Powinniśmy przeprowadzić poważną debatę na temat tego, co musimy i chcemy finansować na pewno, a przy czym musimy mieć świadomość, że obowiązuje nas plan finansowy. W mojej ocenie ważniejsze jest leczenie onkologiczne, bo dzięki niemu mamy szansę uratować pacjenta czy przedłużyć mu życie, niż wszczepienie endoprotezy – stwierdziła minister zdrowia Izabela Leszczyna.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. twitter.com/MZ_GOV_PL
- Izabela Leszczyna zadeklarowała, że z tzw. listy stu konkretów niczego by nie usunęła, jednak część postulatów być może sformułowałaby inaczej
- Minister zdrowia podkreśliła, że zniesienie limitów w lecznictwie szpitalnym to zmiana, która „wymaga współpracy” wszystkich segmentów, począwszy od POZ, przez AOS
- Leszczyna zaznaczyła, że minister finansów ma jasność, że każdy ewentualny ubytek po stronie składki zdrowotnej będzie musiał być zrekompensowany dotacją budżetową
- Przyznała jednocześnie, że nie jest w stanie przekonać Rady Ministrów i premiera Donalda Tuska do podniesienia składki zdrowotnej
W Warszawie trwa XX Forum Rynku Zdrowia (21–22 października). Jubileuszową edycję imprezy otworzył panel kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Jedno z pierwszych pytań dotyczyło niespełnionych wciąż obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej, tzw. stu konkretów. Izabela Leszczyna zadeklarowała, że niczego by z listy nie usunęła, gdyby miała możliwość cofnięcia się w czasie, jednak – jak powiedziała – być może część postulatów sformułowałaby inaczej. Wskazała na konkret dotyczący nielimitowania świadczeń w lecznictwie szpitalnym. – Wszyscy wiemy, że to nie był cel, tylko środek do osiągnięcia celu, czyli do zwiększenia dostępu do leczenia i skrócenia kolejek. Po zniesieniu limitów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej kolejki się nie skróciły, a niektórzy nawet twierdzą, że w niektórych specjalizacjach wydłużyły się – zwróciła uwagę. Minister podkreśliła, że zniesienie limitów w lecznictwie szpitalnym to zmiana, która „wymaga współpracy” wszystkich segmentów, począwszy od POZ, przez AOS. – Pracujemy nad tym – dodała.
Podczas panelu otwarcia nie mogło zabraknąć tematu finansów ochrony zdrowia. Po pierwsze, w aspekcie składki zdrowotnej. Izabela Leszczyna podkreśliła, że jako minister zdrowia nie bierze udziału w spotkaniach, które dotyczą tematu obniżenia składki poza ramy, jakie zawiera projekt rządowy, czyli „odskładkowienia” sprzedaży środków trwałych. – Nie biorę udziału w negocjacjach, bo nie ma takiego negocjatora, który przekona mnie, że może być mniej pieniędzy w systemie ochrony zdrowia – mówiła Leszczyna, dodając, że decyzję w tej sprawie będzie podejmować rząd i liderzy ugrupowań koalicyjnych. Jak mówiła, czeka ze spokojem na te ustalenia, bo minister finansów ma jasność, że każdy ewentualny ubytek po stronie składki zdrowotnej będzie musiał być zrekompensowany dotacją budżetową. Leszczyna przyznała jednocześnie, że nie jest w stanie przekonać Rady Ministrów i premiera Donalda Tuska do podniesienia składki zdrowotnej.
– Przyszły rok będzie dla nas sprawdzianem. Musimy tak zarządzać zasobami, jakie mamy – finansowymi, kapitałem ludzkim – żeby na koniec roku nie było takich problemów z dostępnością leczenia, jakie wiem, że są teraz – podkreśliła, odnosząc się m.in. do kwestii programów lekowych. – Za wszystkie programy lekowe onkologiczne, bo najczęściej o takich jest mowa, zapłacimy. Jak również za stwardnienie rozsiane czy SMA – zapewniła.
Leszczyna mówiła też o swoich rozmowach z czeskim ministrem zdrowia. Podkreśliła, że w Czechach składka zdrowotna wynosi 13,5 proc., mimo to obywatele ponoszą niewielkie opłaty za korzystanie ze świadczeń zdrowotnych, a poziom finansowania oscyluje w tym kraju wokół 9 proc. (ze środków publicznych Czechy, według ostatniego raportu OECD, wydają ponad 8 proc. PKB, prywatne wydatki wynoszą ok. 1 proc. PKB. Dla porównania w Polsce w 2023 roku wydatki ogółem sięgnęły 7 proc. PKB, ale wydatki ponoszone przez pacjentów to aż 2,5 proc. PKB).
– Powinniśmy zaproponować sobie poważną debatę na temat tego, co musimy i chcemy finansować na pewno, a przy czym musimy mieć świadomość, że obowiązuje nas plan finansowy – stwierdziła Leszczyna. – W mojej ocenie ważniejsze jest leczenie onkologiczne, bo dzięki niemu mamy szansę uratować pacjenta czy przedłużyć mu życie o kilka, czasem kilkanaście lat, niż wszczepienie endoprotezy. Gdybyśmy mieli budżet bez ograniczeń, robimy wszystko. Trzeba podejmować decyzje: mamy tyle pieniędzy i więcej ich nie będzie.