W ramach ustaleń koalicyjnych mamy decyzję, że obniżymy składkę zdrowotną, ale musimy się dogadać – powiedział we wtorek na antenie RMF FM Ryszard Petru, poseł TD Polska2050. W czwartek, jak dodał, ma się odbyć spotkanie z ministrem finansów w tej sprawie.

Ryszard Petru. Fot. Newseria
Wypowiedź polityka jednej z partii koalicyjnych natychmiast zaczęła się pojawiać jako zapowiedź przełomu w sprawie składki zdrowotnej, ba – niemal pewne potwierdzenie, że zostanie ona obniżona, i to nie tylko dla wybranej grupy (przedsiębiorców) w ograniczonym zakresie (zniesienie składki zdrowotnej od sprzedaży środków trwałych), co potwierdził już minister finansów, ale w sposób powszechny, dla wszystkich, którzy składki zdrowotne płacą.
Tak naprawdę z wypowiedzi Petru to nie wynika. – Nasza propozycja polega na tym, by i pracownicy, i przedsiębiorcy płacili bardzo niską składkę ryczałtową. W ramach ustaleń koalicyjnych mamy decyzję, że obniżymy, ale musimy się dogadać. W najbliższy czwartek mamy w tej sprawie spotkanie z ministrem finansów. Mam świadomość tego, że musimy szukać wariantu kompromisowego – stwierdził polityk.
Najbardziej przełomową informacją są „ustalenia koalicyjne”. Wiadomo, że w tej sprawie każda z partii koalicji ma swoje stanowisko, nie ma nawet jednomyślności między Polską 2050 a PSL, czyli koalicjantem w ramach Trzeciej Drogi. W komentarzach, jakie usłyszeliśmy od kilku polityków rządzącej koalicji, wybrzmiewało zresztą przypuszczenie, że może Petru miał na myśli „dogadanie” w ramach TD, nie całej koalicji 15 października. Ci sami rozmówcy zwracali uwagę, że Lewica w tej sprawie ma jednoznaczne stanowisko – i nie zgodzi się na obniżenie składki zdrowotnej… chyba, że na stole leżałby wariant jej całkowitej likwidacji i wprowadzenie budżetowego finansowania ochrony zdrowia, ale jest to po pierwsze wariant czysto teoretyczny, po drugie – jeśli w ogóle mógłby być omawiany, to w dłuższej perspektywie czasowej. W tym duchu w ostatnich tygodniach zabierał zresztą głos wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny.
O czym więc tak naprawdę mówił we wtorek Petru? Z naszych informacji wynika, że Ministerstwo Finansów w tej chwili nie widzi możliwości pójścia dalej niż wycofanie składki zdrowotnej od sprzedaży środków trwałych – to rozwiązanie w Polskim Ładzie było mocno krytykowane jeszcze przed jego wprowadzeniem. Pole manewru zawęża procedura nadmiernego deficytu, budżet państwa nie będzie mógł dokładać do budżetu NFZ kolejnych miliardów złotych, rekompensując ubytek ze składki zdrowotnej. Bez tej rekompensaty budżet płatnika – i tak poddany ogromnej presji kosztowej – nie byłby w stanie udźwignąć nawet dotychczasowych zadań (o tym, by mógł zmierzyć się z naturalnym wzrostem kosztów można byłoby zapomnieć).
Polska2050 – przyjmując, że Petru ma legitymację, by mówić w tej sprawie w imieniu całego ugrupowania – ewentualną decyzję o obniżeniu składki zdrowotnej chce uczynić katalizatorem decyzji dotyczących zmian zarówno w finansowaniu, jak i organizacji systemu ochrony zdrowia. Takie stanowisko zaprezentowano w opublikowanym kilkanaście dni temu w „Rzeczpospolitej” tekście, sygnowanym przez Petru oraz dwóch ekspertów ekonomicznych ugrupowania Szymona Hołowni: Ryszarda Wojtkowskiego i Andrzeja Sadkowskiego (wszyscy autorzy są ekonomistami). – Składka zdrowotna, która po Polskim Ładzie stała się parapodatkiem, i tak nie wystarcza na podstawowe potrzeby NFZ. Pojawiają się wiarygodne analizy, że już w kolejnym roku, mimo planowanego wzrostu poboru składki o kolejne 25 mld zł, w systemie pojawi się dziura szacowana na 50–60 mld zł. Takiej kwoty ma zabraknąć w systemie także w kolejnych latach. Gdyby te potrzeby miały być pokryte wyłącznie ze składki, musiałaby ona urosnąć w przyszłym roku o 50 proc. – napisali autorzy, stwierdzając dalej, że „ochrona zdrowia wymaga większych nakładów, ale przede wszystkim poprawy efektywności i nie może być finansowana wyłącznie ze składki zdrowotnej, także ze względu na silną zależność tego źródła dochodów od koniunktury”.
Przypominają – słusznie skądinąd – że zmiany demograficzne wkrótce doprowadzą do tego, że wpływy ze składki zdrowotnej co najmniej przestaną dynamicznie rosnąć (tak naprawdę mogą zacząć maleć), zaś koszty ochrony zdrowia będą rosnąć coraz szybciej. – Nie dajmy się nabrać narracji, że obniżka składki zdrowotnej oznacza zapaść w ochronie zdrowia. Jest wręcz odwrotnie – obniżka ta powinna uruchomić debatę o efektywności wydatków zdrowotnych, o potrzebie szukania oszczędności w szeroko rozumianych finansach publicznych i nowych źródeł finansowania ochrony zdrowia – apelują, zauważając jednocześnie „bierność Ministerstwa Zdrowia, które ogranicza się wyłącznie do apeli o zwiększenie finansowania, nie podejmując prac nad zwiększeniem efektywności systemu”.
Analityczne wątki prowadzą między innymi do konkluzji, że częścią debaty o zmianach w systemie prowadzących do dywersyfikacji źródeł finansowania powinny być też ubezpieczenia prywatne. Ryszard Petru we wtorek mówił o tym zresztą wprost: – Składka zdrowotna nie może być jedynym finansowaniem systemu ochrony zdrowia. Drugim musi być budżet państwa, a trzecim – środki prywatne.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna w ostatnich dniach nazwała propozycję obniżenia składki zdrowotnej, proponowaną przez Ryszarda Petru, „nieodpowiedzialną”.