Resort zdrowia nie zamierza wykorzystać środków Funduszu Medycznego na sfinansowanie innych wydatków w ochronie zdrowia – to jeden z twardych wniosków, płynących z odpowiedzi, jaką sygnatariusze apelu do premiera Donalda Tuska otrzymali z resortu zdrowia.
Marek Kos. Fot. MZ
Ponad miesiąc temu blisko trzydzieści organizacji pacjentów oraz Porozumienie Rezydentów OZZL skierowało apel do premiera, związany z pogarszającą się kondycją finansową systemu ochrony zdrowia i rosnącymi wyzwaniami, związanymi z zapewnieniem dostępności świadczeń dla pacjentów. Autorzy apelu zwrócili się między innymi o podjęcie na szczeblu rządowym decyzji o zmianie ustawy przychodowej, tzw. 7 proc. PKB na zdrowie tak, by wyznaczyć nowy cel (8 proc. PKB) i horyzont czasowy – 2030 rok.
Zgodnie z obowiązującą ustawą 7 proc. PKB (wg metody n-2) mamy osiągnąć w 2027 roku, a analizy eksperckie wskazują, że realizacja ustawy – zwłaszcza przy założeniu, że będzie ona przebiegać z osiąganiem tylko minimalnych wyznaczonych na mapie drogowej założeń – nie gwarantuje stabilności finansowej systemowi, co przekłada się, a na pewno może się przełożyć, na poziom zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych populacji.
Wśród różnych postulatów, jakie sformułowano w apelu, jeden dotyczył również nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym, która umożliwiłaby coroczne przekazywanie niewykorzystanych środków do Narodowego Funduszu Zdrowia (na rachunku bankowym Funduszu Medycznego zgromadzono blisko 6,8 mld zł – stan na lipiec 2024 r.). To nie jest nowy pomysł, pojawiał się już na początku kadencji w wypowiedziach parlamentarzystów, zajmujących się ochroną zdrowia, wielokrotnie podpowiadali to rozwiązanie rządowi również ekonomiści, poszukując źródeł sfinansowania poszerzającej się luki w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia.
Odpowiedź nadeszła pod koniec ubiegłego tygodnia – ale nie z Kancelarii Premiera Rady Ministrów, tylko z Ministerstwa Zdrowia, gdzie pismo zostało przekazane.
Czego możemy się dowiedzieć z pisma, pod którym podpisał się wiceminister Marek Kos? – Obecnie w Ministerstwie Zdrowia prace mające na celu podniesienie nakładów na ochronę zdrowia w Polsce skupiają się nad wyliczeniem wysokości środków, które pozwolą na zabezpieczenie funkcjonowania jednostek ochrony zdrowia na odpowiednim poziomie. Nie zostało dotychczas określone, czy właściwy tutaj będzie poziom akurat 8 proc. PKB, który był wielokrotnie wskazywany jako „średnia europejska”, bowiem wysokość ta będzie uzależniona od dalszych analiz uwzględniających m.in. określenie pożądanej sieci łóżek szpitalnych, mapy potrzeb zdrowotnych, wycenę świadczeń opieki zdrowotnej, zakres koszyka świadczeń gwarantowanych, a także od przyjętego ostatecznie sposobu restrukturyzacji szpitalnictwa (w tym m.in. zobowiązań szpitali) – czytamy w piśmie.
W odpowiedzi na propozycję dotyczącą przesunięcia do NFZ niewykorzystanych środków z Funduszu Medycznego ministerstwo wskazało, że środki zgromadzone przez Fundusz będą sukcesywnie uruchamiane i jeszcze w 2024 roku łączna kwota jego kosztów ma przewyższać przychody (w lipcu 2024 roku niewykorzystane środki Funduszu Medycznego wyniosły niemal 7 mld zł). Resort zdrowia wyjaśnił, że przekazanie ich na inne cele mogłoby skutkować utratą płynności i niemożnością wypełnienia podjętych przez Fundusz Medyczny zobowiązań w kolejnych latach. Chodzi m.in. o podpisane umowy na wsparcie udzielane podmiotom leczniczym w ramach subfunduszy inwestycyjnych.
Istotnym z punktu widzenia organizacji pacjentów postulatem były ustawowe gwarancje przeznaczenia 50 proc. wzrostu nakładów na ochronę zdrowia na zwiększanie dostępności świadczeń i nowe technologie. Ten postulat też nie jest, zresztą, nowy: Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia w listopadzie 2021 roku, podczas negocjowania kształtu nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, jednoznacznie stanął na stanowisku, że na podwyżki, wynikające z ustawy, może być przekazywana połowa kwoty nominalnego wzrostu finansowania. Tak się jednak nie stało – od 2022 roku praktycznie cały wzrost nakładów konsumowany jest przez zwiększające się koszty funkcjonowania podmiotów leczniczych (w latach 2022-2023 wynikało to również z poziomu inflacji i błyskawicznego wzrostu kosztów, za którym nie nadążał nominalny wzrost nakładów).
Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkokologicznej, zrzeszającej organizacje pacjentów, których przedstawiciele podpisali się pod apelem do premiera, powiedziała nam, że nie czuje się usatysfakcjonowana odpowiedzią, która nadeszła z Ministerstwa Zdrowia. – Mam obawy, że ochronę zdrowia czeka kryzys finansowy. Rząd nie ma pomysłu na zasypanie dziury budżetowej, a największe koszty poniosą pacjenci – stwierdziła.