponownie) z Wiejską i fotelem przewodniczącego Komisji Zdrowia. Poprzednio, w 2019 roku, jego odejście do PE kosztowało Koalicję Obywatelską utratę stanowiska przewodniczącego komisji – tym razem nic takiego (raczej) się nie wydarzy. Z naszych informacji wynika, że najbardziej prawdopodobny jest wybór na opuszczone przez Bartosza Arłukowicza stanowisko Elżbiety Gelert, posłanki z olbrzymim doświadczeniem parlamentarnym i osoby, która prezentuje zgoła inny styl prowadzenia dyskusji i pracy niż Arłukowicz.
W kuluarach pojawia się również nazwisko Marty Golbik, która podobnie jak Elżbieta Gelert jest wiceprzewodniczącą KZ. Golbik również nie brakuje doświadczenia parlamentarnego (jest posłanką od 2015 roku), ale w Komisji Zdrowia zasiada po raz pierwszy. I nie ma wykształcenia medycznego (jest ekonomistką). To oczywiście nie dyskwalifikuje, ale od wielu kadencji Komisją Zdrowia kierowali posłowie z wykształceniem lekarskim, co zwłaszcza w sytuacji, w której ministrem zdrowia jest nie-lekarz, może mieć znaczenie przy ostatecznej decyzji.
Wpływ wyników wyborów trudno jednak ograniczać do kwestii personalnych. Wszystko wskazuje na to, że koalicja rządząca musi – dość szybko – „wymyślić się na nowo”, a liderzy Trzeciej Drogi i Lewicy bardzo poważnie zastanowić się nad popełnionymi w ostatnich miesiącach, nie tylko w kampanii wyborczej, błędami. Bo co prawda zsumowany wynik trzech demokratycznych sił nadal jest większy niż wynik ewentualnej koalicji PiS i Konfederacji, ale pierwsze symulacje podziału mandatów w Sejmie wskazują, że obecna koalicja straciłaby większość – trudno się dziwić, skoro Trzecia Droga nie przekroczyłaby 8 proc. progu wyborczego, jako komitet koalicyjny.
Z pierwszych nieoficjalnych rozmów wynika, że premier Donald Tusk nie zamierza koalicjantom ani „odcinać tlenu”, ani też dawać zbyt dużo czasu i swobody w wyciąganiu wniosków. Dotyczy to zresztą nie tylko koalicjantów, ale również ministrów i polityków z Koalicji Obywatelskiej. „Tusk żąda krwi” – takie tytuły pojawiają się w mediach, nie tylko tabloidowych, coraz częściej. To, co było powiedziane w kontekście wymiaru sprawiedliwości i wojska w ostatnim tygodniu, po tragicznych wydarzeniach na granicy, które zakończyły się śmiercią żołnierza, słyszą lub mają usłyszeć wszyscy ministrowie: rozliczenia poprzedniej ekipy rządzącej mają przyspieszyć, zarówno merytoryczne, jak i personalne. Tusk, w przeciwieństwie do niektórych ministrów, nie wierzy w „nawrócenia” i lojalność tych, którzy przez osiem lat byli częścią rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dotyczy to również ochrony zdrowia, czyli przede wszystkim prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka, można jednak też usłyszeć, że znaki zapytania pojawiają się przy Rzeczniku Praw Pacjenta, Bartłomieju Chmielowcu. Zmiana na tym stanowisku ma jednak niższy priorytet – tu decyduje przede wszystkim budżet, jakim dysponuje NFZ, oraz skala potencjalnych problemów, jeśli nie udałoby się zapanować nad rysującymi się na horyzoncie problemami finansowymi płatnika.
Jest też kwestia oceny powodów demobilizacji elektoratu. 40-proc. frekwencja nie jest może szczególnym powodem do niepokoju w wyborach do PE, które dla bardzo dużej części wyborców są niezrozumiałe i dalekie od zainteresowań, ale – zwłaszcza patrząc na wyniki Trzeciej Drogi i Lewicy oraz niewielką przewagę KO nad PiS – można postawić pytanie, czy za nieobecnością przy urnach kryje się piękna weekendowa pogoda i brak docenienia wagi tych konkretnych wyborów, czy też może rozczarowanie niespełnieniem części istotnych obietnic z czasu kampanii wyborczej – a jeśli tak, to których? Na te pytania liderzy koalicji rządzącej powinni spróbować odpowiedzieć najpierw w ramach swoich partii, a następnie – wspólnie. Nie trzeba tłumaczyć, że na liście niespełnionych obietnic roi się również od tych, które w mniejszym lub większym stopniu są związane z polityką zdrowotną.