Zespół ekspertów Federacji Przedsiębiorców Polskich przygotował pakiet rozwiązań, które – jeśli zostałyby wdrożone – zwiększyłyby przychody NFZ o ponad 24 mld zł, uszczelniłyby też stronę wydatkową, co zmniejszyłoby presję, pod jaką działa obecnie płatnik.
Konferencja prasowa „Plan ratunkowy dla ochrony zdrowia”, 16 października 2024 r. Fot. arch. wł.
- Rozwiązania zaproponowane przez FPP, wprowadzone nawet bardzo szybko, mogłyby przynieść efekty dopiero w 2026 r.
- Propozycje FPP nie wpisują się w dość powszechne podejście „pieniędzy może jest i trochę za mało, ale trzeba zacząć od uszczelniania systemu”
- FPP proponuje połączenie składki zdrowotnej z chorobową oraz wprowadzenie jednolitego zarządzania funduszami chorobowym z FUS oraz zdrowotnym z NFZ
- Wśród propozycji jest też zwiększenie składki zdrowotnej o 0,5 pkt. proc.
- W przypadku rolników składka zdrowotna miałaby wzrosnąć z 1 zł do 5 zł za hektar przeliczeniowy
- Eksperci nie zgadzają się z propozycją części dyrektorów szpitali, by zamrozić ustawę o wynagrodzeniach minimalnych
- W zamian FPP proponuje, by od przyszłego roku wprowadzić jedynie waloryzację wynagrodzeń – punktem odniesienia miałby być stan obecny, który – jak uważają eksperci – jest już zadowalający
- W osłabianie presji kosztowej wpisuje się też rozluźnianie norm zatrudnienia i uzależnienie ich od faktycznego obłożenia łóżek, a nie liczby łóżek zaraportowanych do systemu
O kryzysie finansowych w ochronie zdrowia mówił w środę w orędziu prezydent Andrzej Duda, który chwalił – również w tym aspekcie – rządy Zjednoczonej Prawicy, przeciwstawiając dokonania w ochronie zdrowia w latach 2015-2023 obecnej, gwałtownie się pogarszającej, sytuacji.
To oczywiście czysta polityka. Kryzys, w jakim znalazł się system, jest wynikiem decyzji podejmowanych w latach poprzednich, zwłaszcza w końcówce rządów PiS (2022-2023) i eksperci nie tylko nie mają co do tego wątpliwości, ale głośno o tym mówią i mówili w ostatnich dwóch latach, komentując na przykład nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, która zabrała z budżetu NFZ blisko 10 mld zł (a którą to ustawę prezydent Andrzej Duda, mimo apeli o weto, podpisał).
We wtorek zespół ekspertów FPP w związku z trwającym – i narastającym – kryzysem finansów systemu ochrony zdrowia (eksperci przestrzegali przed tym scenariuszem od dłuższego czasu, dzwonkiem alarmowym był raport na temat luki finansowej NFZ w latach 2025-2027, przedstawiony w czerwcu) przygotował pakiet rozwiązań, które – jeśli zostałyby wdrożone – zwiększyłyby przychody Funduszu o ponad 24 mld zł, uszczelniłyby też stronę wydatkową, co zmniejszyłoby presję, pod jaką działa obecnie płatnik. Dwa ważne zastrzeżenia: rozwiązania, wprowadzone nawet bardzo szybko, mogłyby przynieść efekty dopiero w 2026 roku. Rok 2025 w przewidywaniach FPP rysuje się jako znacznie gorszy, jeśli chodzi o wydolność finansową Funduszu, niż obecny (oczywiście ta prognoza opiera się na obecnych przewidywaniach makroekonomicznych, w tym planach dotyczących zaangażowania budżetu państwa w finansowanie ochrony zdrowia).
Propozycje FPP nie wpisują się w dość powszechne podejście „pieniędzy może jest i trochę za mało, ale trzeba zacząć od uszczelniania systemu”. – Najpierw musimy podnieść finansowanie, ale w kolejnych latach trzeba kontynuować działania proefektywnościowe – mówił główny ekonomista Federacji Łukasz Kowalski, zaś Marek Kowalski, przewodniczący FPP podkreślał, że propozycja wychodząca z Federacji została poprzedzona długimi analizami i dyskusjami, bo choć organizacje zrzeszające pracodawców zwykle koncentrują się na postulatach obniżania obciążeń, w tym składek, czas popatrzeć na problem holistycznie: zapaść w ochronie zdrowia pociąga za sobą coraz bardziej wyraźne pogarszanie się dostępności świadczeń, co może skutkować wypychaniem pracowników z rynku pracy na coraz dłuższe zasiłki chorobowe, a może i renty z tytułu niepełnosprawności.
Już w tym roku w systemie ochrony zdrowia brakuje według bardzo ostrożnych szacunków ok. 7-10 mld zł, zaś luka finansowa między przychodami NFZ a poziomem wydatków koniecznych do utrzymania obecnego poziomu zabezpieczenia świadczeń może przekroczyć 100 mld zł – w skrajnym przypadku sięgnąć nawet 160 mld zł. Dlatego propozycje „planu ratunkowego”. – System ochrony zdrowia jest integralnym elementem gospodarki, niezbędnym dla niezachwianego rozwoju kraju. Musimy zapewnić odpowiednią dostępność świadczeń, sprawną diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację. Potrzebujemy do tego zwiększenia nakładów przy zachowaniu odpowiedzialności za efektywność ich wydatkowania – argumentował Marek Kowalski.
Szczegóły planu?
Ulga w PIT: 10 proc. wydatków do odliczenia od podatku
FPP proponuje stworzenie kompleksowego systemu w ramach Centrum e-Zdrowia, w którym rejestrowane byłby wszystkie świadczenia zdrowotne, świadczone zarówno publicznie, jak i prywatnie. Łukasz Kozłowski tłumaczył, że takie rozwiązanie z jednej strony pozwoli na stworzenie realnych map potrzeb zdrowotnych (w tej chwili organizator nie ma pojęcia, jakie potrzeby zdrowotne obywatele zaspokajają poza publicznym systemem), z drugiej – uszczelni system prywatny od strony podatkowej, bo pacjenci zainteresowani ulgą będą pilnować, by świadczenia były raportowane. Kozłowski podkreślał, że wysokość odpisu CeZ mógłby przekazywać bezpośrednio na konto podatnika do e-Urzędu Skarbowego, bez konieczności bazowania na fakturach i paragonach.
Jedno ubezpieczenie zdrowotno-chorobowe plus wyższa składka
FPP proponuje połączenie składki zdrowotnej z chorobową oraz wprowadzenie jednolitego zarządzania funduszami chorobowym z FUS oraz zdrowotnym z NFZ (to rozwiązanie sprawdza się w Niemczech). Docelowo lepsza dostępność świadczeń zdrowotnych ma się przełożyć na mniejszą liczbę dni absencji chorobowej.
FPP proponuje też zwiększenie składki zdrowotnej o 0,5 pkt. proc. W przypadku ubezpieczonych zarabiających płacę minimalną podwyżka składki wyniosłaby 20 zł miesięcznie, zaś w przypadku osiągających przeciętne wynagrodzenie – 37 zł miesięcznie. Eksperci przypominają, że gdy projektowano system ubezpieczenia zdrowotnego, składka miała wynosić 10 proc. Po zintegrowaniu ubezpieczenia chorobowego ze zdrowotnym dałoby to składkę na poziomie 11,95 proc.
Szczególne rozwiązania Federacja ma dla przedsiębiorców i rolników.
Pakiet dla przedsiębiorców miałby im przynieść korzyść na poziomie 5,3 mld zł (w odniesieniu do stanu obecnego, czyli warunków po Polskim Ładzie).
Korzyści to:
- utrzymanie połączonej składki na poziomie 9 proc. dla osób prowadzących JDG, co dla osób obecnie opłacających dobrowolną składkę na ubezpieczenie chorobowe oznaczałoby korzyść w wysokości 2,45 proc. podstawy wymiaru, przedsiębiorcy zyskaliby ubezpieczenie chorobowe w ramach dotychczasowej 9-proc. składki zdrowotnej (dla przedsiębiorców uczestniczących obecnie w ubezpieczeniu chorobowym oznacza to realną obniżkę obciążeń, a dla pozostałych – większy zakres ubezpieczenia za tę samą składkę)
- zasiłek chorobowy przedsiębiorcy rosnący wraz z dochodem; przedsiębiorcy zyskiwaliby automatycznie prawo do wyższych świadczeń z ubezpieczenia chorobowego
- zamrożenie stawek składki zdrowotnej dla JDG, proponowana podwyżka składki zdrowotnej o 0,5 pkt proc. nie dotyczy osób prowadzących działalność gospodarczą (rozwiązanie to zakłada jednak rezygnację z planu obniżek składki zdrowotnej dla JDG)
- finansowanie wszystkich absencji chorobowych od 15. dnia przez system ubezpieczenia zdrowotno-chorobowego (państwo).
Jeśli chodzi o rolników, FPP proponuje zwiększenie składki zdrowotnej z 1 zł do 5 zł za hektar przeliczeniowy, co miałoby oznaczać, że średnia płacona przez rolników składka wzrośnie z 9 do 38 zł – dla porównania, przedsiębiorcy średnio płacą w tej chwili ponad 900 zł. Rolnicy prowadzący gospodarstwa do 6 ha pozostaliby całkowicie zwolnieni z płacenia na NFZ.
– Przyjęcie naszych propozycji może znacząco zwiększyć nakłady publiczne na ochronę zdrowia oraz zapewnić możliwie niezakłócone funkcjonowanie systemu w nadchodzących latach. Luka finansowa w systemie bez podjęcia zdecydowanych działań będzie się z każdym rokiem powiększać – przestrzegał Łukasz Kozłowski.
Druga część pakietu to rozwiązania, które mają wyhamować presję kosztową na płatnika.
Zmiany miałyby dotyczyć m.in. ustawy o wynagrodzeniach. FPP postuluje m.in. wprowadzenie obowiązku retaryfikacji świadczeń tak, by nowe wyceny obowiązywały od 1 stycznia każdego roku.
Eksperci nie zgadzają się z propozycją części dyrektorów szpitali, by zamrozić ustawę o wynagrodzeniach minimalnych. Wojciech Wiśniewski, z ramienia FPP zasiadający w Zespole Trójstronnym ds. Ochrony Zdrowia, podkreślił, że to tylko odłożyłoby problem, bo gdy ustawa ulegałaby „odmrożeniu”, koszty byłyby dla systemu znaczące. W zamian FPP proponuje, by od przyszłego roku wprowadzić jedynie waloryzację wynagrodzeń – punktem odniesienia miałby być stan obecny, który – jak uważają eksperci (nie tylko z FPP) jest już zadowalający. – Pierwszy cel ustawy, czyli podniesienie wynagrodzeń, został osiągnięty. Teraz potrzebujemy mechanizmu, który ochroni wynagrodzenia przed spadkiem – wskazał. Wiśniewski podkreślał, że obecny kształt ustawy, a także sposób jej realizacji (czyli uwzględnianie również kosztów kontraktowych), znacząco przekracza możliwości finansowe systemu ochrony zdrowia.
W kwestii kontraktów – jak podkreślał ekspert FPP, w tej chwili na umowach cywilnoprawnych pracuje w publicznym systemie ok. 70 proc. lekarzy – propozycja obejmuje ich uwzględnianie w taryfikacji tylko do uzgodnionej wielokrotności średniego wynagrodzenia w gospodarce. Ewentualne różnice szpitale musiałyby pokrywać ze środków własnych.
W osłabianie presji kosztowej wpisuje się też rozluźnianie norm zatrudnienia i uzależnienie ich od faktycznego obłożenia łóżek, a nie liczby łóżek zaraportowanych do systemu. – Należy zweryfikować wymogi dotyczące minimalnych zasobów kadrowych dla świadczeniodawców w ramach koszyka świadczeń gwarantowanych, m.in. poprzez rozszerzenie kompetencji różnych grup personelu medycznego – uważają eksperci.
FPP swoje propozycje, które mają przynieść do systemu 24 mld zł (choć dopiero w 2026 roku), przedstawiła już stronie rządowej. W ocenie Federacji realizacja tego planu pozwoli zmniejszyć skutki kryzysu, jaki system będzie odczuwał w najbliższych latach oraz zrealizować cele ustawy 7 proc. PKB na zdrowie bez zwiększania obciążeń podatkowych.
Jak podkreślał Wojciech Wiśniewski z FPP, plan ratunkowy nie przyniesie od razu efektu, jednak bez niego w publicznym systemie świadczeń zdrowotnych będzie udzielanych coraz mniej, zaś pacjenci będą musieli się borykać z coraz dłuższym czasem oczekiwania.