W innym tonie

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Podczas konferencji Szczyt Zdrowie 2024 Jakub Szulc, jeden z doradców minister zdrowia, podkreślał, że znacząca poprawa finansowania ochrony zdrowia nie przełożyła się na poprawę dostępności świadczeń. Jeszcze dwa miesiące temu, przy okazji innej konferencji, Szulc wypowiadał się w zupełnie innym tonie, skupiając się na niewielkim odsetku PKB, jaki Polska wydaje na zdrowie.


Fot. Adobe Stock

  • Szulc podkreślał, że znacząca poprawa finansowania ochrony zdrowia, jaka nastąpiła w ostatnich latach, nie przełożyła się na poprawę dostępności świadczeń, również dlatego, że nie wzrosła ich liczba
  • Zdaniem Szulca system, za wykonywanie tych samych świadczeń, w identycznym wolumenie, „domaga się coraz większych pieniędzy”. Rośnie cena świadczeń, nie rośnie – ich liczba
  • Zdaniem senator Beaty Małeckiej-Libery remedium na problemy systemu jest jego decentralizacja i przekazanie na szczebel regionów tworzenia map potrzeb zdrowotnych i strategii ich zaspakajania i realizacji celów
  • Algorytm podziału środków między oddziały NFZ, który wymyślono i wpisano do ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych dwie dekady temu, obowiązuje od 20 lat, mimo że zmieniły się – znacząco – okoliczności

Jakub Szulc, którego Izabela Leszczyna powołała do zespołu ekspertów, zajmujących się zmianami systemowi, jest typowany do objęcia wysokich stanowisk w systemie ochrony zdrowia – w tej chwili jest jednym z kandydatów w konkursie na wiceprezesa NFZ, ale wydaje się, że to może być zaledwie początek jego (ponownej) kariery w systemie – po tym jak odszedł dekadę temu ze stanowiska wiceministra zdrowia.

Podczas konferencji Szczyt Zdrowie 2024 Jakub Szulc podkreślał, że znacząca poprawa finansowania ochrony zdrowia, jaka nastąpiła w ostatnich latach, nie przełożyła się na poprawę dostępności świadczeń, również dlatego, że nie wzrosła ich liczba. – Dopiero w 2024 roku wykonamy w systemie tyle świadczeń, ile wykonywanych było w 2019 roku – zaznaczył, wskazując przede wszystkim obszar AOS, w którym, jak mówił, nakłady w ciągu pięciu lat się podwoiły, a liczba świadczeń pozostaje bez zmian.

Były wiceszef resortu zdrowia wskazał oczywistą przyczynę: lwia część wzrostu nakładów jest konsumowana przez wzrost wynagrodzeń. – Problem płacowy, który był dominujący jeszcze kilka lat temu, praktycznie nie istnieje lub jest marginalny – wskazywał. Jednak to rodzi problem, bo system, za wykonywanie tych samych świadczeń, w identycznym wolumenie, w jego ocenie „domaga się coraz większych pieniędzy”. Rośnie cena świadczeń, nie rośnie – ich liczba, co jest regularnie podnoszone, zwłaszcza, gdy nadchodzi pora wynikających z ustawy o wynagrodzeniu minimalnym pracowników ochrony zdrowia lipcowych podwyżek.

Warto przypomnieć, że dwa miesiące temu, przy okazji innej konferencji, Jakub Szulc wypowiadał się w zupełnie innym tonie, skupiając się na niewielkim odsetku PKB, jaki Polska – ciągle – wydaje na zdrowie i przypominał, że nieco ponad 5 proc. PKB to o wiele za mało, by można było projektować optymalne rozwiązania (Kongres Rzecznicy Zdrowia). Tamto wystąpienie byłego wiceszefa resortu, świeżo powołanego do ministerialnego zespołu, zostało odebrane jako sygnał, że eksperci nie zgadzają się z obowiązującą – ponadpolityczną – narracją o znaczącym wzroście finansowania zdrowia, odwołując się do najbardziej miarodajnego wskaźnika, czyli udziału wydatków na zdrowie w PKB. Udział ten na przestrzeni ostatnich lat co prawda się zwiększył, ale – nieznacznie, o kilka dziesiątych punktu procentowego.

– Pieniędzy jest coraz więcej, ale są źle wydawane. Narodowy Fundusz Zdrowia, na przykład, ciągle nie pozwala na wykonywanie wielu procedur jednoczasowo – wskazywała z kolei senator Beata Małecka-Libera, stawiając tezę, że remedium na problemy systemu (co do którego można mieć wątpliwości, czy w ogóle istnieje, skoro podmioty lecznicze działają w takim otoczeniu, że każdy musi dbać o własny interes ekonomiczny, czyli zbilansowanie, nie ma koordynacji etc.) jest jego decentralizacja i przekazanie na szczebel regionów tworzenia map potrzeb zdrowotnych i strategii ich zaspakajania i realizacji celów. Przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia stwierdziła, że „minister zdrowia też jest zainteresowana odwróceniem centralizacji systemu i odejściem od odgórnego wydawania decyzji”. Małecka-Libera podkreślała, że szpitale deklarują potencjał w zakresie wykonywania świadczeń o 30-40 proc. większy – i pozostaje on niewykorzystany.

– Chcemy zwiększać liczbę świadczeń w systemie, ale niekoniecznie dotyczy to szpitali – polemizował Jakub Szulc. Ministerstwo Zdrowia stawia na „odwrócenie piramidy świadczeń”, stojąc na stanowisku, że pacjent, potrzebujący pomocy medycznej, powinien ją otrzymać w takim segmencie systemu, który jest wystarczający do rozwiązania jego problemu zdrowotnego. To oznacza ograniczenie albo wręcz likwidację hospitalizacji diagnostycznych czy nawet takich, które towarzyszą drobnym zabiegom, które mogą i powinny być wykonywane w trybie przyjęć jednodniowych lub wręcz w opiece ambulatoryjnej.

Jest to tym bardziej istotne, że – jak zwracał uwagę podczas dyskusji poświęconej wyzwaniom systemowym Dariusz Dziełak z Narodowego Funduszu Zdrowia – część problemów jest niejako wpisana w ramy prawne – przykładem jest algorytm podziału środków między oddziały NFZ, który wymyślono i wpisano do ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych dwie dekady temu i od dwudziestu lat obowiązuje, mimo że zmieniły się – znacząco – okoliczności. Te zmiany to z jednej strony wzrost wynagrodzeń, z drugiej – zdjęcie limitów z części świadczeń, z trzeciej – nierównomierne rozmieszczenie kadr medycznych i ośrodków specjalistycznych. Pieniądze na etapie tworzenia planu dzielone są zgodnie z algorytmem, który nie przystaje do tego, kto, w jakiej liczbie i jakie świadczenia wykonuje. W efekcie regiony, takie jak Śląsk, Mazowsze, ale też np. Małopolska mają obecnie problemy z rozliczeniem świadczeń nielimitowanych i nadwykonań, a są województwa, w których żadnych problemów z tym nie było.

19.06.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.