Prowadzenie programów lekowych w neurologii jest z punktu widzenia dyrektorów szpitali nieopłacalne – stwierdziła prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, podczas wtorkowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego. Zaznaczyła, że programy lekowe powinny być świadczeniami nielimitowanymi.
- Spośród ok. 160 programów lekowych, które są realizowane w Polsce, 18 dotyczy pacjentów neurologicznych
- Programy lekowe generują coraz większe koszty, bo liczba pacjentów obejmowanych leczeniem rośnie
- Praca i procedury medyczne w programach lekowych, są niedoszacowane i mają niewielki udział w kosztach
- Sytuację komplikuje konieczność kilkukrotnego raportowania
- Do tej pory NFZ zawsze zwracał przynajmniej koszty leków
- W tym roku wiele szpitali nie otrzymało zwrotu za nadwykonania lub otrzymało tylko pieniądze za pierwszy kwartał
- Do listy rekomendacji obecnie należałoby dołożyć postulat, by programy lekowe były świadczeniami nielimitowanymi
- MZ przekazało pół miliarda złotych do NFZ na poczet sfinansowania programów lekowych
Prof. Alina Kułakowska. Fot. Marcin Kmieciński / PAP
– Spośród około 160 programów lekowych, które są realizowane w Polsce, 18 dotyczy pacjentów neurologicznych – przypomniała prezes PTN, przywołując prezentowany kilka tygodni temu raport o stanie polskiej neurologii, którego współautorem jest Polskie Towarzystwo Neurologiczne. Najwięcej pacjentów obejmują programy stosowane w leczeniu SM (to ponad 25 tys. osób), generują one również największe koszty globalne. Natomiast najdroższe, w przeliczeniu na pacjenta, są programy przeznaczone dla pacjentów z chorobami rzadkimi, w tym SMA – tam koszty oscylują wokół 270 tys. zł rocznie.
Programy lekowe, jak podkreślała ekspertka, generują coraz większe koszty, bo liczba pacjentów obejmowanych leczeniem rośnie. W ostatnich czterech latach w programach neurologicznych przyrost wyniósł między 25 a blisko 30 proc. chorych. – Pacjenci bardzo rzadko wypadają z programów lekowych. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy przestają odpowiadać na leczenie lub pojawiają się poważne działania niepożądane, a to na szczęście dzieje się rzadko – mówiła.
To jednak oznacza, że ośrodki prowadzące programy oraz personel medyczny, lekarze i pielęgniarki, są coraz bardziej obciążeni pracą – co nie przekłada się w żadnym stopniu na finanse. Nie może się przekładać, bo praca w programach lekowych, jak mówiła prof. Kułakowska, a także procedury medyczne, które muszą być wykonywane, są niedoszacowane i mają niewielki udział w kosztach. Specjalistka przypomniała, że zgodnie z raportem o stanie polskiej neurologii, średni udział obsługi programu lekowego (dla wszystkich programów) wyniósł w 2023 roku ok. 12 proc., a w neurologii – tylko 8,8 proc. W samych programach neurologicznych również występuje duże zróżnicowanie – na przykład dla SM ten udział wynosi 12 proc. (a więc tyle, co średnia), dla programu leczenia choroby Parkinsona – 4,2 proc., a dla SMA – 1 proc. (co oczywiście wynika z bardzo wysokiej ceny jednostkowej podawanych w SMA leków).
– Prowadzenie programów lekowych w neurologii jest z punktu widzenia dyrektorów szpitali nieopłacalne. Sytuację komplikuje konieczność kilkukrotnego raportowania. To być może stanowi ułatwienie dla kontrolerów, bo przy takiej konstrukcji łatwiej o pomyłkę i następnie podważenie sprawozdawczości – tłumaczyła.
Prof. Kułakowska przypomniała, że w programach lekowych szpitale kupują leki i wydają je pacjentom, następnie sporządzają sprawozdanie, a raczej – sprawozdania. Jeśli wystąpi pomyłka, szpital ryzykuje nie tylko to, że nie otrzyma pieniędzy za obsługę pacjenta, ale również za lek, który mu podano. – Szpitale muszą również czekać długo na zwrot pieniędzy, co zwłaszcza w ostatnim czasie jest problemem – przyznała.
Prezes PTN przypomniała, że refundacja apteczna jest nielimitowana, natomiast w programach lekowych limity obowiązują. – Do tej pory, niezależnie od wysokości kontraktu, który z reguły jest niedoszacowany, Fundusz zawsze zwracał przynajmniej koszty leków, które zostały kupione i wydane pacjentom. Tymczasem w tym roku wiele szpitali nie otrzymało zwrotu za nadwykonania lub otrzymało tylko pieniądze za pierwszy kwartał. Tylko w moim szpitalu za wszystkie programy lekowe, nie tylko neurologiczne, szpital nie dostał 30 mln zł – podkreśliła, przywołując przykład Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. – To jest ogromny problem, pojawia się pytanie, w jaki sposób mamy prowadzić programy lekowe – mówiła ekspertka, dodając, że do listy rekomendacji, jaką zawiera raport dotyczący stanu polskiej neurologii, obecnie należałoby dołożyć kluczowy postulat, by programy lekowe były świadczeniami nielimitowanymi. Faktycznie nielimitowanymi dla pacjentów, którzy spełniają kryteria kwalifikujące do leczenia. – Bo nie można się dziwić dyrektorom szpitali, które nie otrzymują pieniędzy za kilka kwartałów, że mniej lub bardziej oficjalnie mówią, by nie włączać nowych pacjentów do programu – stwierdziła.
Prof. Kułakowska pytała jednocześnie, dlaczego w części oddziałów nadwykonania są płacone, choć w różny sposób (niektóre zapłaciły za całość, inne zwróciły szpitalom koszty zakupu leków), zaś w innych – w tym w województwie podlaskim – nie są płacone wcale. – Mamy podział na Polskę A, B i C? To jest niesprawiedliwe w stosunku do obywateli, czy niektórzy są „dziećmi gorszego Boga”? – zastanawiała się.
Co na to MZ i NFZ? Eksperci i posłowie usłyszeli m.in., że pieniędzy w systemie brakuje na skutek decyzji, jakie zapadły w poprzednich latach, na podstawie których do NFZ zostało przesunięte finansowanie świadczeń, wcześniej zabezpieczanych przez budżet państwa, czego nie rekompensują zastrzyki finansowe, czyli dotacje, przekazywane w ciągu roku. Jednak MZ przekazało pół miliarda złotych do NFZ na poczet sfinansowania programów lekowych i obecnie dyrektorzy oddziałów dzielą te środki, tak by zamknąć rozliczenia ze szpitalami za drugie półrocze.