Co dalej z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu pracowników ochrony zdrowia? Czy ministerstwo będzie skłonne ją zamrozić lub zmienić? Jakie będą losy obywatelskiego projektu zmian w tej ustawie, który na poprzednim posiedzeniu Sejmu wrócił do podkomisji? Jak wygląda sytuacja finansów ochrony zdrowia? Co z ustawą reformującą szpitale?

Fot. Adobe Stock
- Poprawiona wersja projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych (wprowadzająca zmiany w szpitalnictwie) jest gotowa i zostanie przedstawiona w tym tygodniu
- Najbardziej palącym problemem, o którym chcieli rozmawiać partnerzy społeczni, są oczywiście pieniądze
- MZ nie ma w sprawie ustawy podwyżkowej nic nowego do powiedzenia i w zasadzie z równą uwagą strona rządowa słuchała postulatów dotyczących zamrożenia ustawy, jak zmian w niej idących w kierunku innej metody wyznaczania kwoty bazowej
- Na stole leży postulat trzech średnich krajowych dla specjalistów (OZZL), a pielęgniarki i położne zamierzają walczyć o przywrócenie ich kształtu projektu obywatelskiego
- Nie ma wątpliwości, że realizacja ustawy podwyżkowej w tym roku zrujnuje finansowo szpitale, a przynajmniej ich dużą część
Odpowiedzi między innymi na te pytania miały paść podczas poniedziałkowego posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, który został zwołany po kilkumiesięcznej przerwie. I po raz pierwszy miała w nim uczestniczyć minister zdrowia Izabela Leszczyna. Nie uczestniczyła, bo – jak powiedziano – zatrzymały ją obowiązki związane z powodzią. Ministerstwo reprezentował wiceminister Jerzy Szafranowicz, Narodowy Fundusz Zdrowia – wiceprezes Marek Augustyn.
Konkrety? Partnerzy społeczni, organizacje pracodawców i związki zawodowe usłyszeli, że poprawiona wersja projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych (wprowadzająca zmiany w szpitalnictwie) jest gotowa i zostanie przedstawiona w tym tygodniu podczas Zgromadzenia Ogólnego Związku Powiatów Polskich w Mikołajkach, choć zmiany dotyczą całego systemu, nie tylko szpitali powiatowych (nawet jeśli ich w największym stopniu).
Najbardziej palącym problemem, o którym chcieli rozmawiać partnerzy społeczni, są oczywiście pieniądze. Jednak nie usłyszeli żadnych wiążących informacji poza tym, co już jest wiadome – że sytuacja Narodowego Funduszu Zdrowia jest trudna. Ministerstwo nie przedstawiło też żadnych propozycji dotyczących perspektywy realizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.
We wrześniu minister Izabela Leszczyna powiedziała publicznie, że chciałaby razem z przedstawicielami pracodawców porozmawiać o tej ustawie podczas spotkania z premierem – ale było to przed powodzią, która absorbuje w tej chwili całą uwagę rządu. Wiadomo również, że szef rządu nie zareagował na deklarację Leszczyny z entuzjazmem – przeciwnie, co przełożyło się na wysyp informacji o rychłej zmianie na stanowisku ministra zdrowia.
W poniedziałek okazało się, że ministerstwo nie ma w sprawie ustawy podwyżkowej nic nowego do powiedzenia i w zasadzie (poza miękką deklaracją Jerzego Szafranowicza, że nie rozmawia się w resorcie o mrożeniu ustawy) z równą uwagą strona rządowa słuchała postulatów dotyczących zamrożenia ustawy, jak zmian w niej idących w kierunku innej metody wyznaczania kwoty bazowej (odejście od średniej krajowej z poprzedniego roku), postulatu, by podwyżki nie obejmowały umów cywilnoprawnych (przede wszystkim kontraktów), jak też zmian w odwrotnym, korzystnym dla pracowników, kierunku. Na stole leży postulat trzech średnich krajowych dla specjalistów (OZZL), pielęgniarki i położne zamierzają walczyć o przywrócenie ich kształtu projektu obywatelskiego (na przykład w zakresie obowiązku uznawania kwalifikacji posiadanych bez żadnych dodatkowych warunków).
W spotkaniu Zespołu Trójstronnego uczestniczyła Elżbieta Gelert, przewodnicząca sejmowej podkomisji, która pracuje nad projektem obywatelskim, ale jej obecność trudno traktować jako sygnał, że posłowie ruszą do pracy. Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu nie zaplanowano prac podkomisji. W tej chwili więcej w tej sprawie wydaje się zależeć od Ministerstwa Finansów, jednak trudno się spodziewać, by temat podwyżek w ochronie zdrowia został potraktowany priorytetowo – resort planuje pilną nowelizację tegorocznej ustawy budżetowej, ze względu na sytuację powodziową.
Nie ma wątpliwości, że realizacja ustawy podwyżkowej w tym roku zrujnuje finansowo szpitale, a przynajmniej ich dużą część. Świadczeniodawcy nie mogą liczyć, o czym pisaliśmy, na pełną zapłatę za nadwykonania i świadczenia nielimitowane. Ubiegły rok, pierwszy rok, gdy ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w nowym kształcie obowiązywała przez pełnych dwanaście miesięcy, świadczeniodawcy przeszli „suchą stopą” (w przeciwieństwie do 2022 roku) – ale dlatego, że NFZ płacił za wszystko praktycznie w 100 proc. Były pieniądze z funduszu zapasowego na nadwykonania, na świadczenia nielimitowane. Duże, specjalistyczne szpitale w ogóle nie narzekały na niedostatek środków na realizację ustawy, w nieco trudniejszej sytuacji były szpitale powiatowe, ale i one w 2023 roku przyznawały, że sytuacja jest lepsza niż rok wcześniej. W tym roku szpitale i poradnie muszą realizować ustawę podwyżkową, nie mogąc liczyć na taki „komfort”. NFZ płaci z ogromnym opóźnieniem i wszystko wskazuje, że płatności za drugie półrocze będą tylko częściowe.