Nie będzie oddłużania szpitali, ale szpitale, które przystąpią do programu reform, będą mogły – jeśli posiadają np. pożyczki w parabankach – uzyskać lepsze warunki w BGK i uwolnić się od wysokich odsetek w firmach pożyczkowych. Minister zdrowia uspokaja również, że otwarcie możliwości konsolidacji SP ZOZ-ów ze spółkami prawa handlowego nie oznacza w żadnym wypadku planów prywatyzacji szpitali.
Fot. Małgorzata Solecka / MP
Minister zdrowia Izabela Leszczyna podczas czwartkowego spotkania z mediami tłumaczyła, wraz z wiceministrem Jerzym Szafranowiczem, bardziej szczegółowo niż wcześniej zamierzenia resortu zawarte w projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, zawierającym tzw. reformę szpitalnictwa. Projektem miał się we wtorek zająć rząd, ale się nie zajął – bo, jak mówiła minister zdrowia, jej resort za późno przekazał go innym ministerstwom. – Projekt nie spadł z porządku posiedzenia, on w ogóle do niego nie trafił – podkreślała Leszczyna. Minister liczy na to, o czym również mówiła kilka razy, że projektem rząd zajmie się 12 listopada.
Czy jest to przesądzone? Izabela Leszczyna podkreślała, że trwają rozmowy z koalicjantami i z posłami klubów tworzących koalicję rządową. Wydaje się, że to właśnie pod wpływem tych rozmów, na ostatniej prostej, już po publikacji projektu, którym miał się zająć rząd, Ministerstwo Zdrowia wycofało się z pomysłu wpisania kryteriów kwalifikacji do sieci oddziałów ginekologiczno-położniczych. To decyzja polityczna, bo zarzuty o plany likwidacji porodówek od sierpnia zdominowały dyskusję dotyczącą planów reformy Leszczyny. Kryterium minimum 400 porodów rocznie przetrwało fazę konsultacji wstępnych i konsultacji właściwych oraz uzgodnień – jednak cały czas wokół tego punktu była polityczna „wrzawa”.
W tej chwili, można się spodziewać, osią dyskusji – czy też krytyki – będzie wpisanie (po zamknięciu konsultacji publicznych) punktu dotyczącego możliwości uczestniczenia w procesie zmian przez szpitale samorządowe (głównie powiatowe), które przed laty przekształciły się w spółki prawa handlowego, przede wszystkim w spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (choć również spółki akcyjne). Będą one mogły, jak przewiduje Ministerstwo Zdrowia, uczestniczyć w procesach konsolidacji na takich samych warunkach jak SP ZOZ, które pierwotnie obejmował projekt ustawy. Posłowie PiS już zaczęli twierdzić – a w ślad za nimi część mediów – że to otwarcie drogi do prywatyzacji szpitali. Informując o ostatecznej wersji projektu, opublikowanej 31 października, pisaliśmy o genezie tego zapisu: podczas konsultacji publicznych strona samorządowa, ale również przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych upominali się, by rząd nie zapominał o szpitalach, które się przekształciły w spółki (zachęcane zresztą wówczas przez rząd PO-PSL). Szpitale te, podnoszono, są nadal szpitalami publicznymi, należącymi przede wszystkim do powiatów, ich sytuacja finansowa jest również trudna. Dlatego MZ zdecydowało się, po konsultacjach, uzupełnić projekt – narażając się jednak na poważne zarzuty nie tylko opozycji, ale też rządowych legislatorów, zwracających uwagę, że ten zapis – jako istotnie zmieniający treść projektu – powinien być… poddany konsultacjom. Co przynajmniej w części jest uzasadnione – zmiana formuły prowadzenia szpitali (z SP ZOZ na spółkę) osłabia ochronę dostawców szpitali (SP ZOZ nie może upaść, spółka – może).
– Nie ma żadnych planów prywatyzacji szpitali. Po konsolidacji pakiet większościowy szpitala publicznego nadal będzie należeć do organu założycielskiego, samorządu, uczelni medycznej lub ministerstwa – przekonywała Leszczyna w czwartek. Nieoficjalnie jednak można usłyszeć, że zapisy dotyczące spółek szpitalnych są jeszcze weryfikowane. Chodzi o to, by na etapie prac sejmowych ani opozycja, ani strona społeczna nie zaskoczyły posłów pytaniami o nawet teoretyczne zagrożenia, związane z przekształceniami szpitali związanymi z konsolidacją SP ZOZ-ów ze spółkami. Jeśli miałoby w ogóle do nich dojść, bo choć w kuluarach krążą informacje, że resort zdrowia ma przygotowane szczegółowe plany, jakie szpitale powinny się połączyć, a nawet, na przykład, jakie oddziały w wyniku konsolidacji powinny zniknąć, minister Izabela Leszczyna zapewnia, że resort dysponuje jedynie analizami. – Gdyby było inaczej, dobrowolność byłaby przecież atrapą – mówiła dziennikarzom. Ministerstwo chce, by samorządy miały cały 2025 rok na wypracowanie porozumień i ustalenie szczegółów. W 2026 roku zostaną opublikowane kryteria kwalifikacji do sieci szpitali (która wobec obecnego kształtu zostanie znacząco uproszczona), w 2027 roku odbędzie się kwalifikacja, już na nowych zasadach.
Minister zdrowia, nakreślając cele projektowanych zmian systemowych, wskazała – jako najważniejsze – te związane ze zwiększeniem bezpieczeństwa i dostępności świadczeń zdrowotnych. Przyznała jednocześnie, że jednym z celów jest zrównoważenie systemu pod względem kosztowym. Efektem zmian organizacyjnych, jakie będą wprowadzane już od początku przyszłego roku (na pierwszy ogień pójdą rozwiązania deregulacyjne, które mają zdjąć ze szpitali część wymagań związanych z obsadą kadrową) ma być zmniejszenie presji płacowej ze strony – przede wszystkim – specjalistów. Czy to wystarczy? Odpowiadając na pytania dziennikarzy Leszczyna przyznała, że niezależnie do projektowanych zmian rząd zamierza usiąść z pracodawcami i pracownikami do rozmów dotyczących przyszłości ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, którą Izabela Leszczyna określiła jako „niezwykle hojną”. Szefowa resortu zdrowia powiedziała również, że częścią rozmów ze środowiskiem pracowników będzie postulat – zgłaszany przez pracodawców praktycznie od momentu nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach z 2022 roku – określenia maksymalnych stawek, jakie można zarabiać w publicznym systemie. Miałoby to dotyczyć również kontraktów, a minister podkreśliła, że również lekarze widzą potrzebę wprowadzenia takiej górnej granicy zarobków.
W opublikowanej przez nas w czwartek rozmowie prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski deklaruje jednak: – Odpowiadając wprost na pytanie dotyczące ograniczenia maksymalnych zarobków lekarzy, jeśli taka propozycja padnie, samorząd będzie przeciw. Na dziś nie widzimy żadnej możliwości wyrażenia zgody.