W tej chwili można usłyszeć w nieoficjalnych rozmowach, że na starcie operacji waloryzacji płac w systemie ministerstwo zaaprobowało sytuację, w której szpitalom – tylko w tym roku – zabraknie ok. 4-5 mld zł.
Fot. Adobe Stock
- Po raz pierwszy od 2022 r. resort zdrowia zdecydował się na wybór minimalnego wariantu rekomendacji AOTMiT
- W systemie nie pojawi się 1 lipca ani złotówka – pojawią się natomiast zobowiązania. I to liczone podwójnie
- Fundusz zapasowy NFZ świeci pustkami – a to z niego właśnie w ubiegłych dwóch latach czerpano garściami
- Minister zdrowia przyznała, że problemy z zapłatą za świadczenia nielimitowane i nadwykonania dotyczą 5 województw
Od 1 lipca, zgodnie z rekomendacją AOTMiT, do systemu popłynie 15 mld zł. Oczywiście rozłożone w czasie. – Wczoraj podpisałam dokument – powiedziała w Polsat News minister zdrowia Izabela Leszczyna. To oznacza, że po raz pierwszy od 2022 roku resort zdrowia zdecydował się na wybór minimalnego wariantu rekomendacji Agencji.
Minister zdrowia już kilka dni temu w mediach społecznościowych, wchodząc w polemikę z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, pisała, że 1 lipca do systemu ochrony zdrowia zostanie wpuszczone dodatkowe 15 mld zł. „Nie brakuje pieniędzy ani na onkologię, ani na leczenie dzieci, po prostu Morawiecki kłamie! Od początku roku do podmiotów leczniczych trafiło 9 mld zł więcej niż w ub. roku, właśnie dzisiaj @MF_GOV_PL przekazał do @NFZ_GOV_PL 3 mld zł w obligacjach, które PiS dawał szczujni Kurskiego. A 1 lipca wprowadzimy do systemu ochrony zdrowia dodatkowo ok. 15 mld zł” – napisała na platformie X, odnosząc się do wpisu, w którym Morawiecki wytykał, że „NFZ zabrakło pieniędzy na zapłatę za świadczenia nielimitowane, w tym onkologię, leczenie dzieci czy badania obrazowe”.
Izabela Leszczyna zakończyła swój wpis apelem: „Nie wierzcie kłamcy”, jednak trudno nie zauważyć, że przekazane przez nią informacje również – najoględniej rzecz ujmując – są dalekie od precyzji. Literalnie odczytując wpis w mediach społecznościowych, można byłoby oczekiwać, że 1 lipca w systemie pojawi się dodatkowe 15 mld zł.
Nic bardziej mylnego. Po pierwsze dlatego, że w systemie nie pojawi się w tym dniu ani złotówka – pojawią się natomiast zobowiązania. I to liczone podwójnie. Po pierwsze zobowiązania NFZ wobec świadczeniodawców, i tu rzeczywiście można mówić o 15 mld zł w skali roku, czyli – ok. 7,5 mld zł w tym roku, skoro minister wybrała minimalny rekomendowany przez AOTMiT wariant. Dla przypomnienia, maksymalny wynosił ok. 22 mld zł. Ta kwota nie wzięła się znikąd – warianty dotyczą różnych zakresów zwiększenia kosztów. Wariant minimalny pokrywa wyłącznie koszty wprost wynikające z ustawy. Nie ma już marginesu na wzrost kosztów powiązanych z podwyżkami wynagrodzeń minimalnych, na pokrycie innych osobowych kosztów pracy (umowy cywilnoprawne, w tym kontrakty) etc. W poprzednich dwóch latach MZ decydowało się na wybór wariantu maksymalnego – a pieniędzy i tak nie starczało na pokrycie faktycznego wzrostu kosztów podmiotów leczniczych, zwłaszcza szpitali. W tej chwili można usłyszeć w nieoficjalnych rozmowach, że na starcie operacji waloryzacji płac w systemie ministerstwo zaaprobowało sytuację, w której szpitalom – tylko w tym roku – zabraknie ok. 4-5 mld zł.
Kluczowe jest jednak to, że nawet owych 7,5 mld zł nie ma „dodatkowo”. One nie mogą popłynąć do systemu, bo w nim już są (w rozumieniu planu finansowego). Fundusz zapasowy NFZ świeci pustkami – a to z niego właśnie w ubiegłych dwóch latach czerpano garściami, dzięki czemu możliwe było przekazanie dodatkowych pieniędzy. 1 lipca wzrosną więc wyceny, NFZ będzie płacił szpitalom więcej – licząc, być może, na niedowykonania i nieco wyższy od zakładanego spływ składki zdrowotnej – obydwa zjawiska zmniejszyłyby presję na budżet Funduszu.
Ta jest zaś w tej chwili ogromna. Minister zdrowia, która kilka dni temu poinformowała, że przekazuje ze swojego budżetu do Funduszu 2 mld zł (według naszych, potwierdzonych w kilku źródłach, informacji pieniądze te pochodzą z „zakładki” na inwestycje), przyznała, że problemy z zapłatą za świadczenia nielimitowane i nadwykonania dotyczą pięciu województw (jeszcze w ubiegłym tygodniu mowa była o dwóch, kłopoty miały Mazowsze i Śląsk, czyli regiony z największą liczbą placówek, w tym przede wszystkim placówek wysokospecjalistycznych).