Fundacja My Pacjenci przedstawiła raport z badania ankietowego „Opieka koordynowana w POZ”. Głównym powodem zadowolenia pacjentów jest znacząco lepsza dostępność diagnostyki. Pozytywnie oceniany jest też koordynator leczenia. Pacjenci potwierdzają, że mogą się z nim skontaktować i że pomaga im w procesie diagnostyki.
Fot. Marcin Kmieciński / PAP
- Niemal połowa populacji jest w zasięgu OK. Umowę z NFZ na przynajmniej jedną ścieżkę koordynacji ma podpisanych 38% podmiotów POZ
- Ponad 91% respondentów potwierdza obecność koordynatora
- Ponad 92% pacjentów jest zadowolonych z zaangażowania w decyzje dotyczące diagnostyki i leczenia na podstawie przygotowanego przez lekarza planu leczenia
- Zdecydowana większość pacjentów potwierdziła, że została z nimi przeprowadzona porada edukacyjna
- Wartość nadwykonań w OK wynosi ok. 30 mln zł, zaś niedowykonań – 170 mln zł
- Nieustającym problemem jest gotowość czy też brak gotowości do współpracy po stronie specjalistów
- Zbyt duży odsetek pacjentów poradę edukacyjną otrzymuje od lekarza
W ostatnich tygodniach o opiece koordynowanej mówi się (znów) bardzo dużo – głównie za sprawą wątpliwości, czy NFZ zapłaci za wszystkie wykonane w jej ramach świadczenia. Część podmiotów, które przystąpiły do opieki koordynowanej, przekroczyło bowiem wartość limitów określonych w umowach. Lekarze POZ – m.in. zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie – przestrzegali, że niepewność finansowa może zatrzymać pozytywny trend rozszerzania zakresu opieki koordynowanej.
Stan na dziś, po dwóch latach od wprowadzenia tego rozwiązania, jest – jak mówiono w piątek – więcej niż zadowalający. Niemal połowa populacji jest w zasięgu opieki koordynowanej (co oczywiście nie oznacza, że z niej korzysta, bo to świadczenie skierowane jest do pacjentów z wybranymi chorobami przewlekłymi w zakresie kardiologii, diabetologii, endokrynologii, chorób płuc oraz nerek). Umowę z NFZ na przynajmniej jedną ścieżkę koordynacji ma podpisanych 38 proc. podmiotów POZ.
W piątek Fundacja My Pacjenci przedstawiła raport z badania ankietowego „Opieka koordynowana w POZ” przeprowadzonego we współpracy z Polskim Towarzystwem Medycyny Rodzinnej, Porozumieniem Zielonogórskim, Stowarzyszeniem IFIC Polska oraz Związkiem Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości (SPOIWO).
Głównym powodem zadowolenia, jak się wydaje, jest znacząco lepsza dostępność diagnostyki: placówki POZ realizujące opiekę koordynowaną zapewniają dostęp do badań diagnostycznych w kilkakrotnie krótszym czasie niż w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. – Do badania zostało zakwalifikowanych 907 osób, które twierdząco odpowiedziały na pytanie, czy zostały objęte indywidualnym planem opieki medycznej – mówiła Magdalena Kołodziej, prezes zarządu Fundacji My Pacjenci. – Pytaliśmy, czy przy ustalaniu planu były uwzględnione potrzeby pacjentów, na co twierdząco odpowiedziało 90 proc. Zapytaliśmy też o czas oczekiwania na różne procedury medyczne, które wcześniej nie były dostępne na poziomie POZ. (...) Na holter EKG w POZ pacjenci czekali średnio 2,5 tygodnia, a poza opieką koordynowaną ponad 16 tygodni, więc różnice są znaczące. Na biopsję tarczycy w opiece koordynowanej czeka się 3 tygodnie, a poza nią 16 tygodni.
Pozytywnie oceniany jest koordynator leczenia. Pacjenci potwierdzają, że mogą się z nim skontaktować i że pomaga im w procesie diagnostyki (ponad 91 proc. respondentów potwierdza obecność koordynatora).
Ponad 92 proc. pacjentów jest zadowolonych z zaangażowania w decyzje dotyczące diagnostyki i leczenia na podstawie przygotowanego przez lekarza planu leczenia. Ponad 93 proc. z nich potwierdza, że diagnostyka i leczenie przebiegają zgodnie zostawionym planem. – Wyniki te sugerują, że komunikacja między lekarzami a pacjentami jest skuteczna i klarowna, a realizacja opieki zdrowotnej dobrze zorganizowana – czytamy w raporcie.
Blisko 96 proc. pacjentów potwierdza, że lista przyjmowanych leków została sprawdzona, a 98 proc. uważa, że sposób przyjmowania leków został im jasno wytłumaczony.
Zdecydowana większość pacjentów potwierdziła, że została z nimi przeprowadzona porada edukacyjna. 41,44 proc. z nich uzyskało taką poradę od lekarza, 36,29 proc. pacjentów twierdzi, że w ich edukację zdrowotną zaangażował się zarówno lekarz, jak i pielęgniarka, a w 17,84 proc. przypadków poradę edukacyjną otrzymali od pielęgniarki. 4,43 proc. pacjentów twierdzi, że żadnej porady edukacyjnej nie otrzymali. Większość pacjentów miało też przeprowadzoną przynajmniej jedną poradę dietetyczną.
– Badanie pokazało, że pacjenci doceniają to narzędzie, co widać w ocenie satysfakcji z opieki, ale pacjenci lepiej też współpracują, doceniają rolę koordynatora i czują się w większym stopniu „zaopiekowani”. Co bardzo ważne, dużo krócej czekają na badania diagnostyczne, które mają dostępne w opiece koordynowanej, a na które musieliby czekać znacznie dłużej w AOS – skomentowała prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, która od lat była zaangażowana w promocję tego rozwiązania.
Satysfakcji nie krył również Tomasz Zieliński z FPZ, który przyznał, że choć jakiś czas temu był sceptyczny wobec modelu opieki koordynowanej, przekonał się – wraz z innymi lekarzami – i zobaczył w opiece koordynowanej narzędzie czy też drogę do wzmacniania roli POZ w całym systemie ochrony zdrowia. – Podstawowej opieki zdrowotnej, ale też całego segmentu opieki ambulatoryjnej – wskazywał.
W ocenie Jakuba Adamskiego z Biura Rzecznika Praw Pacjenta, wprowadzenie opieki koordynowanej można uznać za najważniejszą zmianę, jaka dokonała się w systemie ochrony zdrowia w ostatnich latach. Zmianę, jak podkreślał, pozytywną, co potwierdzają również wyniki raportu. Czy ta dobra zmiana będzie kontynuowana? Maciej Karaszewski z Narodowego Funduszu Zdrowia zapewniał, że tak. Podkreślał, że choć rzeczywiście część świadczeniodawców POZ przekroczyła limit zawarty w umowach, wartość nadwykonań w opiece koordynowanej wynosi ok. 30 mln zł, zaś niedowykonań – 170 mln zł. To daje, jak mówił, gwarancję, że po zamknięciu roku i zbilansowaniu wszystkich sprawozdań, NFZ za nadwykonania zdecydowanie zapłaci.
Co, oprócz finansów, może blokować rozwój opieki koordynowanej? Nieustającym problemem, na który zwracali uwagę eksperci, jest gotowość czy też brak gotowości do współpracy po stronie specjalistów. Problem w niektórych specjalizacjach jest mniejszy (kardiologia), w niektórych – ogromny (endokrynologia), ale są też potężne różnice w regionach. Jak mówił Tomasz Zieliński, potrzebne jest zdecydowanie większe zaangażowanie się NFZ w pozyskiwanie specjalistów nie tyle dla podmiotów POZ, co ich pacjentów. Do rozważenia, w jego ocenie, jest też umożliwienie konsultacji (lekarz-lekarz) wyłącznie zdalnych, na przykład przez przeznaczony do tego portal.
Eksperci wskazywali też, że oprócz rewelacyjnych ocen, jakimi pacjenci obdarzyli opiekę koordynowaną, z raportu można wyciągnąć wnioski dotyczące obszarów wymagających poprawy. Zbyt duży odsetek pacjentów poradę edukacyjną otrzymuje od lekarza, co można uznać wręcz za przykład marnowania czasu lekarzy. Porad edukacyjnych powinny udzielać pielęgniarki lub inni pracownicy zespołów POZ. Również zbyt wielu pacjentów ze swoimi problemami zdrowotnymi zgłasza się wprost do lekarzy. Pierwszym ogniwem powinny być – znów – pielęgniarki. Zgodzono się, że raport pokazuje, ile pracy należy jeszcze włożyć w budowę zespołów POZ w taki sposób, by zbudować rolę pielęgniarek jako kluczowego, z punktu widzenia pacjenta, ogniwa tego zespołu.