Dzieci i młodzież oraz seniorzy będą mogli uzyskać recepty na bezpłatne, przysługujące im leki również podczas wizyty u prywatnym gabinecie czy poradni – zapowiadany przez Ministerstwo Zdrowia projekt zmian w przepisach trafił w poniedziałek do konsultacji publicznych, które potrwają trzy tygodnie.
Fot. Adobe Stock
Uprawnienie do wystawiania recept na leki z list „S” i „DZ” zyskają też pielęgniarki (posiadające prawo do wystawiania recept) pracujące w takich podmiotach. Ale zmiana dotyczy nie tylko sektora prywatnego, choć to właśnie ten aspekt był najczęściej podnoszony w mediach.
– Zgodnie z art. 43a ust. 1 i 1a ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 146 i 858) uprawniony do wystawiania recept na ww. leki, środki lub wyroby jest m.in. lekarz, przy czym nie każdy, a tylko ten, który zawarł z Narodowym Funduszem Zdrowia umowę na udzielanie świadczeń zdrowotnych w jednym z trzech zakresów: podstawowej opiece zdrowotnej, ambulatoryjnej opiece specjalistycznej lub leczeniu szpitalnym. Uprawniony do wystawiania ww. recept jest również tzw. lekarz emeryt wystawiający receptę dla siebie albo swoich najbliższych oraz określone pielęgniarki – przypomina MZ w ocenie skutków regulacji. – W związku z takim brzmieniem przepisów nie mogą ww. recept wystawiać lekarze udzielający świadczeń zdrowotnych na podstawie jakichkolwiek innych umów, niż dotyczące ww. zakresów świadczeń zdrowotnych (w tym np. z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień, leczenia stomatologicznego, opieki paliatywnej i hospicyjnej, itd.), jak również lekarze, którzy nie zawarli żadnych umów z NFZ, czyli lekarze działający jako podmioty wykonujące działalność leczniczą w postaci prywatnych praktyk – przypomina resort. Szczególnie dotkliwie odczuwali podział pacjenci hospicjów i innych placówek opieki długoterminowej.
Gdy w ubiegłym roku, jeszcze w poprzedniej kadencji, zapadały decyzje rozszerzające prawo do korzystania z bezpłatnych leków na dzieci i młodzież oraz „młodszych seniorów”, Ministerstwo Zdrowia (konkretnie Katarzyna Sójka) tłumaczyło publicznie, że ograniczenie prawa do wystawiania recept do (część) publicznego sektora jest spowodowane chęcią… jego wzmacniania. Argument nie wytrzymywał jednak logiki – pacjenci często zmuszeni długim oczekiwaniem na poradę specjalisty w publicznym systemie korzystali, jak wcześniej, z usług sektora prywatnego, a następnie zgłaszali się (sami, lub w przypadku pacjentów nieletnich ich opiekunowie) do swojego lekarza POZ z prośbą o „przepisanie” recept tak, by można je było zrealizować bezpłatnie. Skarżyli się na to i pacjenci, i lekarze POZ, ale również wielu specjalistów.
Ministerstwo Zdrowia szacuje, że wejście w życie ustawy w proponowanym kształcie zwiększy wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia na refundację leków o ponad 270 mln zł.
Projekt doprecyzowuje także przepisy ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej tak, aby podstawa prawna udzielania przez ministra zdrowia dotacji celowych nadzorowanym instytutom badawczym nie budziła wątpliwości. To pokłosie kontroli NIK i zastrzeżeń do katalogu podmiotów uprawnionych do takich dotacji – nowelizacja rozszerza go o instytuty badawcze, jak np. Centrum Zdrowia Dziecka.