W środę po południu nad problemem zbyt dużej dostępności i wszechobecności alkoholu pochyliły się sejmowe komisje zdrowia oraz dzieci i młodzieży. Posiedzenie trwało dwie godziny, głos zabrali przedstawiciele licznych ministerstw oraz instytucji publicznych zajmujących się walką z uzależnieniami, posłowie oraz strona społeczna.
Posiedzenie Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży oraz Komisji Zdrowia, 9 października 2024 r. Fot. Sejm
- Do zakazu sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach benzynowych w godzinach 22.00-6.00 ma dojść zakaz wprowadzania do obrotu alkoholu w postaci innej niż płynna
- Uregulowany ma zostać wygląd opakowania, w którym sprzedawany jest alkohol, tak by nie mogło sugerować, że produkt jest czymś innym
- Alkohol w opakowaniach o pojemności do 300 ml będzie mógł być sprzedawany w opakowaniach wykonanych wyłącznie ze szkła lub metalu
- Resort zdrowia rozmawia z Ministerstwem Finansów na temat wprowadzenia ceny minimalnej za gram alkoholu albo podwyżki akcyzy
- MZ proponuje też wpisanie do przepisów jednoznacznego zakazu sprzedaży detalicznej alkoholu przez internet
- Zaostrzone mają być kary za nielegalną reklamę i promocję alkoholu
- Propozycja zmian w ustawie o wychowaniu trzeźwości jest gotowa i została skierowana do zespołu ds. programowania prac rządu
Długa dyskusja była w zasadzie pozbawiona kontrowersji. Opozycja, choć nie bez złośliwości („problem na miarę rządu Donalda Tuska”, Czesław Hoc), generalnie chwaliła rząd za reakcję na alkotubki i domagała się decyzji idących dużo dalej. Bolesław Piecha, również z PiS, przypominał jednak wszystkim, którzy składają radykalne propozycje, że Polska musi się stosować do przepisów unijnych i jeśli nie chcemy być narażeni na pozwy, musimy działać w ramach tych regulacji.
Co jest możliwe? Będą zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Do zakazu sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach benzynowych w godzinach 22.00-6.00 ma dojść zakaz wprowadzania do obrotu alkoholu w postaci innej niż płynna. – Alkohol nie będzie mógł przyjmować postaci musu, żelu czy kryształków alkoholowych – wskazywał wprost wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, który wielokrotnie odwoływał się do „kreatywności” branży alkoholowej, jako czynnika, który utrudnia precyzyjne nakładanie ograniczeń. Uregulowany ma zostać wygląd opakowania, w którym sprzedawany jest alkohol, tak by zarówno wizualnie, jak i pod względem treści opakowanie zawierające alkohol nie mogło sugerować, że produkt jest czymś innym. Wiceminister zdrowia przyznał, że w przypadku tzw. alkotubek ustawa o wychowaniu w trzeźwości okazała się niewystarczająca – opakowania spełniały wymogi określone w ustawie.
Kolejna propozycja Ministerstwa Zdrowia zakłada, że alkohol w opakowaniach o pojemności do 300 ml będzie mógł być sprzedawany w opakowaniach wykonanych wyłącznie ze szkła lub metalu. Tu jest pierwszy spór w rządzie – resort rolnictwa chciałby, by taka regulacja dotyczyła opakowań do 200 ml. – To za mało – stwierdził Konieczny.
Przyznał, że resort zdrowia rozmawia z Ministerstwem Finansów na temat wprowadzenia ceny minimalnej za gram alkoholu albo podwyżki akcyzy. – Uważamy, że ekonomiczna dostępność alkoholu jest zbyt duża. Alkohol w Polsce jest zbyt tani – powiedział.
Resort zdrowia proponuje też wpisanie do przepisów jednoznacznego zakazu sprzedaży detalicznej alkoholu przez internet. Konieczny przywołał badania, z których wynika, że sprzedaż alkoholu przez internet sprzyja zachowaniom impulsywnym a ewentualna kontrola wieku jest zupełnie iluzoryczna.
Kolejna zmiana, o której resort wspominał w ostatnich dniach, dotyczy doprecyzowania zapisu dotyczącego sprawdzania wieku osoby kupującej alkohol w sklepie. Obowiązującemu zakazowi sprzedaży alkoholu niepełnoletnim towarzyszy w tej chwili zapis o prawie sprzedającego do kontroli wieku. MZ chce zmienić „prawo” w „obowiązek”, co, jak tłumaczył Konieczny, ma wzmocnić pozycję sprzedawców wobec właścicieli sklepów, którzy mają (według wiceszefa resortu) niekiedy namawiać swoich pracowników, by tak często nie kontrolowali potencjalnych klientów.
MZ proponuje także przepisy karne za złamanie zakazów. Zmienione miałyby zostać m.in. przepisy dotyczące promocji napojów alkoholowych. Resort zdrowia chce zaostrzyć kary za nielegalną reklamę i promocję alkoholu: z 10 tys. zł do 500 tys. zł i z 20 tys. zł do 750 tys. zł. Za złamanie zakazu miałoby też grozić ograniczenie wolności. Konieczny przyznał jednocześnie, że w sprawie reklamy alkoholu instytucje państwa reagują obecnie nieadekwatnie, w efekcie zakaz jest iluzoryczny.
Wiceszef resortu powiedział, że propozycja zmian w ustawie o wychowaniu trzeźwości jest gotowa i została skierowana do zespołu ds. programowania prac rządu.
W trakcie dyskusji posłowie proponowali m.in., by nocny zakaz sprzedaży alkoholu rozciągnąć na wszystkie sklepy, w całym kraju. Przywoływano dobre doświadczenia miast, które już takie rozwiązanie wprowadziły. Nocna prohibicja np. w Zakopanem, Nowym Sączu czy Krakowie nie tylko zmniejszyła sprzedaż alkoholu, ale przede wszystkim zwiększyła bezpieczeństwo. Bardzo pozytywnie o planach wprowadzenia takiego rozwiązania wypowiedzieli się w ankiecie mieszkańcy stolicy. Jednocześnie, jak podkreślano, nie pojawiłby się zarzut nierównego traktowania podmiotów gospodarczych, bo reguły byłyby jednakowe dla wszystkich.
Nie brakowało głosów dotyczących konieczności wprowadzenia ograniczeń w ekspozycji napojów alkoholowych, które w tej chwili w wielu sklepach – zwłaszcza mniejszych – po prostu dominują przestrzeń i klienci są wręcz atakowani wszechobecnością tego produktu. Podnoszono również problem małych opakowań, tzw. małpek, zwracając uwagę na ich rolę w szerzeniu się choroby alkoholowej. Posłowie przywoływali dane sprzedażowe, z których wynika, że w Polsce codziennie sprzedaje się kilka milionów takich opakowań, z czego milion – rano. – Kupują je ludzie, którzy muszą wypić dawkę alkoholu przed pracą – wskazywano.
Mocno wybrzmiały również głosy dotyczące „alkotubek”, które – jak przyznał przedstawiciel resortu rolnictwa – w zasadzie w sklepach nie miały szans zaistnieć, a przeprowadzone kontrole potwierdziły ich zniknięcie z półek niezwłocznie po tym, jak producent wycofał się z ich produkcji i zapowiedział wycofanie produktu ze sklepów. Posłowie podkreślali ogromną rolę społecznego protestu i mobilizacji opinii publicznej, która przełożyła się zarówno na decyzje rządzących, jak i wywarła nacisk na samą firmę. W tym kontekście jednak, jak podkreślali, pojawiają się pytania o procedury, które w przyszłości powinny skuteczniej zapobiegać takim incydentom.