Zaglądanie do kieszeni

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Samorząd lekarski zwrócił się do prezesa AOTMiT o informację, ilu lekarzy, według danych Agencji, zarabia miesięcznie więcej niż 50 tys. zł. To reakcja m.in. na wypowiedź minister zdrowia, która potwierdziła fakt wystawienia przez jednego z lekarzy faktury na blisko 300 tys. zł. – Żadnej nagonki na lekarzy i zarobki lekarzy nie będzie – tonuje nastroje premier Donald Tusk.


Premier Donald Tusk. Fot. KPRM

  • FPP wskazuje konieczność wyłączenia kontraktów z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych
  • Przedstawiciele niektórych szpitali postulowali wprowadzenie maksymalnego pułapu lekarskich zarobków
  • Wypowiedź minister zdrowia, która potwierdziła istnienie faktury na 299 tys. zł za miesiąc pracy, przelała czarę goryczy
  • Formalnych rozmów z lekarzami na razie nie ma
  • Premier zadeklarował, że jest ostatnią osobą, która zaglądałaby ludziom do kieszeni

O tym, że wokół wysokości kontraktów (umów cywilnoprawnych), jakie szpitale zawierają z lekarzami, trwa nie tyle dyskusja, co spekulacje, informujemy już od kilku tygodni. Dyskusja zakładałaby działania z otwartą przyłbicą, na przykład prezentację twardych, choć zanonimizowanych, danych. Tymczasem na razie padają tylko przykłady anegdotyczne, i to najczęściej w kuluarach lub medialnych wypowiedziach, sprowadzające są do tego, że zdarzają się faktury, wystawiane przez lekarzy, opiewające nie na sto, a kilkaset tysięcy złotych (tu najczęściej pojawia się kwota 300 tys.).

Na razie jedynym oficjalnym głosem w tej sprawie jest rekomendacja Federacji Przedsiębiorców Polskich, która jako jeden z elementów sanacji sytuacji finansowej ochrony zdrowia wskazała konieczność wyłączenia z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych (a ściślej mówiąc, z rekomendacji AOTMiT) kontraktów, przekraczających ustaloną w drodze negocjacji wielokrotność średniej krajowej. Inny głos – ale niesformalizowany – pojawił się wcześniej: przedstawiciele niektórych szpitali postulowali publicznie wprowadzenie maksymalnego pułapu lekarskich zarobków, argumentując, że skoro jest wyznaczony poziom minimalny, powinien być też określony maksymalny.

Oliwy do ognia dolewały od kilku miesięcy wypowiedzi polityków – sztandarowym przykładem pozostaje opinia posła KO Przemysława Witka, który stwierdził, że do systemu ochrony zdrowia nie ma co dokładać pieniędzy, bo choćby pojawiło się w nim dodatkowych 100 mld zł, lekarze i tak wszystko przejedzą. Samorząd lekarski zwrócił się do premiera o reakcję na tę wypowiedź, ale pozostała ona bez echa. Również dlatego wokół tematu zarobków w środowisku lekarskim tworzy się atmosfera oblężonej twierdzy. Lekarze uważają, że politycy – tak jak w poprzedniej kadencji – próbują wskazać ich jako winnych finansowej zapaści systemu, wskazując, że to ich zarobki doprowadzają do krachu i tego, że pacjenci na przykład muszą czekać na diagnostykę i leczenie ze względu na wyczerpanie limitów. Wypowiedź minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która we wtorek w TVN24 potwierdziła istnienie faktury na 299 tys. zł za miesiąc pracy, przelała czarę goryczy. Ponieważ minister powołała się na dane z AOTMiT, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski zwrócił się do prezesa tej instytucji Daniela Rutkowskiego o udzielenie informacji, ilu lekarzy zarabia powyżej 50 tys. zł miesięcznie (w przedziałach: powyżej 300 tys. brutto, między 100 a 299 tys. brutto i od 50 do 99 tys. brutto). – Do czasu przedstawienia tych informacji traktujemy temat zarobków jako zastępczy – zastrzega NIL, przypominając, że mediana zarobków lekarzy to dwie średnie krajowe, co przy ich kompetencjach i czasie przygotowań do zawodu nie jest stawką wygórowaną.

Podczas XX Forum Rynku Zdrowia prezes lekarskiego samorządu deklarował gotowość do rozmów na temat warunków pracy, w tym wynagradzania lekarzy. Przyznał, że kontrakty nie są optymalną formą zatrudnienia, ale przypomniał, że wymyślili je i zaproponowali lekarzom – wiele lat temu – decydenci. Formalnych rozmów z lekarzami na razie nie ma, choć są zapowiadane (minister Leszczyna powiedziała w wywiadzie telewizyjnym, że ma pomysły, jak uporządkować te kwestie, ale będzie najpierw rozmawiać ze środowiskiem, czyli przedstawicielami zawodów medycznych), natomiast ze strony dyrektorów części szpitali, w tym przede wszystkim powiatowych, jest coraz większa presja na zmiany w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych – choć ona w najmniejszym stopniu dotyczy lekarzy, za każdym razem, gdy mowa o ewentualnym wyhamowaniu tempa wzrostu wynagrodzeń minimalnych pojawić się musi również temat kontraktów. Był on również poruszony podczas poniedziałkowego spotkania Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych z premierem Donaldem Tuskiem.

Tusk we wtorek, po posiedzeniu rządu, na którym m.in. jednym z wątków były pieniądze dla ochrony zdrowia (w tym likwidacja składki zdrowotnej od środków trwałych, co będzie w przyszłym roku kosztować budżet ok. 5 mld zł), jednoznacznie zadeklarował, że jest ostatnią osobą, która zaglądałaby ludziom do kieszeni. – Żadnej nagonki na lekarzy i zarobki nie będzie. Osobiście bym wyrzucał każdego z rządu, kto by próbował tego typu emocje rozbudzać.

Podkreślił jednocześnie, że ustawa o minimalnych wynagrodzeniach jest problemem, bo pochłania całość przychodów NFZ z rosnącej składki. – Ta składka jest po to, żeby też leczyć ludzi, jest też problem refundacji, trzeba utrzymać szpitale – wskazywał. Premier stwierdził, że weźmie na siebie polityczną odpowiedzialność za rozmowy, które muszą doprowadzić do tego, żeby system w Polsce był bardziej zrównoważony. – Czeka nas żmudna praca. Ona dotyczy tej sieci usług, bo nawet nie sieci szpitali. Taka placówka zdrowia, jaką jest szpital powiatowy, to jest też dobro wspólnoty i ludzie chcą, żeby był szpital. Ale nie ma żadnego powodu, żeby każdy szpital powiatowy bił się o maksymalną liczbę procedur – tłumaczył, zapowiadając, że już w przyszłym tygodniu rząd zajmie się projektem ustawy zakładającym zmiany w szpitalnictwie.

30.10.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.