Instytucja Rzecznika Praw Pacjenta obchodzi piętnastolecie istnienia. Jubileusz stał się okazją do przedstawienia strategii działań na kolejne lata. Bartłomiej Chmielowiec zapowiada, że chce skuteczniej chronić pacjentów przed działalnością pseudomedyków, różnej maści szarlatanów – również tych, którzy legitymują się dyplomami uczelni medycznych a niekiedy tytułami naukowymi.
Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Łukasz Chmielowiec. Fot. gov.pl
Ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta została uchwalona w listopadzie 2008 roku, ale weszła w życie w 2009 roku. Minęło piętnaście lat, a – jak mówiła m.in. przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia podczas gali zorganizowanej w ramach XX Forum Rynku Zdrowia – zmieniło się wszystko. Rzecznik Praw Pacjenta stał się przez te lata istotnym podmiotem systemu ochrony zdrowia, a pacjent i jego prawa – przynajmniej w sferze deklaracji – znajdują się w centrum systemu. Powstały fundusze kompensacyjne, dzięki którym pacjenci, którzy doznali uszczerbku w trakcie różnych procesów i interwencji medycznych, mają szansę na szybkie otrzymanie odszkodowania.
Podczas uroczystości nie zabrakło gratulacji i podziękowań dla Bartłomieja Chmielowca. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zwracał uwagę na sposób, w jaki rzecznik praw pacjenta pełni swoją funkcję: – Choć mogło się wydawać, że będziemy po dwóch stronach barykady, jest odwrotnie. Działamy wspólnie, bo lekarze też stoją po stronie pacjentów – przypominał Łukasz Jankowski. O wspólnym mianowniku działań mówił też prezes NFZ Filip Nowak, który przypomniał między innymi, że Biuro RPP i Fundusz mają wspólną infolinię, na którą pacjenci mogą zgłaszać się ze swoimi problemami, ale również uzyskać tam konkretne informacje.
Rolę RPP wzmacniały kolejne nowelizacje ustawy, ale nie ma żadnej wątpliwości, że potężnym wzmocnieniem – w myśl zasady, że stal hartuje się w ogniu – był czas pandemii. Gwałtownie wzrosła liczba osób szukających pomocy (lub choćby odpowiedzi dotyczących praw pacjenta), wzrosła też świadomość, że takie prawa istnieją – i że jest instytucja, która pacjentów broni. Można to mierzyć liczbą postępowań prowadzonych w sprawach indywidualnych, ale RPP miał też coraz więcej pracy w sprawach dotyczących zbiorowych naruszeń praw pacjenta – na przykład w obszarze stosowania terapii przeciw COVID-19 o nieudowodnionej skuteczności (zwłaszcza w późniejszym etapie pandemii).
Działania rozpoczęte wtedy Rzecznik Praw Pacjenta chce kontynuować w latach 2024-2027. Z przedstawionej właśnie „Strategii” wynika, że oprócz rozbudowy i wzmacniania funduszy kompensacyjnych (które, jak podkreślał Chmielowiec, działają coraz sprawniej), priorytetem ma być, mówiąc kolokwialnie, „walka z szarlatanami”. RPP ma już konkretne propozycje rozwiązań prawnych. – Analogicznie do uprawnień Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Rzecznik Praw Pacjenta powinien mieć możliwość nakładania kary pieniężnej za samo naruszenie zakazu stosowania praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów. Nie tylko w przypadku, gdy adresat decyzji nie zaniecha stosowania praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów lub nie podejmie działań zmierzających do usunięcia skutków powstałych w wyniku stosowania tych praktyk. Warte rozważenia są również zmiany w zakresie nakładania kary pieniężnej w przypadku nieprzekazania na żądanie dokumentów oraz informacji przez podmiot leczniczy w postępowaniu dotyczącym naruszenia zbiorowych praw pacjenta. Rozważana jest również propozycja zmiany przepisów, której celem będzie uregulowanie wprost sytuacji, w których strona postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów uporczywie, mimo nałożonych kar pieniężnych nie realizuje nałożonych na niego obowiązków. Nałożenie na stronę kary pieniężnej, a nawet jej zapłata, nie może stanowić przyzwolenia do dalszego bezprawnego działania, w szczególności w przypadku praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo pacjentów – głosi strategia. – Celowe jest uregulowanie wprost, że w opisanych wyżej przypadkach Rzecznik mógłby nakładać kolejne kary pieniężne do czasu realizacji przez stroną nałożonego na nią obowiązku.
RPP chce w ten sposób walczyć z różnej maści podmiotami leczniczymi, w których poszukujący pomocy medycznej otrzymują – komercyjnie – świadczenia nie mające nic wspólnego z medycyną opartą na dowodach. Po prostu – pseudoterapie. W tym obszarze RPP chce też zacieśnienia współpracy z samorządami zawodów medycznych, przede wszystkim z samorządem lekarzy i lekarzy dentystów.
Równocześnie RPP podkreśla, że głównym obszarem zainteresowania pozostaje system ochrony zdrowia i to, w jaki sposób w nim są realizowane prawa pacjenta – w tym prawo dostępu do świadczeń. Rzecznik zapowiada też dalsze wzmocnienia działań w obszarze edukacji personelu medycznego i zarządzających podmiotami leczniczymi, które mają zbudować świadomość o konieczności respektowania praw pacjenta.
Niejako w nawiązaniu do faktu, że w poprzednich kadencjach to Bartłomiej Chmielowiec był jedną z osób, które zwracały uwagę na konieczność wprowadzenia do szkół wiedzy o zdrowiu jako osobnego przedmiotu, padł jednak też postulat, by Rzecznik Praw Pacjenta włączył się w działania podnoszące poziom wiedzy nie tylko po stronie personelu medycznego, ale też – pacjentów. Beata Małecka-Libera przypomniała, że nawet połowa pacjentów nie stosuje się do zaleceń terapeutycznych, co wpływa nie tylko na indywidualny przebieg leczenia, ale też stanowi potężne obciążenie dla systemów ochrony zdrowia, w tym – polskiego systemu. Stając po stronie pacjentów i ich praw, RPP powinien również zwracać uwagę, że pacjenci mają nie tylko prawa, ale też – obowiązki.
Rzecznik Praw Pacjenta wręczył również nagrody okolicznościowe osobom i instytucjom zasłużonym dla ochrony praw pacjenta. Otrzymała je była minister zdrowia Ewa Kopacz, która doprowadziła do uchwalenia ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, Ogólnopolska Federacja Onkologiczna, portal Rynek Zdrowia oraz Michał Janczura, dziennikarz, który najpierw w radiu TOK FM a w tej chwili na portalu Wirtualna Polska tropi, między innymi, „medyczne podziemie” – Janczura wziął pod lupę m.in. „terapie” stosowane w leczeniu boreliozy, co stało się impulsem do zajęcia się tym obszarem również przez samorząd lekarski.