Od 2022 roku ustawa o minimalnym wynagrodzeniu pracowników ochrony zdrowia po prostu krzywdzi szpitale powiatowe. Nie mamy za co leczyć. Jeśli miałaby działać również w 2025 roku, trzeba się zastanowić, co z tym zrobić – mówił po poniedziałkowym spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia prezes OZPSP Waldemar Malinowski.
Jakub Szulc, Waldemar Malinowski, Jerzy Szafranowicz. Fot. MZ
Przedstawiciele szpitali powiatowych gościli w resorcie przez trzy godziny, omawiając z minister Izabelą Leszczyną i jej współpracownikami najważniejsze problemy, jakie dotyczą tego poziomu sieci szpitalnej – od kwestii wycen i zapłaty za nadwykonania po planowane przez ministerstwo zmiany systemowe. Dyrektorzy szli na spotkanie z mieszanymi uczuciami, przede wszystkim ze względu na fakt, że ponad trzy tygodnie temu zostali zaskoczeni skierowaniem do konsultacji publicznych gotowego projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, wprowadzającego duży pakiet zmian w szpitalnictwie. Byli przekonani, że te propozycje będą z nimi najpierw omawiane w trybie roboczym.
Ministerstwo najwyraźniej postanowiło rozbroić niezadowolenie menedżerów – z którymi zamierza ściśle współpracować przy wprowadzaniu zmian – bo wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz zapewnił podczas briefingu po spotkaniu, że w najbliższym czasie osobiście, w towarzystwie wojewodów i dyrektorów oddziałów NFZ będzie się spotykać w każdym regionie z przedstawicielami samorządów i szpitali samorządowych, by wyjaśniać i doprecyzowywać kwestie związane z planowaną reformą oraz informować o możliwościach, jakie dla szpitali stwarzają środki z Krajowego Planu Odbudowy (ich uruchomienie warunkuje uchwalenie i wejście w życie ustawy).
– Udało nam się ustalić, co nas czeka w najbliższych miesiącach i jak powinna wyglądać ta idealna współpraca pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a dyrektorami. Ustaliliśmy harmonogram kolejnych spotkań. Dyskusja koncentrowała się na zmianach systemowych oraz planach MZ związanych z nowelizacją ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych – mówił Szafranowicz.
Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, również pozytywnie ocenił przebieg spotkania. Podkreślił, że podczas rozmowy dyrektorzy przekazali uwagi do projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach. – To bardzo ważna systemowa zmiana, której wprowadzenie pozwoli sięgnąć szpitalom po środki z KPO. Ustaliliśmy też harmonogram spotkań, aby dyrektorzy wiedzieli, o jakie środki mogą się starać i jakie warunki trzeba spełnić, aby je dostać – mówił, dodając, że przy publikacji projektu zaszwankowała komunikacja. – Minister Leszczyna zapewniła, że kanały informacyjne zostaną udrożnione. Będą się też odbywały spotkania na szczeblu wojewódzkim, aby nikt nie miał wątpliwości, w jakim kierunku zmierzamy – wskazał prezes organizacji zrzeszających szpitale. Jak mówił, część wątpliwości, które dyrektorzy mają wobec propozycji ministerstwa, rozwiały zapewnienia, że jest to dopiero pierwszy projekt zmian, będą – kolejne.
Jednym z wątków reform szpitalnictwa jest restrukturyzacja bazy porodówek, czyli zamknięcie części oddziałów ginekologiczno-położniczych. Kryterium minimum 400 porodów rocznie, które ma być przepustką do sieci szpitali, nie spełnia w tej chwili jedna trzecia oddziałów. Wiceminister Szafranowicz zapewnił, że nie ma mowy o zamykaniu oddziałów położniczych, nawet z dużo mniejszą liczbą porodów, które zabezpieczają takie powiaty, gdzie „w pobliżu” nie ma alternatywnego oddziału. – Nie jest możliwe, by pacjentki zostały same sobie. Nawet jeśli w danej porodówce będzie realizowanych np. 200 porodów rocznie, ale pacjentki nie będą miały opcji dojazdu gdzie indziej, taka porodówka będzie utrzymana w formule ryczałtowej lub podniesienia opłaty za poród. Mówimy więc o podjęciu przez starostę lub prezydenta decyzji, którą porodówkę utrzymać w miejscowościach, gdzie tych porodówek jest więcej – podkreślił Szafranowicz. Prezes Malinowski zaznaczył natomiast, że ministerstwo deklaruje „dobrowolność” przystępowania do restrukturyzacji, zarówno ma się to odnosić do oddziałów położniczych, jak i zabiegowych.
Dla szpitali powiatowych palącą kwestią są też finanse. Jak stwierdził Malinowski, cały czas borykają się one z zaległościami w zapłacie za nadwykonania, choć NFZ obiecuje, że ureguluje swoje zobowiązania „jak najszybciej”. Zapytaliśmy więc o wyliczenia dotyczące kosztów wynikających z ustawy o wynagrodzeniach minimalnych – na początku sierpnia OZPSP zaapelował do dyrektorów o podpisywanie aneksów, choć brakowało wówczas wyliczeń, czy zawarte w nich kwoty zrekompensują szpitalom wydatki poniesione na podwyżki. Co wiadomo po upływie miesiąca? Odpowiadając na nasze pytanie, Waldemar Malinowski podkreślał, że ustawa o wynagrodzeniach minimalnych jest szczególnie dla szpitali powiatowych niekorzystna.
– Od 2022 roku ustawa krzywdzi szpitale powiatowe, ponieważ w większości z nich pieniędzy po prostu bardzo brakuje. Żeby zapłacić wynagrodzenia, musimy sobie na to zapracować – mówił Malinowski, tłumacząc, że szpitale muszą realizować potężne nadwykonania, które – zwłaszcza przy zaniżonej wycenie świadczeń – zwiększają koszty. – Jako OZPSP stoimy na stanowisku, że w przyszłym roku trzeba liczyć jej koszty jako dodatkowe 16 mld zł. Jeśli wziąć pod uwagę projekt obywatelski nowelizacji tej ustawy, to mówimy o kolejnych 10 mld zł. Jeśli w przyszłym roku ta ustawa zafunkcjonuje, to wyczerpie swoje założenia i trzeba się zastanowić, co z tym zrobić dalej – ocenił. – Realizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu konsumuje cały przyrost wynikający z przypisu składki do NFZ. Może się też zdarzyć, że będzie konsumowała więcej – dodał Jakub Szulc, wiceprezes NFZ.
Szulc przyznał, że w niektórych oddziałach sytuacja finansowa płatnika jest napięta. Odpowiadając na nasze pytanie dotyczące województwa mazowieckiego, w którym szpitale otrzymały od NFZ aneksy jedynie do końca września, Szulc potwierdził tę informację oraz wyjaśnił, że na Mazowszu i Śląsku zbiegają się dwa, a tak naprawdę trzy czynniki, komplikujące finanse płatnika: duża koncentracja podmiotów leczniczych, a co za tym idzie również kadry, duża liczba świadczeń nielimitowanych (nagromadzenie podmiotów wysokospecjalistycznych) oraz działający nieprzerwanie od kilkunastu lat w tej samej formie algorytm podziału środków, który „karze” bogatsze województwa. Wiceprezes Funduszu podkreślił, że przygotowywana kolejna zmiana planu finansowego NFZ ma rozwiązać ten problem, co pozwoli wkrótce przedstawić szpitalom aneksy na pozostały do końca roku czas.