W poniedziałkowe popołudnie Ministerstwo Zdrowia zorganizowało krótki briefing dla mediów, poświęcony w całości tematom związanym z powodzią. Wzięli w nim udział m.in. prezes NFZ Filip Nowak i Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski.
Nadzwyczajne rozwiązania są potrzebne z dwóch powodów: po pierwsze, część osób, które zostały ewakuowane z terenów dotkniętych powodzią, być może będzie musiała dłuższy czas spędzić poza miejscem swojego zamieszkania – udając się na przykład do rodziny czy znajomych, mieszkających w innym rejonie województwa czy nawet kraju. Po drugie, część poradni lekarskich została zalana i nie będzie mogła przez pewien czas udzielać pacjentom świadczeń. – Pacjenci, którzy na co dzień korzystali z innego lekarza POZ, mogą skorzystać z pomocy dowolnego lekarza na terenie naszego kraju i uzyska on od nas finansowanie – tłumaczył Nowak.
Prezes Funduszu przekazał również, że całą dobę działa infolinia NFZ o numerze 800 190 590, dzięki której można uzyskać informacje na temat sytuacji danego świadczeniodawcy w rejonie objętym powodziami. – Każdy pacjent z terenów zagrożonych otrzyma tam informację, gdzie pomoc będzie możliwa – podkreślił.
GIS zwracał uwagę, że choć uwaga koncentruje się w tej chwili na zagrożeniach, jakie niosą wezbrane fale powodziowe, tak naprawdę powódź będzie stanowić zagrożenie również wtedy, gdy opadną wody. Oprócz bezpośredniego zagrożenia życia w zetknięciu z żywiołem, realne są również negatywne skutki epidemiologiczne. Już w tej chwili wszyscy muszą pamiętać, że woda niesiona przez powódź stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi i zwierząt – trzeba unikać jakiegokolwiek kontaktu z nią i absolutnie nie można jej spożywać (ani używać w gospodarstwie). Żadnym rozwiązaniem, jak podkreślał GIS, nie są środki do uzdatniania wody, która z dużym prawdopodobieństwem jest zatruta chemikaliami i innymi toksynami, ale też np. bakteriami – choćby z rozkładających się zwłok padłych zwierząt.
Ostrzeżenia dotyczą również wody ze studni. Właściciele gospodarstw z terenów powodziowych, w których znajdują się studnie, muszą najpierw dokonać ich opróżnienia i dezynfekcji, a potem poddać wodę badaniu przeprowadzonemu przez sanepid, który po zbadaniu próbek stwierdzi, czy woda nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. GIS podkreślał również, że gdy wody opadną, konieczna będzie utylizacja żywności, która miała kontakt z wodą powodziową – dotyczy to wszystkich produktów, również np. konserw i butelek. Chodzi o duże prawdopodobieństwo skażenia nawet hermetycznych opakowań i zagrożenie, że to skażenie zostanie przeniesione na żywność.
Dużo uwagi poświęcono również lekom. Ich również dotyczy zakaz przyjmowania, jeśli miały jakikolwiek kontakt z wodą powodziową. Zarówno wiceminister Marek Kos, jak i Główny Inspektor Farmaceutyczny podkreślali przy tym, by nie organizować zbiórek leków dla powodzian, bo takie zbiórki są pozbawione sensu. Choćby dlatego, że nieznane są warunki ich przechowywania przez darczyńców oraz warunki transportu. Rozwiązania przyjęte przez NFZ, a także możliwość uzyskania recept w drodze choćby teleporady gwarantują, że nikt nie zostanie bez leków.
Również Naczelna Izba Aptekarska przypomniała w poniedziałek, że farmaceuci mają prawo do wystawia recept farmaceutycznych (nie są one jednak refundowane), jeśli zachodzi potrzeba zapewnienia nagłego dostępu do leku, można z takiego rozwiązania skorzystać.