Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Czy firmy farmaceutyczne „opłacają” lekarzy za wystawianie recept na produkowane przez nich leki? Czemu służą transfery pieniędzy z koncernów i dlaczego byłoby złą wiadomością, gdyby ich nie było?


Fot. Adobe Stock

  • W tej kadencji parlamentu nie będzie większości dla legalnej aborcji, w pełnym tego słowa znaczeniu – mówił podczas rozpoczętego w minionym tygodniu Campusu Polska Przyszłości premier Donald Tusk, tłumacząc zebranym lipcową porażkę w sprawie projektu depenalizującego pomocnictwo w aborcji
  • Nabór wniosków dla poradni POZ we flagowym programie zakończył się gigantycznym skandalem i nawet jeśli wszystkie okoliczności zostaną wyjaśnione (zakładając oczywiście, że zostaną), będzie się można zastanawiać, jak mogło do niego dojść
  • W minionym tygodniu jeden z portali biznesowych, mocno promując swój materiał, wyliczył, że w ubiegłym roku transfery z koncernów przekroczyły pół miliarda złotych

Największy brak zaskoczenia. Premier o aborcji. W tej kadencji parlamentu nie będzie większości dla legalnej aborcji, w pełnym tego słowa znaczeniu – mówił podczas rozpoczętego w minionym tygodniu Campusu Polska Przyszłości premier Donald Tusk, tłumacząc zebranym lipcową porażkę w sprawie projektu depenalizującego pomocnictwo w aborcji.

– W tej chwili, szczególnie posłanki z Koalicji Obywatelskiej mówią: spróbujmy jeszcze raz poddać to pod głosowanie. Problem polega na tym – ja staram się być zawsze bardzo praktyczny, w tym sensie, że jak na coś się umawiamy, to chciałbym, żeby to udało się przeprowadzić do końca. Realia są takie, że (Roman – red.) Giertych nie zagłosował, minister (Waldemar – red.) Sługocki był w Stanach na wyjeździe, zabrakło dwóch głosów od nas, ale tak naprawdę tych głosów zabrakło bardzo dużo – przypomniał, nawiązując do nieobecności kilkunastu posłów PiS podczas głosowania. Tusk podkreślał, że w tej sprawie stanowisko PSL jest nieprzejednane – i przynajmniej na razie nic nie wskazuje, by miało się zmienić, choć nie wykluczył, że jeszcze jedna próba przekonania PSL do „łagodniejszej wersji depenalizacji” zostanie podjęta. Może to wskazywać, że KO spróbuje zrealizować scenariusz, o którym pisaliśmy po klęsce projektu Lewicy, czyli poprawić ponownie złożony projekt tak, by był możliwy do zaakceptowania przynajmniej przez część ludowców. Tylko przekonanie większości klubu PSL daje bowiem szanse na uchwalenie takiej ustawy, zaś ze słów Tuska można wnioskować, że nie podejmie on ryzyka ponownego fiaska.

Szef rządu obiecywał, że to, co można zrobić bez zmieniania przepisów, już jest robione – ministerstwa zdrowia i sprawiedliwości mają nowe wytyczne dla lekarzy i prokuratorów. Kobietom ma być łatwiej, i tym które decydują się na aborcję farmakologiczną na wczesnym etapie ciąży, i tym, które trafiają do szpitali i mają wskazania zdrowotne do przerwania ciąży. Tusk bardzo wyraźnie powiedział jednak, że ani liberalizacja w Sejmie, ani referendum w tej sprawie nie wchodzą w grę.

Jak na słowa premiera zareaguje Lewica? Reakcje w mediach społecznościowych, jak można się domyślać, były jednoznacznie negatywne, ale to nie one decydują o przyszłości koalicji. Wiadomo, że liderów partii rządzących czeka maraton spotkań – Tusk chce, by rocznica październikowych wyborów była okazją do zademonstrowania jedności koalicji i jej siły. Nie tylko na polu rozliczeń z PiS (tu akurat nie brakuje postępów, przynajmniej na wczesnym etapie), ale też – realizacji obietnic wyborczych. Trudno ukryć, że zmiany w przepisach aborcyjnych znajdowały się na tej liście i porażka w tym zakresie jest dla Koalicji Obywatelskiej policzkiem.

Największa porażka. FEnIKS. Miało być dobrze, wyszło – jak zwykle a nawet jeszcze gorzej. Nabór wniosków dla poradni POZ we flagowym programie zakończył się gigantycznym skandalem i nawet jeśli wszystkie okoliczności zostaną wyjaśnione (zakładając oczywiście, że zostaną), będzie się można zastanawiać, jak mogło do niego dojść.

W grze jest coś więcej niż pieniądze na wsparcie dla POZ (nota bene niezwykle istotne, jeśli na poważnie brać zapowiedzi o „odwracaniu piramidy świadczeń”, bo przecież w tej operacji chodzi o to, by podstawowa opieka zdrowotna była w stanie zabezpieczyć – realnie – potrzeby zdrowotne znacząco większej grupy pacjentów). To kwestia zaufania do państwa, po prostu. W obszarze ochrony zdrowia, zarówno od strony pacjentów, jak i tych, którzy udzielają świadczeń zdrowotnych to zaufanie stoi i tak pod potężnym znakiem zapytania i działania władz publicznych powinny mieć na względzie konieczność jego wzmacniania (odbudowy). FEnIKS się do tego na pewno nie przyczynia.

Największy znak zapytania. Pieniądze lekarzy. Firmy farmaceutyczne „opłacają” lekarzy. W minionym tygodniu jeden z portali biznesowych, mocno promując swój materiał („tylko u nas!”), wyliczył, że w ubiegłym roku transfery z koncernów przekroczyły pół miliarda złotych. Stop. Nie, nie wyliczył – po prostu podsumował dane, które firmy farmaceutyczne jak co roku od blisko dekady publikują latem, informując, ile środków przekazały szpitalom, wydawnictwom, organizacjom pozarządowym, towarzystwom naukowym i osobom fizycznym w ramach współpracy. Na określone ramowo cele.

Może warto przypomnieć, że raport przejrzystości, oparty na Kodeksie przejrzystości, przygotowanym z wykorzystaniem rozwiązań funkcjonujących w innych krajach, w których transparentność ceni się bardzo wysoko, miał zdjąć z kwestii przepływów finansowych między przemysłem farmaceutycznym a szeroko rozumianymi podmiotami systemu ochrony zdrowia odium budzącej podejrzenia tajemnicy. Trzeba powiedzieć, że przez lata się udawało. Media, po pierwszym szoku i drobiazgowych niekiedy analizach oswoiły się z raportami i raczej odnotowywały ich kolejne edycje niż szukały sensacji. Aż do teraz.

Sensacyjny tekst jest skierowany do szerokiego odbiorcy i już pojawiły się „przedruki”, atakujące konkretnych lekarzy za bycie na „liście płac” takiego czy innego koncernu. Nie sposób omawiać całości – choć niektóre fragmenty jak ten, jakby wyjęty żywcem z głośnego przed laty filmu Patryka Vegi („Botoks”) o siedzących pod gabinetem i wchodzących bez kolejki, ale za to koniecznie z teczką, przedstawicielach handlowych firm farmaceutycznych aż się proszą o komentarz.

Wystarczy skupić się na jednym zdaniu i poddać je drobiazgowemu rozbiorowi. Autor informuje bowiem czytelników, że zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o komentarz do „powyższych danych”. – Skoro koncerny z taką, a nie inną formą promocji swoich produktów próbują trafić do lekarzy, a nie pacjentów, to znaczy, że o zakupie nie decyduje zazwyczaj pacjent, ale właśnie lekarz – argumentuje.

Może warto zacząć od tego, że o zakupie leku decyduje jednak zawsze pacjent – bo to od jego decyzji zależy, czy pójdzie do apteki i zrealizuje receptę. Autor ma zapewne na myśli jednak nie sam fakt fizycznego zakupu leku (leków), tylko decyzję, jaki lek zostanie na recepcie przepisany. I tu rzeczywiście można stwierdzić, z całą mocą, że decyzję podejmuje lekarz. To on dokonuje rozpoznania problemu zdrowotnego pacjenta i posiada odpowiednią wiedzę medyczną, która pozwala mu dobrać terapię. Można oczywiście ten obraz skomplikować, ale nie ma potrzeby na tym poziomie dyskursu. Tak, to lekarz (a nie pacjent) decyduje, jaki lek przepisuje. Pacjent idzie do lekarza wtedy, gdy ma problem zdrowotny wykraczający poza jego własne kompetencje w zakresie medycyny (na gorączkę lub ból głowy paracetamol). Często – choć nie zawsze – ta wizyta kończy się przepisaniem leków dostępnych na receptę. Z tą receptą pacjent idzie do apteki, z której często (choć nie zawsze) wychodzi z innym, choć tym samym, lekiem – bo farmaceuta zaproponował tańszy zamiennik. To kto w końcu decyduje o tych zakupach leków?

Ale jest też inny wątek w tej całej sprawie. Co zrobić z faktem, że koncerny farmaceutyczne przekazują pieniądze również organizacjom pacjentów? Czy nie burzy to rysowanego grubą kreską obrazu? Oczywiście, środki przekazywane tym organizacjom są o wiele skromniejsze niż te, które otrzymują szpitale, wydawnictwa medyczne (również Medycyna Praktyczna), towarzystwa naukowe czy konkretni lekarze.

Tu dochodzimy do sedna. Mając w pamięci, że firmy farmaceutyczne to firmy (nie fundacje i inne organizacje działające non-profit), te pieniądze, o których mowa, tylko w pewnym stopniu można zakwalifikować do rubryki „promocja”. To przede wszystkim po prostu – nauka. Badania, publikacje, wykłady, kongresy i konferencje, szkolenia. Wszystko, co warunkuje postęp medycyny i co – niezwykle ważne zastrzeżenie – warunkuje coraz lepsze, skuteczniejsze i bardziej bezpieczne leczenie pacjentów. Przemysł farmaceutyczny i świat medycyny stanowią jedność. Nie ma medycyny bez przemysłu farmaceutycznego. Nie byłoby postępu w medycynie bez firm pracujących nad innowacyjnymi terapiami, które inwestują pieniądze również w to, by wiedza na temat ich produktów dotarła do milionów profesjonalistów na świecie i w to, by ci profesjonaliści mieli możliwość podzielenia się wiedzą (z innymi profesjonalistami, decydentami, ale też samymi firmami) i doświadczeniami, płynącymi ze stosowania terapii w praktyce.

Problem jest złożony i wielowątkowy, jak zawsze gdy w grę wchodzi wielki biznes (firmy farmaceutyczne), wartość wymagająca najwyższej ochrony (zdrowie i życie) oraz pieniądze publiczne (bo drogiego leczenia pacjenci nie opłacają z własnej kieszeni, w zdecydowanej większości przypadków). Sprowadzanie go do prostych tez, jakoby firmy „opłacały” lekarzy za wypisywanie recept na ich leki świadczy w najlepszym przypadku o deficycie wiedzy.

26.08.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.