Recepty na bezpłatne leki dla dzieci i seniorów będzie mógł wystawić każdy uprawniony lekarz, niezależnie od kontraktu z NFZ. Projekt ustawy, zaakceptowany przez rząd, zawiera też długo oczekiwaną regulację, pozwalającą farmaceutom na wystawianie recept refundowanych na szczepionki.
Posiedzenie Rady Ministrów, 5 listopada 2024 r. Fot. KPRM (CC BY-NC-ND 2.0)
W tej chwili recepty na bezpłatne leki z list „S” i „DZ”, czyli dla seniorów i osób do 18. roku życia, mogą wystawiać (co do zasady, wyjątek stanowią lekarze emeryci, którzy wystawiają leki dla siebie lub najbliższych) tylko lekarze, którzy zawarli umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na ściśle określony zakres świadczeń zdrowotnych. To rozwiązanie było krytykowane już w momencie rozszerzenia listy uprawnionych do bezpłatnych leków. Wskazywano, że duża część osób, korzystających np. z prywatnej opieki medycznej, będzie pojawiać się w POZ jedynie w celu „przepisania recept”, co będzie stanowić dla lekarzy spory problem. Podnoszono również, że refundacja jest prawem pacjenta, a nie przywilejem lekarza i powinna być przypisana do tego pierwszego.
Ministrowie zdrowia z Prawa i Sprawiedliwości, Adam Niedzielski i Katarzyna Sójka, tłumaczyli to rozwiązanie (oraz niechęć do jego zmiany) koniecznością „wzmacniania roli POZ w systemie”. Wiadomo jednak było, że chodzi przede wszystkim o oszczędności. Według szacunków rozwiązanie, którego domagali się lekarze (i pacjenci), a które we wtorek zaakceptował rząd, ma kosztować dodatkowo ok. 415 mln zł w skali roku. W obecnej sytuacji finansowej NFZ to nie jest błaha kwota, zwłaszcza że już w tej chwili, przy obecnym stanie prawnym, widać, że plan finansowy na 2024 rok w tym obszarze zostanie najprawdopodobniej przekroczony – z nieco ponad 2,5 mld zł, przeznaczonych na dopłaty do bezpłatnych leków, wydano przez trzy kwartały ponad 87 proc. środków. Można się spodziewać, że w trakcie dyskusji w Sejmie opozycja będzie się domagać wskazania źródła finansowania nowego zadania dla NFZ. Rząd będzie zaś tłumaczył, że pieniędzy nie zabraknie, bo w planie finansowym na 2025 rok zaplanowano na refundację leków blisko 3 mld zł więcej, niż przewiduje obecny plan finansowy.
Rząd zakłada, że od początku 2025 roku recepty na bezpłatne leki, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyroby medyczne, które przysługują seniorom i dzieciom, będą mogli wystawiać wszyscy lekarze oraz pielęgniarki, położne czy felczerzy – w takim zakresie, w jakim mają prawo do wystawiania recept.
Projekt, który trafi w tej chwili do Sejmu, przewiduje też, że farmaceuci w aptekach będą mogli wystawiać refundowane recepty farmaceutyczne na zalecane szczepionki dostępne w aptece. Obecnie farmaceuta może wystawić receptę na szczepionkę, ale nie jest ona refundowana. Aby skorzystać z refundacji, pacjent musi teraz udać się po receptę do przychodni. – Dzięki rozwiązaniu, podczas jednej wizyty w aptece pacjent otrzyma receptę na szczepionkę (z przysługującą mu refundacją) oraz będzie mógł się zaszczepić. Dla seniorów oznacza to, że jeszcze w sezonie 2024/2025 będą mogli bezpłatnie zaszczepić się przeciw grypie w aptece – czytamy w rządowym komunikacie.
Eksperci nie mają jednak złudzeń – w tym sezonie postulowane już od dłuższego czasu rozwiązanie nie przyniesie efektów. Zdecydowana większość osób, które chcą się szczepić przeciw grypie, robi to w pierwszych miesiącach dostępności szczepionek, od września do początków listopada. Szczepienia w pierwszych tygodniach roku – choć specjaliści podkreślają, że sezon grypowy trwa do kwietnia i szczepienie w jego drugiej połowie ma sens – należą w Polsce do rzadkości.
Nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.
Rząd nie zajął się natomiast we wtorek – mimo zapowiedzi ze strony premiera Donalda Tuska, jaka padła kilka dni wcześniej – projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, wprowadzającej zmiany w szpitalnictwie. Ze wstępnych informacji wynika, że decyzje w tej sprawie mają zapaść na kolejnym posiedzeniu, czyli 12 listopada.