Sejm rozpoczął prace nad projektem depenalizacji aborcji

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W Polsce przerwanie przez kobietę własnej ciąży nie jest przestępstwem, jednak nie ma ona żadnego wsparcia udzielonego przez państwo. Restrykcyjne prawo aborcyjne, z którego tak państwo jesteście zadowoleni, nie sprawia, że kobiety nie przerywają ciąż, ale że robią to poza systemem – mówiła podczas pierwszego czytania projektu nowelizacji ustawy Kodeks karny Dorota Łoboda (KO). Sejm rozpoczął w środę, ponownie, prace nad projektem depenalizacji aborcji.

Fot. Anna Strzyżak / Kancelaria Sejmu

  • To, co do meritum, ten sam projekt, który w lipcu został odrzucony przez Sejm
  • Żeby ustawa została uchwalona, koalicja rządząca musiałaby głosować blokiem
  • Nieoficjalnie wiadomo, że klub PSL w tej sprawie „pękł”
  • Nowością w stosunku do odrzuconego projektu jest to, że podpisały się pod nim przedstawicielki wszystkich koalicyjnych klubów (również PSL)
  • W trakcie debaty mocno wybrzmiało, zwłaszcza ze strony Lewicy, przesłanie, że projekt depenalizujący pomocnictwo w aborcji to minimum, ale też – przynajmniej w tej kadencji – maksimum, jakie może zostać uchwalone przez Sejm

To, co do meritum, ten sam projekt, który w lipcu został przez Sejm odrzucony – po zakończonych pracach w komisji. Do uchwalenia zabrakło niewiele, bo czterech głosów. „Za” głosowały kluby KO, Lewicy i TD Polska 2050, natomiast niemal cały klub TD PSL zagłosował przeciw. Różnica była minimalna tylko dlatego, że w głosowaniu nie wzięło udziału niemal dwudziestu posłów Prawa i Sprawiedliwości. Żeby ustawa została uchwalona, koalicja rządząca musiałaby głosować blokiem. Czy to się uda? Nieoficjalnie wiadomo – deklarują to w rozmowach z dziennikarzami też niektórzy posłowie – że klub PSL w tej sprawie „pękł”. Jest szansa, że zdecydowana większość posłów na tym posiedzeniu zagłosuje razem z pozostałymi koalicjantami przeciw zapowiedzianym wnioskom o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, co umożliwi kontynuowanie pracy w komisji, zaś w ostatecznym głosowaniu projekt jednak poprze. Jest natomiast niemal pewne, że co najmniej kilku ludowców o zapatrywaniach bardziej konserwatywnych zdania nie zmieniło. Jednak poparcie dla projektu na obecnym posiedzeniu nie przesądza o ostatecznym sukcesie – wiosną, gdy Sejm podejmował decyzje dotyczące kontynuowania prac nad pakietem projektów antyaborcyjnych, większość ludowców głosowała razem z koalicjantami, a latem – razem z opozycją.

Nowością w stosunku do odrzuconego projektu jest to, że podpisały się pod nim przedstawicielki wszystkich koalicyjnych klubów (również PSL) – pierwotnie projekt złożyły posłanki Lewicy. To symboliczna zmiana, w praktyce nieprzesądzająca o powodzeniu. W klubie PSL lwią część stanowią mężczyźni i to od liderów (mężczyzn) zależy ostateczna postawa ludowców (choć w trakcie debaty przypomniano, że dyscypliny w klubie nie będzie).

Nie były nowe również argumenty, jakie padały podczas dyskusji. Przedstawiając projekt, Anna Maria Żukowska i Dorota Łoboda podkreślały, że nie można go utożsamiać z legalizacją aborcji, więc posłowie o poglądach konserwatywnych mogą, głosując zgodnie z sumieniem, go poprzeć. Że projekt porządkuje rzeczywistość, bo skoro kobieta nie jest karana za aborcje własnej ciąży i nie popełnia przestępstwa takim czynem, osoby najbliższe oraz pracownicy medyczni, którzy jej udzielą wsparcia, również karani być nie powinni. Że, wreszcie, obecne prawo w żaden sposób nie przystaje do rzeczywistości, bo aborcje są w Polsce wykonywane, tylko państwo tego nie dostrzega – przez co tworzy się systemowa fikcja. Państwo wkracza zaś wtedy, gdy może zidentyfikować pomocnictwo. – O ile sama kobieta nie poniesie kary za aborcję, o tyle osoba, która udzieli jej wsparcia, najczęściej osoba najbliższa, matka, siostra, przyjaciółka, mąż lub partner, ponosi odpowiedzialność karną za tę pomoc – podkreślała Łoboda.

W trakcie debaty mocno wybrzmiało, zwłaszcza ze strony Lewicy, przesłanie, że projekt depenalizujący pomocnictwo w aborcji to minimum, ale też – przynajmniej w tej kadencji – maksimum, jakie może zostać uchwalone przez Sejm. Być może, jeśli uda się projekt przez Sejm przeprowadzić (wiadomo, że obecny prezydent go nie podpisze, jedną z opcji, jaka ma być rozważana, jest opóźnienie prac aż do zaprzysiężenia nowego prezydenta, bo koalicja rządząca zakłada, że nie zostanie nim kandydat PiS), będzie to oznaczać zakończenie prac nad projektami dotyczącymi legalizacji aborcji do 12. tygodnia ciąży, znajdującymi się w komisji – premier Donald Tusk nie chce powtórzenia scenariusza z lipca, gdy część koalicji rządzącej głosuje ramię w ramię z PiS i Konfederacją. Na stole pozostanie wówczas projekt złożony przez kluby Trzeciej Drogi, odnoszący się do werdyktu TK Julii Przyłębskiej z jesieni 2020 roku (przywracający tzw. kompromis aborcyjny, czyli uwzględniający ciężkie uszkodzenie płodu jako przesłankę do legalnej aborcji).

Przeciw projektowi depenalizującemu pomocnictwo w aborcji zdecydowanie opowiedzieli się posłowie PiS i Konfederacji. – Dzisiaj nie powinniśmy zajmować się pierwszym czytaniem ww. projektu ustawy. Dziś powinniśmy rozmawiać na temat katastrofalnej sytuacji w służbie zdrowia. (…) Pacjentom ogranicza się dostęp do rehabilitacji domowej. Dalej, środowiskowe centra zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży są zamykane. Z jakiego powodu? Niedofinansowania. Powinniśmy dzisiaj rozmawiać o likwidacji porodówek, o tym, że każecie kobietom w ciąży jeździć do porodu nawet do 60 km – mówiła Lidia Burzyńska (PiS). – Ten projekt jest zły, bo w sposób ewidentny jest niezgodny z konstytucją – wtórowała Karina Bosak (Konfederacja). – Wprowadzi on chaos i liczne niespójności w Kodeksie karnym, który zmienia. Fundamentem sprawiedliwego porządku prawnego zawsze i wszędzie powinien być człowiek i pełna o nim prawda. A prawda jest taka, że ludzkie życie zaczyna się od poczęcia, od tego momentu człowiek ma niezbywalne prawo do życia i należy go chronić.

07.11.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.