Co drugi lekarz i pielęgniarka mają syndromy wypalenia zawodowego. W grupie lekarzy szczególnie narażone na ten problem są osoby młode, co spotyka się z ostrymi reakcjami, a na pewno niezrozumieniem ze strony starszych kolegów. Jak zapobiegać wypaleniu kadr medycznych i jakie konsekwencje ma lekceważenie tego problemu?
Fot. Adobe Stock
To jeden z tematów, podjętych na konferencji „Wizja Zdrowia”. Czynników ryzyka wypalenia zawodowego w zawodach medycznych jest wiele: silny i przewlekły stres, trauma, długi i nienormowany czas pracy, specyficzne relacje w miejscu pracy etc. Czynnikiem ryzyka jest też to, że lekarze rzadko przyznają się przed sobą (i innymi, w tym specjalistami) do problemu – z reguły nie szukają pomocy psychologicznej. Powód jest prosty: już od studiów (a wielu ekspertów uważa, że nawet wcześniej, bo żeby dostać się na kierunek lekarski prowadzony przez uznaną uczelnię, trzeba ciężko pracować już w liceum) młodzi ludzie są „trenowani” do roli bohaterów, którzy „dają radę”.
– Przyczyn jest wiele, ale wszyscy widzimy, że świat się zmienia, wszyscy żyją w pospiechu, jest coraz więcej oczekiwań od ludzi, którzy pracują w zawodach medycznych. Na pewno swoje dołożyła pandemia, która nas dosłownie wykończyła. Zaczynamy normalizować stan zmęczenia, staje się dla nas oczywisty. Reprezentuję środowisko onkologiczne, które jest stale obciążone pracą na granicy życia i śmierci pacjentów, co wymaga ogromnego wysiłku psychofizycznego – tłumaczyła psychoonkolog dr Mariola Kosowicz z NIO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. – Kadry medyczne w Polsce nie mają też pomocy psychologicznej, co jest w innych krajach normą. Nie mamy np. grup Balinta, które powinny działać we wszystkich szpitalach. Ale winny jest nie tylko system: nadmierna liczba pacjentów, biurokracja, o czym stale się mówi, a także predyspozycje osobowościowe – podkreślała dr Kosowicz, dodając, że nie wszyscy onkolodzy i nie wszyscy lekarze się wypalają.
Prof. Janusz Heitzman, specjalista w dziedzinie psychiatrii (IPiN w Warszawie) przedstawił podstawowe typy lekarzy najbardziej narażonych na wypalenie: pracoholik, superbohater, perfekcjonista, samotny jeździec. – Wypalenie jest dosłownie zabójcze – stwierdził. – Jeden na pięciu lekarzy przyznaje, że cierpi na depresję. Jeden na dziesięciu rozważa samobójstwo. Ale większość lekarzy, choć cierpi, nie szuka pomocy specjalisty.
– Wypalenie to kwestia kryzysu odporności psychicznej, fizycznej i emocjonalnej – gdy w tych trzech obszarach pojawia się deficyt – mówił ekspert. – Uczymy młodych ludzi, że mają być najlepsi – że nie mogą okazać słabości, że w każdej trudnej sytuacji muszą sobie poradzić, rozwiązać każdy problem. I stąd bierze się ten superbohater czy pielęgniarka superbohaterka. Na wypalenie nie wpływa tylko obciążenie pracą, lecz także stała konfrontacja ze śmiercią, codzienne obcowanie z trudnymi sytuacjami, z rodzinami pacjentów. Nie możemy sobie pozwolić na odejście od zaangażowania w pracę, bo za tym kryje się życie człowieka.
Jednocześnie wypalenie zawodowe lekarza (ale też innych profesjonalistów medycznych) stanowi poważne zagrożenie dla pacjentów. – Im większy zespół wypalenia u lekarza, tym gorsze samopoczucie pacjenta, tym większe narażenie go na trudniejszy i dłuższy powrót do zdrowia – wyjaśniał prof. Heitzman. – Wyczerpany specjalista nie jest w stanie proponować czegoś, co jest związane z edukacją zdrowotną i profilaktyką. Narasta tzw. zespół demoralizacji lekarskiej, który objawia się tym, że chory zaczyna denerwować lekarza. Jeżeli czujesz, że pacjenci cię męczą, to od razu idź na urlop – radził lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym.
Dr Klaudiusz Komor, specjalista w dziedzinie kardiologii, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, napisał pracę doktorską dotyczącą wpływu stresu na długość życia lekarzy. – Kiedy prowadziłem badania, nie było jeszcze medycyny ratunkowej jako specjalizacji popularnej, więc nie mamy tych danych, ale powszechnie wiadomo, że anestezjologia i medycyna ratunkowa wśród mężczyzn są specjalizacjami lekarskimi najbardziej obciążonymi stresem. Wśród kobiet: choroby wewnętrzne, anestezjologia, neurologia i psychiatria. Najkrócej ze wszystkich żyją kobiety anestezjolożki – wyjaśnił, podkreślając, że w tym przypadku wyższe wykształcenie, które w populacji jest jednym z kluczowych czynników wpływających korzystnie na wskaźnik długości życia, „nie działa”. – Nadmierne obciążenie przewlekłym stresem i liczbą godzin pracy powodują nie tylko wypalenie zawodowe, ale też skracają czas życia. Trzeba się zastanowić, jak to rozwiązać, bo trudno wymagać od lekarzy, żeby wybierali specjalizacje, w których nie tylko będą najciężej pracowali, ale też żyli krócej. A w tych specjalizacjach niestety mamy największy niedobór kadr – podkreślił dr Komor.
Psychiatra dr Mateusz Kowalczyk, również wiceprezes NRL, mówił, że sytuacja – choć trudna – zmienia się na korzyść. – Studenci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi mają zajęcia z psychologami dotyczące wypalenia zawodowego. Byli bardzo zdziwieni, kiedy zorientowali się, że na oddziale chirurgii, gdzie zaczynali zajęcia, nie ma psychologa. Zadawali pytania: „Co, jeśli nie uda mi się operacja, mam różne negatywne emocje w sobie, nie chcę ich zabierać do domu, bo wiem, że wówczas to się przełoży na moje samopoczucie w najbliższych dniach – chciałbym mieć możliwość przegadania i przerobienia tego tematu?” – relacjonował jedno ze swoich spotkań. – Byłem pozytywnie zbudowany tym, że są samoświadomi na tyle, żeby przeciwdziałać wypaleniu już na tym etapie. Część doświadczonych kolegów stoi na stanowisku, że nie ma czegoś takiego jak wypalenie zawodowe u młodych ludzi, oni mogą być najwyżej zmęczeni. Z doświadczenia wiem, że koledzy i koleżanki, którzy kończyli ze mną studia, już w momencie uzyskania dyplomu byli wypaleni. Część z nich zdążyła się nawet przebranżowić i nie są już lekarzami – podsumował.
– Może i mówi się studentom, że mają dbać o siebie, ale realia są takie, że nie da się zachorować na studiach medycznych i nie stracić roku – polemizowała z tezą o poprawie sytuacji wśród najmłodszych adeptów medycyny psychiatra Magdalena Flaga-Łuczkiewicz, która w ramach samorządu pracuje z lekarzami pod kątem zapobiegania wypaleniu zawodowemu. – Jeśli przepadną dwa tygodnie zajęć, to się nie zaliczy roku. Więc ci młodzi ludzie przychodzą na zajęcia o kulach, w maseczkach, z gorączką. Skoro nie mają prawa chorować, nie mogą zadbać o własne zdrowie, to znaczy, że nadal od studiów kształtuje się postawę harowania do upadłego. I ten przekaz jest słyszany od bardzo dawna. To, co czyni z nas dobrych lekarzy, to broń obosieczna, bo im bardziej jesteśmy skrupulatni, biorący odpowiedzialność, tym gorzej dla nas – zauważyła, zaznaczając, że kluczowe jest znalezienie równowagi. Ekspertka zaznaczyła przy tym, że wypalenie zawodowej to „choroba systemu, warunków pracy”. – Nie da się wypalić bez kontekstu pracy, nie istnieje coś takiego. Musimy się zastanawiać nad tym, jak zmienić system na taki, który będzie zapobiegał wypaleniu, a nie mu sprzyjał – powiedziała.
Perspektywę młodych lekarzy przedstawił Władysław Krajewski (PR OZZL). – Jesteśmy pokoleniem, które odrobiło lekcje swoich rodziców i starszych kolegów. I wiemy, że nie chcemy takiego życia. Próbujemy się wyrwać z tego błędnego koła, z tej kultury przepracowywania się, zostawania po godzinach, bycia superbohaterami kosztem własnego życia, zdrowia, bliskich. Patrząc na wyniki badań prowadzonych w różnych krajach, przyczyny wypalenia są bliźniaczo podobne: praca przekraczająca 60 godzin tygodniowo, kwestie administracyjne, praca biurowa, biurokracja – wyliczał.
– Wypalenie jest wynikiem zderzenia naszych marzeń z rzeczywistością – podkreśliła wiceminister zdrowia Urszula Demkow. – Kiedy wchodzimy do tego zawodu, wydaje nam się, że będziemy mieli piękną pracę, że będziemy pomagać ludziom. A potem przychodzi twarda rzeczywistość i to zderzenie bywa nieraz bardzo brutalne. Kiepskie warunki pracy, brak poczucia bezpieczeństwa. Męczy nas kontakt z wieloma ludzkimi twarzami. Jako ludzie jesteśmy skonstruowani tak, że na twarz bardzo reagujemy, widok wielu prowadzi do przebodźcowania. No i stary, zakorzeniony w medycynie mobbing, czyli idąca z góry do dołu kolejność dziobania... – stwierdziła wiceminister, która również zwracała uwagę, jak wypalenie zawodowe pogarsza sytuację pacjentów. – U wypalonych lekarzy pojawia się depersonalizacja, cyniczna postawa i uprzedmiotowienie pacjenta. My, jako lekarze, po prostu musimy myśleć o odpoczynku i wytchnieniu.