Ministerstwo Zdrowia chce zmniejszyć koszty funkcjonowania szpitali przez deregulację i rozluźnienie części standardów obowiązujących szpitale – wynika z zapowiedzi minister zdrowia Izabeli Leszczyny. Ma się to wpisywać w odwracanie piramidy świadczeń, czyli proces, do którego szpitale będą przystępować dobrowolnie, choć w obliczu braku perspektyw na znaczące zwiększenie przychodów, ta dobrowolność może się okazać czysto teoretyczna.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. MZ
W środę podczas spotkania z dziennikarzami jednym z poruszonych tematów były zmiany w Krajowym Planie Odbudowy, właśnie zaakceptowane przez Komisję Europejską. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, odpowiedzialna w resorcie za te trudne negocjacje, tłumaczyła złożoność procesu poprawiania KPO (główną przeszkodą był fakt, że uruchomienie praktycznie wszystkich środków, czyli ok. 18 mld zł, zależało od uchwalenia ustawy o modernizacji szpitalnictwa, a „wisienką na torcie” fakt, że poprzedni rząd złożył w KE projekt tej ustawy, choć de facto żadna z kilku wersji tego projektu nie wyszła poza etap konsultacji publicznych) i podkreślała, że jedną z osi zmian będą przekształcenia nierentownych łóżek szpitalnych w łóżka opieki długoterminowej – tu udało się przekonać KE do przeniesienia pieniędzy przeznaczonych na ten cel z części pożyczkowej do grantowej.
Jednak kilka tygodni temu podczas dużej konferencji poświęconej KPO, którą współorganizowała Uczelnia Łazarskiego, dyrektorzy szpitali podkreślali, że pieniądze na przekształcenia, nawet w formie bezzwrotnej, to o wiele za mało, by menedżerowie i organy założycielskie szpitali podjęli decyzję o przekształceniach. Powód to niska wycena oddziałów opieki długoterminowej, które – niezależnie od jakości zarządzania całymi szpitalami – generują poważne straty. Dyrektorzy tłumaczyli, że w szpitalach, w których funkcjonuje kilkanaście oddziałów, „zyskiem” jest możliwość odbarczenia innych oddziałów przez przeniesienie pacjentów przetrzymywanych wcześniej bez medycznego uzasadnienia, ale w mniejszych szpitalach i taka korzyść stanie pod znakiem zapytania albo będzie niemożliwa do uzyskania. Wniosek z dyskusji był prosty: musi zapaść decyzja o podniesieniu wycen.
Zapytaliśmy więc, czy zapadnie. – Podnieśliśmy o 13 proc. wyceny dla opieki paliatywnej i hospicyjnej – przypomniała minister zdrowia Izabela Leszczyna, dodając, że również świadczenia z zakresu opieki długoterminowej będą podlegać retaryfikacji – ale konkretów nie podała. Konkretem natomiast jest zapowiedź, że Ministerstwo Zdrowia chce rozwiązać jeden z głównych problemów, jakie zgłaszają szpitale, czyli przeregulowania i usztywnienia wymogów, jakie stawia Narodowy Fundusz Zdrowia. Spełnienie tych wymogów winduje koszty, co przekłada się od razu na rentowność szpitali i generuje większość ich problemów. Za tydzień, 11 lipca, ministerstwo chce przedstawić kierunkowe ustalenia zespołu ds. zmian systemowych, jaki minister zdrowia powołała wiosną. Obniżenie kosztów funkcjonowania szpitali będzie się realizować na przykład przez możliwość przekształcenia oddziałów – lub ich części – w oddziały jednodniowe bez utraty kontraktu czy groźby wypadnięcia z sieci szpitali. Z wstępnych i ogólnych, na razie, zapowiedzi wynika również, że deregulacja dotknie w istotny sposób obszaru kadrowego, w tym na przykład wymogów dotyczących zapewniania na poszczególnych oddziałach obsady lekarskiej w konkretnych specjalizacjach.
Minister przyznała, że liczy się z możliwością protestów, bo takie zmiany mogą naruszyć wiele interesów konkretnych osób czy środowisk, ale podkreśliła, że są one konieczne, bo system nie jest w stanie udźwignąć tak sztywnych wymogów, które – jak stwierdziła w kontekście choćby standardów opieki anestezjologicznej, mówiąc o regulacjach dotyczących znieczuleń przy porodach naturalnych, wykraczają poza standardy znane w wielu krajach europejskich. Leszczyna podkreśliła również, że ministerstwo nie chce narzucać ani szpitalom, ani samorządom żadnych obligatoryjnych rozwiązań, raczej oferować możliwości i zachęcać – przede wszystkim mechanizmami finansowymi – do korzystania z nich.
Można się też spodziewać propozycji zmian po stronie płatnika i wzmocnienia kompetencyjnego oddziałów NFZ, odejścia od skrajnej centralizacji, jaka zachodziła w ostatnich latach i skupienia wszystkich decyzji w rękach prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, bo – jak mówiła szefowa resortu zdrowia – to na poziomie województw jest najlepsza orientacja i zrozumienie potrzeb poszczególnych regionów i szpitali.