Kierunki zmian w ustawie o Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO) przedstawił podczas trzeciego dnia Letniej Akademii Onkologicznej Konrad Korbiński, wicedyrektor Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia. Jak podkreślił, w tej chwili trwają jeszcze dyskusje i nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, ale ministerstwo jest zdeterminowane, by projekt zaczął być procedowany jeszcze we wrześniu (można się wtedy, jak wynikało ze słów Konrada Korbińskiego, spodziewać skierowania go do konsultacji publicznych).

Fot. Włodzimierz Wasyluk dla mp.pl
Czego się można spodziewać, a czego spodziewać się nie należy? Prof. Jacek Jassem pytał o plany MZ, o których publicznie mówiono, spłaszczenia KSO do dwóch poziomów SOLO. W tej chwili nie będzie to, jak się wydaje, możliwe. Powód? – Krajowa Sieć Onkologiczna została wpisana do kilku kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. To oznacza, że do każdej zasadniczej zmiany w KSO, czyli takiej, która np. oznacza zmianę jej struktury, potrzebna jest akceptacja Komisji Europejskiej – tłumaczył przedstawiciel resortu zdrowia. Tu kluczowy jest fakt, że z KPO popłyną już wkrótce pieniądze do szpitali zakwalifikowanych do trzech poziomów SOLO, więc nie może się okazać, że jeden poziom w międzyczasie by zniknął. Mowa tutaj o potężnym wsparciu – w konkursie dla szpitali zakwalifikowanych do sieci onkologicznej jest do wzięcia 5,5 mld zł. Jak mówił dyrektor Korbiński, dzięki tym środkom szpitale mają podnieść jakość diagnostyki i leczenia, co jest kluczowe dla pacjentów, ale też dla samych placówek. Za dwa lata bowiem odbędzie się kolejna kwalifikacja do sieci onkologicznej, do której wejdą wyłącznie ośrodki spełniające docelowe kryteria, wyższe niż były postawione w tej chwili. Słabością konkursu jest krótki czas rozliczenia środków – termin upływa już w czerwcu 2026 roku.
Wiadomo, co się w najbliższym czasie nie wydarzy w ustawie o KSO, a co znajdzie się ostatecznie w projekcie nowelizacji? Po pierwsze, cały blok przepisów dotyczących karty e-DILO, których w tej chwili w ustawie brakuje. Elektroniczna karta DILO ma pozwolić na monitorowanie ścieżek pacjentów, zbieranie danych dotyczących poszczególnych ośrodków, ale również – jak podkreślał Korbiński – zapewnić sprawną pracę lekarzom i szpitalom, bo duża część danych będzie się uzupełniać automatycznie. – Chcemy uniknąć nowych obciążeń administracyjnych – deklarował.
Rewolucyjna zmiana ma dotyczyć ciągłości i koordynacji opieki nad pacjentem. Jak mówił przedstawiciel ministerstwa, w tej chwili jest ona w KSO zapewniana tylko w ramach diagnostyki i leczenia w konkretnym ośrodku. Przed i po pacjent jest dla sieci onkologicznej niewidoczny, a chodzi o to, by już na etapie wczesnej diagnostyki w POZ, a także po zakończonym leczeniu, na etapie rehabilitacji, a także okresu monitorowania stanu zdrowia, nie znikał z radarów i mógł liczyć na przeprowadzenie przez cały proces choroby, od A do Z. Mają za to odpowiadać koordynatorzy, a całość procesu będzie monitorowana i oceniana dzięki karcie e-DILO.
Jednym z najbardziej krytykowanych aspektów KSO była jej pionizacja i podległość, podporządkowanie ośrodków pozostających na niższych poziomach ośrodkom wiodącym na poziomie regionu. MZ stoi na stanowisku, że takie rozwiązanie jest szkodliwe i chce postawić na współpracę, której ramy zostaną określone w przepisach ustawowych, natomiast ośrodki same, na szczeblu regionów, między sobą, ustalą zakres i formę współpracy.
To wiąże się też ze zdjęciem z ośrodków postawionych na wyższym poziomie SOLO obowiązku (uprawnienia) do monitorowania i oceny jakości pracy szpitali z niższych poziomów. Powody są dwa: po pierwsze, jak przyznał dyrektor Korbiński (i co podnoszono m.in. w dyskusjach nad pilotażem i nad projektem ustawy o KSO), monitorowanie i ocena jakości nie jest zadaniem dla szpitali, tylko dla wyspecjalizowanych w tym instytucji. Po drugie, nie można abstrahować od faktu, że w obecnym stanie prawnym oceniający, którzy sami prowadzą działalność leczniczą na tym samym polu, pozostają w ewidentnym konflikcie interesów.
Zarzewiem emocji, związanym z kwalifikowaniem do poziomów SOLO, są też współczynniki korygujące – domyślnie, wyższe dla ośrodków zakwalifikowanych do wyższego poziomu. Jak tłumaczył Konrad Korbiński, współczynniki korygujące, a co za tym idzie wyższe finansowanie usług, będą powiązane wyłącznie ze spełnieniem docelowych kryteriów kwalifikacyjnych. – Nie będą powiązane z poziomami SOLO, bo ich celem jest premiowanie jakości – zapewnił.