Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Minister zdrowia ogłaszająca, że od 1 lipca (niechby nawet, w skorygowanym przekazie, stopniowo) do systemu popłynie 15 mld zł, w najlepszym przypadku nie wie, co mówi. A ogłasza ni mniej, ni więcej, że podmiotom leczniczym zabraknie kilku miliardów złotych na pokrycie zobowiązań, które pokryć muszą.


Fot. Adobe Stock

  • Nie po raz pierwszy dostosowuje się wyceny do możliwości finansowych płatnika, których imię „5,2 proc. PKB na zdrowie”
  • Według raportu z badania W.A.I.T., obrazującego dostępność w krajach europejskich innowacyjnych terapii, Polska refunduje 69 ze 167 dostępnych terapii
  • W Polsce tylko 17 proc. innowacyjnych terapii jest dostępnych powszechnie. W Niemczech jest to 99 proc., a kraje Holandia, Belgia i Luksemburg refundują leki innowacyjne w pełni
  • Zapowiedź, że lekarzom, którzy nie zapłacili nałożonych przez Fundusz kar za tzw. nienależną refundację preparatu mlekozastępcznego, te kary zostaną w całości umorzone, należy uznać za sukces
  • Fakt, że mowa o jedenastu osobach, których merytoryczne decyzje i dokumentacja medyczna zyskały jednoznacznie pozytywną ocenę ekspertów, jest jednak raczej znakiem systemowej porażki
  • Czy kontrole PKA na nowych, otwartych bez pozytywnej opinii Komisji kierunkach lekarskich zakończą się wysypem ocen mimo wszystko pozytywnych, czy też utrzymaniem (przynajmniej częściowo) dotychczasowych, bardzo krytycznych wobec szkół?

Zupełny (niemal) brak zaskoczenia. Finanse. Gdyby system ochrony zdrowia był samolotem (inna sprawa, że od nieustannych turbulencji chyba już by się rozpadł), w tym momencie nad siedzeniami wyświetlałoby się polecenie „zapiąć pasy”, a może i wypadłyby maseczki tlenowe. Właśnie wchodzimy w strefę wyjątkowo silnych wstrząsów – a w każdym razie pojawiają się tego właśnie symptomy.

Minister zdrowia ogłaszająca, że od 1 lipca (niechby nawet, w skorygowanym przekazie, stopniowo) do systemu popłynie 15 mld zł, w najlepszym przypadku nie wie, co mówi. A ogłasza ni mniej, ni więcej, że podmiotom leczniczym zabraknie kilku miliardów złotych na pokrycie zobowiązań, które pokryć muszą – bo tak stanowi prawo, nie tylko ustawa o wynagrodzeniach minimalnych, choć to ona generuje, oczywiście, największe koszty.

Nie po raz pierwszy dostosowuje się wyceny do możliwości finansowych płatnika, których imię „5,2 proc. PKB na zdrowie”. Byłoby zresztą absurdem, jak mówią nasi rozmówcy, gdyby znając realia, czyli pustki w kasie Funduszu, AOTMiT, podlegająca wszak ministrowi zdrowia, ustalając nowe stawki, abstrahowała od tego, jakimi kwotami Fundusz dysponuje. Swoją drogą, byłoby niezwykle interesującym doświadczeniem, gdyby – dla samej wiedzy – jeden ze scenariuszy retaryfikacji był dokonany wyłącznie na podstawie danych dotyczących kosztów. Takie dane Agencji przekazało 90 proc. szpitali, więc można zakładać, że są one wiarygodne, bo oddają realia, w jakich działa lwia część podmiotów. Można się byłoby oczywiście zastanawiać, na ile te koszty są uzasadnione, być może taka wiedza przydałaby się przy podejmowaniu decyzji dotyczących zmian w szpitalnictwie, z całą pewnością jednak czarno na białym zobaczylibyśmy, ile waży luka.

Kierowanie świateł reflektorów na tę różnicę nie jest jednak w interesie polityków, którzy robią wszystko, by obraz raczej zaciemnić i prowadzą politykę rolowania zobowiązań na wielu polach jednocześnie.

Warte odnotowania. Raport W.A.I.T. Opublikowany w minionym tygodniu raport z badania W.A.I.T. (Waiting to Access Innovative Therapies), obrazującego dostępność w krajach europejskich (nie tylko UE) innowacyjnych terapii, pokazuje, że Polska kolejny rok z rzędu awansowała – tym razem o jedną, a nie cztery pozycje, jak rok wcześniej – przesuwając się na 20. miejsce (na 36 krajów) pod względem liczby terapii dostępnych dla pacjentów. Polska refunduje 69 ze 167 dostępnych terapii, co daje wynik 41 proc. Dobra wiadomość: od średniej europejskiej dzieli nas niewiele, bo 2 punkty procentowe. I wyprzedzają nas tylko dwa kraje – Słowenia i Finlandia. Gorsza wiadomość: średnią europejską mocno zaniża grupa krajów, które refundują mniej niż 15 innowacyjnych terapii, wśród nich co prawda znajdują się dwa kraje UE (Litwa – 14, Malta – 6), ale gdyby policzyć średnią tylko dla UE/EFTA, niewątpliwie wypadlibyśmy nieco gorzej. Wykluczając Bośnię, Serbię, Turcję i Północną Macedonię, ujęte w badaniu, średnia oscyluje wokół 74. Nie byłaby to więc drastyczna zmiana, ale od średniej oddzielałaby nas jeszcze… Bułgaria, która refunduje 72 terapie.

Są i inne niekorzystne dla Polski informacje. Fakt, że trzy kraje refundują ponad 120 terapii (to Austria, Włochy i Niemcy, które są liderem zestawienia, finansując 147 terapii) nie waży tyle, co informacja, że w gronie krajów, finansujących powyżej setki innowacyjnych terapii znalazły się Czechy (104 terapie). Nasz południowy sąsiad, pod względem różnych wskaźników, którymi mierzy się jakość systemu ochrony zdrowia, zostawia nas w tyle coraz wyraźniej. Dla równowagi warto zauważyć, że mniej terapii innowacyjnych niż Polska finansują Norwegia, Islandia i Irlandia – a więc kraje od Polski o wiele zamożniejsze. Ten argument zresztą często jest przywoływany przez decydentów w trakcie publicznych debat nad koniecznością objęcia refundacją takiego czy innego, bardzo drogiego, leku innowacyjnego.

Jednak sama liczba terapii refundowanych nie daje całego obrazu. Ważny jest też wskaźnik dostępności – czy lek jest w pełni dostępny, dla wszystkich chorych, czy też są wprowadzone ograniczenia dostępności, z licznymi wyłączeniami. Tu obraz się komplikuje. W Polsce tylko 17 proc. innowacyjnych terapii jest dostępnych powszechnie (co ciekawe, Czechy mają identyczny odsetek). W Niemczech jest to 99 proc., a Holandia, Belgia i Luksemburg refundują leki innowacyjne w pełni. I wreszcie – czas oczekiwania na objęcie leków refundacją i faktyczną dostępność: tu Polska pozostaje albo na jednym z ostatnich, albo wręcz na ostatnim miejscu.

Obrazu dopełnia informacja, że w Polsce wydatki na refundację w budżecie NFZ stanowią od kilku lat coraz mniejszy odsetek.

Największe wyzwanie. Zmiany w szpitalnictwie. Koncentracja, konsolidacja i profilowanie – to słowa klucze (być może po prostu zaklęcia?), jakimi Ministerstwo Zdrowia chce uzdrowić sytuację w sektorze szpitalnym. W minionym tygodniu ukazał się opis założeń do ustawy, w najbliższym czasie ma zostać opublikowany i przekazany do konsultacji publicznych projekt. Zmiany należałoby czytać łącznie z informacjami o stanie finansów NFZ, bo nie ma najmniejszych wątpliwości, że jednym z głównych (choć nie jedynym) celów jest racjonalizacja kosztów. Mówiąc wprost – utrzymywanie takiej jak obecna struktury świadczeń i struktury świadczeniodawców to tykająca pod systemem bomba. Problem polega na tym, że resort zdrowia zamierza przystąpić do jej rozbrajania, nie posiadając żadnych narzędzi finansowych – poza pieniędzmi z KPO, które jednak mogą pomóc sfinansować niemal wyłącznie wydatki inwestycyjne. Podczas konferencji poświęconej środkom z KPO wielu dyrektorów szpitali zwracało uwagę, na przykład, że nie da się osiągnąć celu w postaci przeprofilowania szpitali powiatowych – w całości lub przynajmniej dużej części – na zakłady opieki długoterminowej bez radykalnej poprawy wycen w tym obszarze. Zdjęcie limitów to o wiele za mało, bo niedoszacowanie wycen wpędza już istniejące jednostki w długi.

Największy sukces. Sprawa tzw. nienależnej refundacji. Zapowiedź, że lekarzom, którzy nie zapłacili nałożonych przez Fundusz kar za tzw. nienależną refundację preparatu mlekozastępcznego, te kary zostaną w całości umorzone, należy uznać za sukces. Fakt, że mowa o jedenastu osobach, których merytoryczne decyzje i dokumentacja medyczna zyskały jednoznacznie pozytywną ocenę ekspertów, jest jednak raczej znakiem systemowej porażki. Kary powinny zostać anulowane, lekarze zaś – w rzeczywistości, w jakiej każdy chciałby się chyba znajdować – przez instytucje, odpowiedzialne za ich wieloletnią walkę, publicznie przeproszeni (o rekompensatach nawet nie warto wspominać). Przede wszystkim jednak, by mówić o sukcesie i happy endzie, potrzebna byłaby refleksja systemowa i wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Na to zaś, przynajmniej na razie, się nie zanosi.

Największy znak zapytania. Kształcenie lekarzy. Czy kontrole Polskiej Komisji Akredytacyjnej na nowych, otwartych bez pozytywnej opinii PKA kierunkach lekarskich zakończą się wysypem ocen mimo wszystko pozytywnych, czy też utrzymaniem (przynajmniej częściowo) dotychczasowych, bardzo krytycznych wobec szkół, które przystąpiły do kształcenia lekarzy, nie mając ani odpowiedniej infrastruktury, ani kadr? Pierwsze informacje i pierwsze decyzje poznamy zapewne na przełomie czerwca i lipca, ale to, co rzuca się w oczy, to niezwykła lekkość, z jaką politycy żonglują obietnicami. Można byłoby zakładać wręcz, że nie zdają sobie sprawy, jak bardzo destrukcyjnie wpływa to na poziom zaufania obywateli – czy to jednostek, czy organizacji, choć bardziej prawdopodobne jest, niestety, że sprawę sobie zdają, ale lekce sobie ją ważą. Mało jest bardziej wyrazistych przykładów takiego podejścia, w którym łamie się bardzo prostą zasadę „tak – tak, nie – nie”, na rzecz przedziwnych konstrukcji okołodecyzyjnych, jak właśnie obszar nowych kierunków lekarskich.

16.06.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.