Na wniosek posłów PiS komisje sejmowe zajmowały się w środę problemem limitów miejsc na kierunkach lekarskich. Opozycja domagała się, między innymi, informacji o powodach wstrzymywania rozporządzenia w sprawie limitów miejsc, ale posłowie usłyszeli, że minister zdrowia właśnie rozporządzenie podpisała i jest ono analizowane przez resort nauki.
Posiedzenie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisja Zdrowia, 10 lipca 2024 r. Fot. Sejm
W podpisanym przez minister zdrowia Izabelę Leszczynę rozporządzeniu znalazły się również – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – Akademia Tarnowska oraz Politechnik Bydgoska, nie ma natomiast żadnej z uczelni, których kontrole niedawno zakończyła Polska Komisja Akredytacyjna. Ministerstwa zdrowia i nauki podkreślają, że jeśli PKA wystawi oceny pozytywne, rozporządzenie będzie mogło zostać znowelizowane.
Długą listę pytań i zastrzeżeń, jaką na początku posiedzenia przedstawił w imieniu wnioskodawców Łukasz Schreiber (PiS), można streścić tak: – Obecny rząd psuje osiągnięcie nasze, poprzedników. Bo oto my podjęliśmy słuszną decyzję o radykalnym zwiększeniu miejsc na kierunkach lekarskich, żeby zapobiec pogłębianiu się problemu z dostępnością lekarzy, których Polska ma najmniej w Europie w przeliczeniu na wielkość populacji. Z przyczyn politycznych podejmuje się teraz decyzje o kontrolowaniu uczelni, a może i zamykaniu kierunków, nie bacząc ani na dobro pacjentów, ani na dobro studentów czy społeczności lokalnych, które poniosły wielki wysiłek, żeby te kierunki utworzyć. Doszło do tego, że politykę zdrowotną państwa kreuje branżowy związek rezydentów.
Wśród zarzutów Łukasz Schreiber wymienił też zbyt późne rozpoczęcie kontroli kierunków lekarskich. – To państwo powinni się tłumaczyć z otwierania kierunków, które nie dają gwarancji jakości kształcenia. Wasze osiągnięcie w tym obszarze to Collegium Humanum – drwił Grzegorz Napieralski (KO), nawiązując do gigantycznej afery z dyplomami MBA tej uczelni, która była nazywana w ostatnich latach „kuźnią kadr PiS”, choć tak naprawdę korzystali z niej przedstawiciele różnych opcji politycznych.
Przedstawiciele rządu, udzielając odpowiedzi, odwoływali się do faktów. – Ocenę kierunków zleciliśmy w lutym tego roku. Był to termin najszybszy z możliwych po przeanalizowaniu sytuacji, jaką zastaliśmy w ministerstwie. Ze względu na dużą liczbę kierunków, którą PKA musiała ocenić, a jest to proces długotrwały, wyniki ocen będą znane pod koniec sierpnia. Tak, aby można było jeszcze rozpocząć rekrutację na tych kierunkach, co do których Komisja wyda pozytywną opinię – tłumaczyła wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Maria Mrówczyńska. Jeśli oceny PKA będą pozytywne, resort będzie rekomendował odpowiednią wysokość limitów, na podstawie informacji zebranych od uczelni na początku tego roku.
– Staramy się, by uczelnie uzyskały oceny przed rozpoczęciem kolejnego roku akademickiego. Każdą z ocen traktujemy indywidualnie – mówił z kolei dr hab. inż. Janusz Uriasz, przewodniczący PKA. – Stwierdzamy nie tylko to, czy uczelnie dysponują środkami technicznymi, czy są zasoby kadrowe, ale także czy jest strategia uczelni, jak uczelnia widzi swoją pozycję. To wszystko bierzemy pod uwagę. W niektórych przypadkach może zajść sytuacja, że taka ocena będzie satysfakcjonująca, a w niektórych nie. Oceniamy jakość kształcenia i to wszystko, a wyniki przekazujemy ministrowi i społeczeństwu do dalszych decyzji.
Odległy termin publikacji ocen oburzał posłów – i to, przynajmniej w niektórych przypadkach, ponad podziałami politycznymi. Za Politechniką Wrocławską, na przykład, ujmował się zarówno Janusz Cieszyński (PiS), jak i Alicja Chybicka (KO), oboje z Wrocławia (choć Janusz Cieszyński został posłem w okręgu olsztyńskim). – Trochę jestem zdumiona tym, że do dnia dzisiejszego nie ma odpowiedzi PKA w sprawie kontroli przeprowadzanej w tych dziewięciu uczelniach, a szczególnie chodzi mi o Politechnikę Wrocławską, którą doskonale znam i wiem, że jest wysoko we wszelkich rankingach naukowych, a która stworzyła wydział medyczny od podstaw i wyłożyła na to duże środki – mówiła posłanka Koalicji Obywatelskiej, podkreślając że „studenci pierwszego roku medycyny wrocławskiej szkoły są bardzo zadowoleni z poziomu nauczania na uczelni”. – Są świetnie kształceni, trochę inaczej aniżeli robi to bardzo dobry i wysoko w rankingach stojący Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, ale to ze sobą nie koliduje – przekonywała.
– Jest to naprawdę gruby skandal – mówił Janusz Cieszyński. – Wydział Medyczny PWr współpracuje ze szpitalem wojskowym, z największymi szpitalami wojewódzkimi na Dolnym Śląsku, włącznie z Dolnośląskim Centrum Onkologii. W Radzie Wydziału jest komendant szpitala wojskowego, wykłada na nim nowo powołany przez minister Leszczynę konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, generalnie ma fantastyczną kadrę i bazę – wskazywał na mocne strony Politechniki Wrocławskiej Cieszyński, sugerując „polityczny kontekst” decyzji PKA, bo pozytywną ocenę otrzymała wałbrzyska filia wrocławskiego UM.
– W Polsce jest ponad 350 uczelni. Każda z nich jest świetną jednostką, ale to nie znaczy, że każda może prowadzić dowolny kierunek kształcenia – przypomniał posłom dr hab. Uriasz. – Proszę nie oczekiwać, że przedstawimy dzisiaj informacje na temat decyzji, ponieważ pierwszą jednostką, która ją uzyska, będzie właśnie Politechnika Wrocławska, która następnie musi ustosunkować się do naszych ocen, i wówczas dopiero otrzymają ją minister i społeczeństwo – wskazywał.
– Według najnowszych danych z czerwca 2024 roku Polska ma, w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, wskaźnik 4,2, a więc powyżej średniej europejskiej. Wskaźnik liczby lekarzy mamy większy niż np. Francja. Problemem jest rozmieszczenie lekarzy i to, że brakuje chętnych w niektórych specjalizacjach – mówiła wiceminister zdrowia Urszula Demkow (która po ostatnim podziale kompetencji w Ministerstwie Zdrowia ponownie, po kilkumiesięcznej przerwie, zajmuje się obszarem kadr medycznych).
Demkow zasygnalizowała również, że w czwartek podczas posiedzenia Podkomisji ds. organizacji ochrony zdrowia będzie omawiana strategia rozwoju kadr medycznych, co posłowie PiS natychmiast próbowali wykorzystać do „zawieszenia” posiedzenia (na które licznie stawiła się strona społeczna) i odłożenia dyskusji „aż przedstawiciele rządu będą przygotowani”. Gdyby wniosek został przyjęty, na czwartkowym posiedzeniu mogłoby zabraknąć wielu reprezentantów strony społecznej, bo nie wszyscy mogą dzień po dniu stawiać się w Sejmie – w przeciwieństwie do posłów, którzy w czwartek zaczynają dwudniowe posiedzenie.
Wniosek jednak odrzucono, dzięki czemu posłowie – również wnioskodawcy – mogli usłyszeć m.in. wypowiedź prof. Marka Pałysa, przewodniczącego Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który podkreślał, że pierwszorzędnym tematem do rozmów i pilnych decyzji powinna być zmiana przepisów i przywrócenie takich regulacji w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, które wykluczą możliwość otwierania kierunków lekarskich bez pozytywnej oceny Polskiej Komisji Akredytacyjnej.
Głos zabrał również Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, który – odnosząc się do sugestii posłów PiS, że lekarze chcą blokować nowe kierunki lekarskie, stawiając własne interesy ponad interes publiczny – przypomniał, że on i inni lekarze zaangażowani w obronę jakości kształcenia poświęcają swój prywatny czas, który mogliby wykorzystać na przykład na pracę zarobkową, właśnie dlatego, że bronią interesu publicznego, z którym sprzeczne jest – między innymi – nauczanie anatomii niemal wyłącznie na wirtualnych stołach czy fantomach albo prowadzenie zajęć klinicznych w grupach piętnastoosobowych.